clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Польські підприємці розповіли, як їх обкрадають в Україні

Понеділок, 23 грудня 2013, 12:38

Корупцією та спробами адміністративно тиснути на підприємців, навіть іноземних, в Україні займаються і найвищі урядові посадовці.

Про це у своїй статті для Gazeta Wyborcza пише польський підприємець Вольдемар Маркевич, якого втратив бізнес в Україні.

Автор розповів, що він був представником західної фірми, яка хотіла продавати перед Євро-2012 в Україну британське та американське обладнання.

Але для цього від фірми вимагали своїм коштом відправити делегацію українських чиновників до Британії та США для "сертифікації" відповідних заводів.

Потенційні інвестори вдалися за допомогою до куруючого віце-міністра.

"Відповідь була наступна: "200 тисяч доларів мені і не маєте проблем з адміністрацією". На питання, як він собі уявляє вилучення з фірми 200 тисяч доларів, віце-міністр відповів: "Якщо не всієш вивести 200 тисяч доларів, то не берись до бізнесу в Україні". Фірму закрили", - йдеться у статті.



Скаржаться польські підприємці і на рейдерство та корумпований суд.

Проте, за словами автора, проблема в Україні не просто в урядовцях, але й у законодавстві.

"Торговий кодекс в Україні передбачає, що на загальному зібранні більшість дає не підрахунок часток, а підрахунок учасників. Тобто, якщо у поляка є 80% фірми, а у двох українців по 10%, то вони можуть пере голосувати поляка, чи й навіть позбавити його частки. Це не вигадав хтось в уряді, це рішення країни", - обурився автор.

Він вважає, що Україна мусить спершу розібратись зі своїми внутрішніми проблемами сама, а тоді братись до євроінтеграції.

Українська правда



List: Jak nie zrobiłem biznesu na Wschodzie. Ukraina tylko dla twardzieli

...

Waldemar Markiewicz 2013-12-16, ostatnia aktualizacja 2013-12-15 20:52:05

Mottem mojej wypowiedzi niech będzie słynna anegdota Boya z Zielonego Balonika: Do malującego obraz sakralny Jana Styki zwrócił się Pan Jezus, mówiąc: "Ty mnie nie maluj pięknym, ty mnie maluj dobrze". Wielu publicystów i komentatorów spraw ukraińskich, kierując się bardziej sercem niż rozumem, maluje dziś Ukrainę raczej pięknie niż dobrze.

Inspiracją do moich "trzech groszy" w sprawie Ukrainy jest zarówno artykuł w "Gazecie Wyborczej" z 9 grudnia ("Kara śmierci na dzień dobry"), jak i głośna wypowiedź ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o "skorumpowanej gospodarce Ukrainy" sprzed blisko dwóch tygodni.

Wypowiedzi polskich biznesmenów prowadzących działalność na Ukrainie przytoczone w artykule z 9 grudnia są ciekawe i moim zdaniem prawdziwe, ale są to wypowiedzi prawdziwych "twardzieli", którzy - jako miłośnicy sportów ekstremalnych - utrzymali się na Ukrainie mimo opisywanych kontaktów z urzędami ukraińskimi. Mój głos jest głosem "mięczaka", który wymiękł i po trzech latach bojów zamknął firmę na Ukrainie. Firm takich są setki, a może więcej. Często z pierwszych stron gazet. My też byliśmy częścią polskiego biznesu na Ukrainie. Myślę, że nasz głos może uzupełnić obraz Ukrainy i dyskusje o niej.

Określenie "urzędów" oddaje sens problemów polskiego biznesu na Ukrainie. System korupcji ma tam bowiem wymiar państwowy. To są nie tylko drobni urzędnicy w podrzędnych instytucjach. Ze stratą kilkudziesięciu tysięcy dolarów musieliśmy zwinąć tuż przed Euro 2012 swój biznes na Ukrainie, nie mogąc sprostać "oczekiwaniom" kolejnych urzędników spodziewających się "dowodów wdzięczności."

Chcieliśmy na rynek ukraiński wprowadzić sprzęt najbardziej renomowanych firm świata, taki mercedes klasy S. Ukraina potrzebowała i potrzebuje takiej aparatury. Eskalowano problemy stopniowo, aż kolejny urząd doszedł do wniosku, że delegacja ukraińskich urzędników MUSI pojechać na nasz koszt do wytwórni tego sprzętu w Wielkiej Brytanii i USA, aby "certyfikować" te fabryki. Sprawdzić, czy stosowana technologia jest właściwa (!?). Już widzę miny urzędników imigracyjnych ambasad USA czy Wielkiej Brytanii czytających nasze wnioski wizowe dla "delegacji'' ukraińskiej.

Zdesperowani pożaliliśmy się nadzorującemu sprawę wiceministrowi. Odpowiedź była natychmiastowa: "200 tys. dolarów gotówką dla mnie i nie macie problemów z administracją". Na pytanie, jak sobie wyobraża wyprowadzenie z firmy 200 tys. dolarów, pan wiceminister odpowiedział: "Jak nie umiesz wyprowadzić 200 tys. dolarów, to się nie bierz do biznesu na Ukrainie". Zamknęliśmy firmę. Gapy jesteśmy.

Jeżdżąc co kilka tygodni na Ukrainę, spotykałem w samolotach i hotelach dziesiątki polskich przedsiębiorców rwących włosy z głowy. Poznaliśmy prezesa dużej polskiej firmy, któremu nasłana bojówka "robotnicza" zaspawała bramę do JEGO fabryki na Ukrainie, gdy postawił się lokalnym bonzom wymuszającym łapówki.

Spotkaliśmy też innego, który w produkcję części do samochodów zainwestował w spółkę z Ukraińcami 300 tys. euro. Gdy się zorientował, że jest okradany, i chciał się wycofać z interesu, sąd ukraiński po siedmiu latach procesu nakazał ukraińskiemu wspólnikowi zwrot 300 tys. euro, ale "aby chronić interes Ukraińca", należność rozłożył na raty po tysiąc euro MIESIĘCZNIE.

Jedna z najbardziej znanych polskich firm miała oddział na Ukrainie z ministerstwem zdrowia Ukrainy jako udziałowcem. Bez wiedzy strony polskiej ukraińskie ministerstwo przekazało swoje udziały dwóm typom z siedzibą na Cyprze. Ci firmę rozkradli. Oddział padł.

Przykładów znamy dziesiątki. Kiedy wspomniałem o "państwowym systemie korupcji", miałem także na myśli regulacje prawne. Kodeks handlowy Ukrainy przewiduje, że na walnym zgromadzeniu większość dają nie udziały, lecz liczba udziałowców. Czyli jeśli w firmie Polak ma 80 proc., a dwóch Ukraińców ma po 10 proc., to mogą... przegłosować Polaka i mogą go nawet pozbawić jego udziałów! Tego nie wymyśliła jakaś urzędniczka, to wymyśliło państwo.

Nie jest moim celem zrażanie kogokolwiek do robienia interesów na Ukrainie. Wokulskich zawsze się wielu znajdzie. To, przeciw czemu się buntuję (i zbuntowałem), to korupcjogenny system państwowy, to wszechwładza urzędników o władczym spojrzeniu oczekujących "dowodów wdzięczności", to obserwowany strach personelu miejscowego przed jakimkolwiek kontaktem z urzędem. Wspominał o tym prezes Szyszko z PZU Ukraina. Na dzień dobry: kara śmierci, a potem eskalujemy problemy.

Myślę, że to właśnie miał na myśli minister Sikorski, mówiąc o skorumpowanej gospodarce. Ukrainie trzeba pomóc. Ukraina powinna w przyszłości wejść do Unii, ale Ukraina powinna przede wszystkim pomóc sobie sama. Korupcję, brak demokracji, możnowładztwo rządzących można i trzeba naprawić samemu. Nie zrobi tego za nich Unia. Żadna misja Kwaśniewskiego, Coxa czy innych. Jak uczeń jest chory, to zostaje w domu. Znane jest powiedzenie, że jak nie wiesz, jak się zachować - zachowaj się przyzwoicie. W przypadku wypowiedzi ministra Sikorskiego bardziej właściwe będzie powiedzenie: jak masz wątpliwości, jak się zachować - zachowaj się odpowiedzialnie. Nawet jak to się wielu nie podoba. Minister spraw zagranicznych nie występuje w konkursie piękności, nie musi się podobać.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz - http://wyborcza.biz/biznes/0,0.html © Agora SA

Tags: Польша, Украина, бизнес, коррупция, отсталость, правосудие
Subscribe

Comments for this post were disabled by the author