clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Łukaszenka uwalnia ceny towarów o szczególnym znaczeniu społecznym

Łukaszenka uwalnia ceny towarów o szczególnym znaczeniu społecznym

...

Wacław Radziwinowicz, PAP 2011-07-15, ostatnia aktualizacja 2011-07-14 20:47:30.0

Białoruskie ministerstwo gospodarki zapowiedziało, że zrezygnuje z mrożenia cen na towary o tak zwanym szczególnym znaczeniu społecznym.

Centralne regulowanie cen na 106 towarów, takich jak ryby świeże i mrożone, sery z mleka krowiego, kasze, ogórki, pomidory, jabłka, cytrusy, kawa, herbata, sól i niektóre gatunki kiełbas obowiązywało do 1 lipca i miało na celu złagodzenie skutków galopującej inflacji dającej się we znaki szczególnie biedniejszej części społeczeństwa.

Wczoraj Ihar Famin minister gospodarki, ogłosił, ze rząd zdecydował, że "okres zamrażania cen" nie będzie przedłużony. Szef resortu, sam sobie zaprzeczając, dodał jednak, że władze nie zrezygnują "z punktowego regulowania cen", a polityka w tej kwestii powinna być "możliwie elastyczna".

Sprzeczność pojawiająca się w tym, co ogłosił Famin, jest typowa dla chwiejnej polityki ekonomicznej Łukaszenki, który stanął przed widmem katastrofy gospodarki swego kraju.

To zresztą sam dyktator doprowadził do takiej sytuacji, kiedy przed grudniowymi wyborami prezydenckimi kazał podnieść średnią płacę w kraju z 300 do poziomu 500 dolarów. Sam rozkręcił w ten sposób inflację i pod koniec maja musiał zdewaluować walutę białoruską od razu o 56 proc.

Skutek były taki, że waluta, gorączkowo poszukiwana przez Białorusinów, w kantorach się nie pojawiła, za to drastycznie podskoczyły ceny na towary, do produkcji których niezbędne są komponenty z importu.

Rząd zdecydował się więc na ustalanie cen na to, co jest najbardziej potrzebne obywatelom.

Dał jednak w ten sposób części Białorusinów także możliwość łatwego wymieniania tracących na wartości "zajczików" na walutę. Ludzie wykupują za miejscowe ruble tanie, bo "regulowane" produkty, i masowo sprzedają je za wschodnią granicą, dokąd od początku lipca po stworzeniu obejmującej Rosję, Białoruś i Kazachstan unii celnej można bez przeszkód wywozić wszelkie towary.

Przeciwko temu zaczęli już protestować handlowcy w przygranicznym rosyjskim Smoleńsku przegrywający w konkurencji z białoruskimi mrówkami.

Jarosław Romańczuk, znany białoruski ekonomista, pozytywnie ocenia decyzję o odmrożeniu cen. - Ona przede wszystkim ratuje przedsiębiorców, którzy w ostatnich tygodniach byli zmuszeni do sprzedawania swych wytworów po cenach nierynkowych. Można się również spodziewać ograniczenia kontrabandy, bo ona przestanie się opłacać. Ale doświadczenie uczy, że efekt będzie mizerny. Łukaszenka, jak to ma w zwyczaju, będzie "łagodzić" skutki wzrostu cen na towary do tej pory regulowane podnoszeniem poborów i emerytur. Już zapowiedziano u nas 35-proc. podwyżkę płac w budżetówce. Rząd będzie więc wciąż tylko drukować nowe "zajcziki" i dalej rozpędzać inflację. A przy tym nie wierzę, że regulacji cen nie będzie. Rząd już podnosił ceny paliw, a po protestach obywateli się z tego wycofał i kazał zmniejszyć ceny - przypomniał ekonomista.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz - http://wyborcza.biz/biznes/0,0.html © Agora SA

Subscribe
Comments for this post were disabled by the author