clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Ameryka upokorzyła Polskę



Z dokumentów wykradzionych przez Edwarda Snowdena wiadomo było, że Amerykanie podsłuchują niemal całą ludzkość. Z wyjątkiem nas
Cały tydzień upłynął pod znakiem międzynarodowej afery podsłuchowej. Okazało się, że NSA, czyli amerykański wywiad elektroniczny, zapisywał rozmowy telefoniczne kanclerz Angeli Merkel i przywódców 34 innych krajów, a także milionów Francuzów i Włochów.

Musiało to naturalnie wywołać niepokój w Polsce, tym większy, że już wcześniej - z dokumentów wykradzionych przez Edwarda Snowdena, byłego administratora systemów komputerowych NSA na Hawajach - wiadomo było, że Amerykanie podsłuchują niemal całą ludzkość.

Z wyjątkiem nas.

Nawet jeśli Amerykanie nie szanują Polaków w ogólności, to w tym szczególnym przypadku - ze względu na to, że Sikorski jest tak wytrawnym dyplomatą oraz bezkompromisowym bojownikiem o wolność religijną, również dla wyznawców radykalnej wersji islamu - powinni byli założyć podsłuch.

- Oto, do czego doprowadziło sześć lat rządów PO! Podsłuchuje się kanclerz Niemiec i miliony zwyczajnych Niemców, ale nie podsłuchuje się premiera polskiego rządu?! - oburza się w rozmowie z "Gazetą" była szefowa MSZ Anna Fotyga, obecnie posłanka PiS.

Jej zdaniem brak zainteresowania ze strony NSA jest kolejnym z długiej serii upokorzeń, jakich Polska doznała na arenie międzynarodowej pod rządami Platformy Obywatelskiej.

Pewien historyk z IPN-u zauważa w rozmowie z PAP, że takiego upadku znaczenia naszego kraju nie notowano od czasu zaborów. - Nawet podczas II wojny światowej, kiedy Polska znowu zniknęła z mapy świata, zachodnie wywiady interesowały się nami bardziej - zauważa. - Brytyjskie tajne służby zorganizowały przecież zamach w Gibraltarze, żeby zlikwidować premiera rządu na uchodźstwie!

Nieobecność na listach podsłuchiwanych przez NSA jest osobistym dramatem szefa MSZ Radosława Sikorskiego, niedawno skrzywdzonego przez komitet w Oslo, który nie przyznał mu Pokojowej Nagrody Nobla za to, że rozwiązał kryzys syryjski (bo podpowiedział Amerykanom, jak zmusić Syrię do oddania broni chemicznej).

Był to już drugi konflikt międzynarodowy, na którym Sikorski odcisnął niezatarte piętno - kiedyś walczył w Afganistanie przeciwko Armii Czerwonej, a po stronie dzielnych mudżahedinów, i przeważył szalę wojny na ich stronę, tym samym ułatwiając im transformację w fanatycznych talibów.

Niestety, z niezrozumiałych przyczyn tego nie zrobili, szkodząc nie tylko sobie, ale również Bogu ducha winnemu polskiemu ministrowi, który teraz musi się tłumaczyć na całym świecie, dlaczego został tak zlekceważony. Bukmacherzy, którzy typują nazwiska przyszłego szefa NATO i szefa unijnej dyplomacji, ostrzegają, że szanse Sikorskiego dramatycznie spadły.

- Przykro mi, że pan minister nie jest na liście podsłuchiwanych przez NSA! - mówił rozpromieniony wicepremier Jan Vincent-Rostowski do pochmurnego Sikorskiego, kiedy przed posiedzeniem rządu zajmowali miejsca przy stole.

Następnego ranka premier Donald Tusk z Sikorskim dzwonili do Białego Domu, żeby zapytać Obamę, dlaczego NSA ich nie podsłuchuje, i domagać się więcej szacunku.

Niestety, nikt nie odebrał telefonu.

OD AUTORA: Powyższy tekst ma charakter satyryczny i nosi znamiona fikcji, tzn. wszystkie wypowiedzi jego bohaterów zostały zmyślone lub złośliwie przekręcone. Dla przykładu, w rzeczywistości to nie wicepremier Rostowski współczuł ministrowi Sikorskiemu, tylko odwrotnie - pół roku temu, po ogłoszeniu przez magazyn "Foreign Policy" listy 500 najpotężniejszych ludzi na świecie, na której Sikorski się znalazł, a Rostowski nie, pierwszy uznał za stosowne, żeby przed posiedzeniem rządu powitać drugiego tymi słowy: "Przykro mi, że nie jest pan na liście najpotężniejszych ludzi na globie...". Był to jeden z tych przypadków, kiedy rzeczywistość jest śmieszniejsza niż fikcja

Tags: Radosław Sikorski, afganistan, humor, polska, usa
Subscribe

Comments for this post were disabled by the author