clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Polska: Szpital pomógł Ukraince rodzącej bez ubezpieczenia



Niespełna 18-letnia Adriana miała pracować przy zbiorze szparagów. Ponieważ nie była ubezpieczona, chciała wrócić na rodzinną Ukrainę, by tam urodzić dziecko. Nie zdążyła - zdrową córeczkę urodziła w krapkowickim szpitalu, a ten zamiast wystawić jej rachunek za pobyt, zaczął organizować pomoc.
- Zarówno mama jak i dziewczynka czują się dobrze. Obie prawidłowo przechodzą okres poporodowy - uśmiecha się dr n. med. Krzysztof Stempniewicz, ordynator oddziału noworodkowego Krapkowickiego Centrum Zdrowia, który powiadomił naszą redakcję o trudnej sytuacji Adriany.


Wspólnie z chłopakiem przyjechała z Ukrainy, by w Polsce znaleźć lepszą pracę i godziwe życie. Mieszkali u koleżanki w niewielkiej wiosce pod Krapkowicami. Wszystko zaczynało się powoli układać.

Kłopoty zaczęły się, gdy okazało się, że jest w ciąży. Ponieważ tylko chłopak ma Kartę Polaka, a dziewczyna nie ma nawet ubezpieczenia (jedynie wizę pozwalającą na pracę w Polsce), postanowili, że pojadą na Ukrainę, by tam Adriana spokojnie urodziła. Nie zdążyli - Diana, bo właśnie takie imię otrzymało dziecko - przyszła na świat w niedzielę.

Chłopak Adriany postanowił sam pojechać na Ukrainę, by zdobyć potrzebne na opłacenie pobytu w szpitalu 3,5 tys. zł - na tyle wyceniany jest poród dla nieubezpieczonych. Natomiast ordynator oddziału noworodków zdecydował, że mama z dzieckiem mogą zostać w szpitalu dzień, dwa dłużej, dopóki nie uda się zdobyć pieniędzy.

Ale postanowił nie czekać na ojca, tylko organizował zbiórkę. Dlatego zadzwonił do naszej "Gazety". - Tyle się słyszy o pomocy na rzecz Polaków mieszkających na Ukrainie, a u nas powoli zaczyna się tworzyć ukraińska mniejszość. Dlaczego mamy im nie pomagać? Przecież przyjechali tu za pracą, która miała im zapewnić pieniądze na lepsze życie - tłumaczył.

Świeżo upieczony ojciec z gotówką pojawił się jednak wczoraj rano w szpitalu, więc cała trójka mogła wyjść do domu. To jednak nie osłabiło zapału doktora Stempniewicza w udzielaniu pomocy tej rodzinie. - To, że on wpłacił te pieniądze, oznacza, że teraz jego rodzina jest o nie uboższa. A przecież potrzeba tyle rzeczy, gdy dziecko przychodzi na świat. Same pieluchy sporo kosztują, a gdzie wanienka, ubranka, środki pielęgnacyjne - wylicza.

Dlatego zachęca, by każdy, kto ma zbędne ubranka dla niemowlaka, a także pozostałe potrzebne dla noworodka lub młodej mamy rzeczy, przywiózł je na oddział krapkowickiego szpitala. - Gdy uzbieramy większą ilość, zawieziemy wszystko Dianie. Jeśli się okaże, że otrzymamy tych rzeczy za dużo, zostaną przekazane innym potrzebującym. Takie rzeczy, o które prosimy, zawsze są potrzebne - podkreśla Krzysztof Stempniewicz.

Jeśli ktoś z Państwa chciałby pomóc tej młodej rodzinie, może też przynosić rzeczy do naszej redakcji przy ul. Kościuszki 1, zawieziemy je do Krapkowic. W tej sprawie można się kontaktować z nasza dziennikarką Anną Pawlak pod adresem mailowym: anna.pawlak@opole.agora.pl
Tags: medycyna, polska, ukraina, zdrowie
Subscribe
Comments for this post were disabled by the author