clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Najdziwniejsze polskie mosty: Zwodzone, ślepe, obronne i bez sensu.




Zwodzony most w Szczecinie na Rogalicy (Fot. Michał Rembas)


W Szczecinie, na Rogalicy, stoi jedyny czynny zwodzony most kolejowy w Polsce i jeden z nielicznych takich mostów w Europie.

Stalową, nitowaną budowlę przerzucono nad odnogą Odry - Regalicą w 1936 roku. Most obsługuje połączenia Szczecina ze Śląskiem. Nowoczesną w tamtych czasach konstrukcję mostu "o przęśle zwodzonym, klapowym, z przeciwwagą" wymyślił amerykański inżynier William Scherzer (1858-93).

Most ma 261,8 m długości i trzy przęsła, w tym jedno zwodzone, długie na 17,35 m. I wcale nie trzeba go stawiać pionowo. Statek bez trudu przepłynie, gdy przęsło obróci się o 60 stopni. Konstrukcja działa na zasadzie kołyski z przeciwwagą, a za balast służą zamocowane w stalowej obudowie betonowe kloce.

Całość jest tak świetnie wyważona, że choć obracane przęsło waży aż 163 tony, to podnosi je (w czasie od dwóch do czterech minut) silnik o marnej mocy 32 koni. To mniej niż w przeciętnym samochodzie osobowym! Co ciekawe, na moście nie ma trakcji elektrycznej, więc pociągi muszą się wcześniej nieźle rozpędzić. Budowla ma za sobą filmowy epizod - właśnie tu rozgrywa się dramatyczna, finałowa scena czeskiego 32-minutowego filmu "Most" Bobby'ego Garabediana, który w 2004 roku był nominowany do Oscara.




Zwodzony most nad rzeką Tyną w Jeziorze

Najpiękniejszy z polskich mostów, moim zdaniem, to ten nad rzeką Tyną na Żuławach w Jeziorze, w gminie Markusy.

Most nie jest długi - ma tylko 3,2 metra i ażurową, nitowaną konstrukcję. Bardzo przypomina drewniane mosty zwodzone budowane przez wiekami na Żuławach przez osadników z Niderlandów - mennonitów. Uroku dodają mu zwisające z wysokich kratownic łańcuchy. Zwodzona konstrukcja z 1885 roku, jest bardzo oryginalna - środkowe przęsło dzieli się na dwa ruchome skrzydła. Niegdyś podnoszono je przy pomocy łańcuchów zamocowanych do kratownicowej konstrukcji w kształcie gigantycznej litery T, która wygląda trochę jak wielka waga.

Jej jedno ramię podnosiło ruchome skrzydło mostu, zaś drugie było obciążone przeciwwagą. Chodziło o to, aby utworzyć dźwignię i tym sposobem ograniczyć ilość energii potrzebnej do podniesienia ruchomego skrzydła mostu. Dzięki użyciu tej przeciwwagi i przekładniom zębatym, skrzydła, choć ważyły wiele ton, mógł podnieść, kręcąc korbą, tylko jeden człowiek!

Na pierwszy rzut oka most wygląda znakomicie, ale nie można już go podnosić. Szkoda, bo to byłaby niezła frajda zobaczyć, jak pracuje technika sprzed lat. Może wójt gminy Markusy znajdzie kiedyś fundusze na remont...


Płock, stary most im. Legionów marszałka Józefa Piłsudskiego

Który most jest najpiękniej iluminowany w Polsce? Oczywiście ten w Płocku.

Od 2008 roku oświetla go aż 594 diodowych lamp i 74 reflektorów, o łącznej mocy około 53 tys. watów. To najdłuższa kolorowa iluminacja w całej Europie. Filary mienią się na niebiesko, boki na bursztynowo, spody kratownic na czerwono, z ich środka prześwieca światło białe. Efekt jest wręcz magiczny. I nie myślcie, że dobór kolorów iluminacji jest przypadkowy: po prostu żółty, niebieski i czerwony to od 1938 r. oficjalne barwy miasta. I w takich barwach były mundury, w których w XVIII w. paradowała szlachta województwa płockiego.

Nazwa budowli jest nieco przydługa: most im. Legionów marszałka Józefa Piłsudskiego. Dlatego ustawione na moście latarnie (na wzór przedwojennych) są w kształcie litery "P" (od nazwiska marszałka). Ta długa na 660 m kratownicowa konstrukcja z 1938 r. jest dość nietypowa, bo pochyła. Ponieważ prawy brzeg Wisły jest wysoki, a lewy niski, różnica poziomu między jego przyczółkami wynosi aż 8 m. Oczywiście pochyły most ma swoje zalety: otóż możemy nim przejechać autem (co prawda w jedną stronę) na wyłączonym silniku... Ale inżynierowie-projektanci musieli go mocno przeklinać - ponieważ każde przęsło ma inne wymiary, mieli z tym mnóstwo dodatkowej pracy! Pamiętajmy, że zamiast kalkulatorów i komputerów dysponowali tylko liczydłami i suwakami logarytmicznymi.


Akwedukt z gotyckimi wieżyczkami


Fot. Michał Rembas Wiadukt kolejowy w Bolesławcu

Wspaniale jest też podświetlony wiadukt kolejowy w Bolesławcu. Imponująca, 490-metrowa budowla powstała raptem w 26 miesięcy - od maja 1844 do lipca 1846 r. Bolesławiecki architekt Fryderyk Engelhard Gensel zastosował jasnożółty piaskowiec z kamieniołomu w pobliskiej Dobrej. Wzorował się na rzymskich akweduktach, ale był niekonsekwentny - użył też gotyckich zdobień. Wsparty na 36 filarach wiadukt przecina rzekę Bóbr i porośniętą trawą dolinę rzeki. Trzy największe filary są w kształcie wież średniowiecznych zamków. To koniecznie trzeba zobaczyć! Raz za dnia, raz po zmroku...

Most ze strażnicami w Stanach


Fot. Michał Rembas Most kolejowy na Odrze w Stanach, woj. lubuskie

Są mosty kolejowe, wiszące, drewniane, stalowe, takie, siakie... Ale czy słyszeliście o moście obronnym?

Nieczynnego już mostu kolejowego w Stanach (w Lubuskiem, nieopodal Nowej Soli) strzegą dwie stylowe baszty, niczym ze średniowiecznego zamku.

Ten most nad Odrą zbudowano 106 lat temu. Wojna z Rosją wisiała już w powietrzu, więc niemieccy sztabowcy dopilnowali, by był umocniony: i most, i biegnąca na nim linia kolejowa z Nowej Soli do Wolsztyna miały znaczenie strategiczne. Na dodatek w pobliżu nie było większych garnizonów. Dwie ceglane, wysmakowane architektonicznie wieże to strażnice, czyli blokhauzy. Stoją po obu stronach torów, na zachodnim brzegu.

Kiedyś na wschodnim brzegu stały jeszcze dwie, ale rozebrano je po wojnie. Te zachowane mają po dwie kondygnacje i są połączone ze sobą podziemnym tunelem. Załogę mostu stanowiło 24 żołnierzy (po sześciu do każdej strażnicy). Na parterze wież mieli do dyspozycji cztery pomieszczenia, w tym sypialnię ze składanymi pryczami. W ścianach pełno jest otworów strzelniczych, na podejściach do strażnic nie ma martwego pola, więc ewentualni przeciwnicy byli bez szans. Co ciekawe, projektanci całkiem nowoczesne budowle tak pieczołowicie ubrali w średniowieczny kostium, że nie zapomnieli nawet o blankach na zwieńczeniach wież. Choć wyglądają bardzo groźnie, służyły wyłącznie do ozdoby.

Przygotowany do wysadzenia

Kolejny most obronny na Odrze stoi w Ścinawie, na Dolnym Śląsku. Jest odrobinę starszy, drogową przeprawę wzniesiono około 1900 roku.

Również tej budowli strzegą dwupiętrowe baszty obronne, w gotyckim stylu z blankami, po jednej na każdym brzegu. Ale są dużo większe i bardziej przysadziste niż te w Stanach. Ciekawe, że zapobiegliwi Niemcy na wypadek, gdyby nie dało się go obronić, umieścili w filarach specjalne komory na miny. Zobaczymy tu też prawdziwą rzadkość - na moście zachował się odcinek oryginalnego, wysokiego "płotu fortecznego" i to w doskonałym stanie. Metalowa, ażurowa konstrukcja broniła dostępu do mostu.

W dole woda, w górze woda...


Fot. Michał Rembas Bory Tucholskie, akwedukt w Fojutowie

Z daleka wygląda jak most. Ale gdy wdrapiemy się na górę, zamiast jezdni czy torów zobaczymy... koryto z wodą!

W Fojutowie, w Borach Tucholskich, zobaczymy największy w Polsce akwedukt i swego rodzaju wodne, dwupozimowe skrzyżowanie. Górą prowadzi Wielki Kanał Brdy, dołem, kilkudziesięciometrowym tunelem płynie rzeczka Czerska Struga.

Historia tej niezwykłej budowli sięga roku 1807, gdy podczas wojny z Francuzami król pruski, Fryderyk Wilhelm III schronił się w małej wiosce w Borach Tucholskich. Na pamiątkę nazwaną ją potem Königs Ort, czyli miejsce króla, obecnie Konigort.

Legenda mówi, że gdy monarcha zobaczył, w jakiej biedzie żyją miejscowi, w podzięce za schronienie obiecał, że o nich zadba. Po przeszło 30 latach z rozkazu króla zaczęto regulację Brdy i Czarnej Wody. Chodziło przede wszystkim o to, by powstały w tym rejonie nowe łąki. Król liczył, że poprawi warunki życia rolników, a jednocześnie zapewni dostawy siana dla koni pruskiej kawalerii. I kolejna ciekawostka: na początku nie było chętnych do pracy, robotników musieli zgarniać żandarmi. Dopiero, gdy z Berlina dotarły 4 wozy z bilonem na pierwszą wypłatę, było komu pracować.

Wykopano wówczas Wielki Kanał Brdy długi na 20 km, który miał służyć do spławiania drewna. Mniej więcej w 2/3 długości, trasa kanału krzyżuje się z Czerską Stugą. Pruscy inżynierowie wybrnęli i z tego - kanał poprowadzili górą, zaś Czerską Strugę 11 metrów poniżej, 49 metrowym tunelem. Wzorowaną na akweduktach rzymskich, ceglano-kamienną budowlę wniesiono w latach 1847-1948. Początkowo dno było uszczelnione warstwą gliny, teraz jest też dodatkowo wyłożone specjalną folią. Strach myśleć, co by się stało, gdyby akwedukt miał jakiś przeciek! W latach 70. podczas remontu oryginalne ceglane sklepienie akweduktu zastąpiono żelbetowym. Na szczęście 11 lat temu podczas kolejnej renowacji sklepienie wyłożono udającymi cegłę płytkami ceramicznymi. Wymurowano też nowe attyki przy wylotach tunelu. Teraz budowla wygląda prawie tak samo jak w XIX wieku.

Rzymski most w Trzebiatowie


Fot. Michał Rembas Zabytkowy most w Trzebiatowie

Budowniczowie wzniesionego po koniec XIX wieku mostu na Redze w Zachodniopomorskiem musieli być fascynatami antyku - łukowa konstrukcja z kamiennych ciosów do złudzenia przypomina mosty, jakie stawiali starożytni Rzymianie w całej Europie. Ciekawy jest też trzebiatowski Most Dworcowy z 1905 roku. Choć wzniesiono go w supernowoczesnej w tamtych czasach konstrukcji żelbetowej, to nawet trudno się tego domyślić. Żelbet schowany został za ozdobnymi kamiennymi płytami, a most zdobią cztery piękne delfiny z piaskowca, w secesyjnym stylu.


http://trasymagiczne.wyborcza.pl/magiczne_trasy/1,131211,14077757,Zwodzone__slepe__obronne_i_bez_sensu__Najdziwniejsze.html#Cuk

Tags: budownictwo, polska, turystyka, zabytki
Subscribe

Comments for this post were disabled by the author