clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Okulary dla syberyjskiej Wierszyny. Akcja polskich lekarzy i podróżników.

Z tajgi syn 80-letnią matkę przywiózł saniami. Z 50 lat dobrze nie widziała. Dostała okulary. Rozejrzała się i zdumiona mówi: "Synku. Jak ty posiwiałeś".
- My już wdepnęliśmy w Zachód - mówi podróżnik Romuald Koperski. - Tam zostało człowieczeństwo. Ludzie się szanują, pomagają sobie. Wiedzą, że na tej ziemi bez pomocy drugiego człowieka nie da się żyć.

Opowiada, że domów się tam nie zamyka na zamki. Bo zziębnięty potrzebujący nie mógłby wejść, by się ogrzać.



- Dziecko idzie do szkoły w 40-stopniowym mrozie. Zmarznie, wejdzie do chaty. Siądzie przy piecu, ogrzeje się. Idzie dalej - mówi Koperski. - Znów zmarznie, znów zajdzie do jakiegoś domu.

Wierszyna. 160 domów. 7,5 tys. km od Szczecina, 130 km od Irkucka. W grudniu ubiegłego roku 200 mieszkańców dostało od polskich lekarzy okulary.

Pomysł

Dr Ewelina Żyżniewska-Banaszak z podszczecińskiego Tanowa jest kierowniczką Samodzielnej Pracowni Fizjoterapii i Odnowy Biologicznej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Tworzyła ten kierunek na uczelni. Szczupła, zgrabna, wysportowana.

- Muszę być wiarygodna - mówi. - Ruch, dieta. Przestrzegam tego, czego uczę.

Ciągle w ruchu. Sama prowadzi zajęcia. Dodatkowo dwa-trzy razy w tygodniu ćwiczy prywatnie. Zwykle to nordic walking, rower. Społecznica. W Tanowie działała w stowarzyszeniu. Od czterech lat jest radną powiatu polickiego. Przez pół kadencji szefowała komisji zdrowia w Radzie Powiatu.

Podróże to jej pasja. Latem ubiegłego roku pojechała do Klinisk na spotkanie z Romualdem Koperskim z Gdańska, podróżnikiem i przewodnikiem po Syberii. Chciała posłuchać o tym, jak przejechał przez Syberię z Zurychu do Nowego Jorku (co opisał w książce "Pojedynek z Syberią"). Jak organizował rajdy samochodowe Transsyberia. Jak pontonem samotnie spłynął Leną, najdłuższą ze wschodniosyberyjskich rzek (za co zdobył prestiżową nagrodę Kolosa i tytuł Podróżnika Roku 1999). Zorganizował Międzynarodowy Rajd Samochodowy Kobiet z Gdańska do Murmańska. W styczniu 2010 r. grał na fortepianie 103 godziny i osiem sekund, a koncert został wpisany do Księgi rekordów Guinnessa. Ten człowiek ją ogromnie zaciekawił. Od czasu spotkania w Kliniskach zaprzyjaźnili się. Kiedy Koperski ściągnął do Polski dzieci z syberyjskiej Wierszyny, tanowianka zaproponowała, że jej koledzy lekarze z PUM przebadają dzieciaki w Szczecinie.

- A może by tam na miejscu je przebadać? Więcej ludzi by skorzystało - rzucił Koperski. Tak zrodził się pomysł akcji "Okulary dla Wierszyny". Ustalili, że pojadą na Syberię z okulistą i optometrystami. Zbadają oczy rodaków.

Wybrali się w siódemkę: gdański podróżnik Romuald Koperski, optometryści Maciej Karczewski z Torunia oraz Maciej Ciebiera z Poznania, dziennikarka Iwona Borawska oraz operator Marian Gorlikowski. W akcji wzięły udział dwie zachodniopomorskie medyczki: lekarka dr Beata Kasicka i właśnie Żyżniewska-Banaszak.

Mała Polska

Media, gdy przedstawiają Wierszynę, często piszą: "mała Polska".

- W wiosce mieszka ok. 600 osób - mówi Żyżniewska-Banaszak. - Co najmniej 80 proc. to Polacy. Czwarte pokolenie tych, którzy tu kiedyś się osiedlili. Opowiadają, że w początkach miejscowości przyjechało tu 59 polskich rodzin.

Opowiada, że na Syberię przed laty trafiali zesłańcy, ale na początku XX w. także "dobrowolcy", którzy przyjeżdżali tu sami za chlebem. Dopiero na miejscu poznawali srogie warunki. W 1910 r. z Zagłębia Dąbrowskiego przyjechali do Wierszyny ludzie, którzy poszukiwali ziemi. Początkowo Wierszyna to był Turbaczewskij Uczastok (tak nazwali ją miejscowi Buriaci). Dopiero później zmieniła nazwę.

- To enklawa polskości - mówi Koperski. - Niesamowite jest to, że do dzisiaj zachowali polską mowę. Dzieci w szkole uczą się języka polskiego. Dzięki takim ludziom jak pani Ludmiła, która ukończyła w Polsce polonistykę i wróciła, by być tam nauczycielką.

Drewniane domy są zadbane, często zdobione. W oknach firanki, w obejściu porządek. W środku wiszą polskie godła. O kraju mówi się z szacunkiem. Wierszynianie mają kontakt z Polską. We wsi działa Dom Polski. Jest biblioteka.

Okulistka

Dr Beata Kasicka prowadzi w Gryfinie prywatny gabinet okulistyczny. Wiele lat pracowała dla szpitala w Zdrojach. Od tego roku dla NZOZ Intermed. Jej pasją są podróże. Konno przemierzała Patagonię w Ameryce Południowej. W Wenezueli z gór zjeżdżała na mule. Po Orinoko płynęła kajakiem, a po Zambezi - pontonem. W jej kuchni oglądamy stos zdjęć z podróży. Birma, Kambodża, Japonia, Nepal, Botswana, Mozambik. Podróż z Johannesburga ze znajomymi ciężarówką przerobioną na kampera.

Podczas wycieczki w Izraelu poznały się z Eweliną Żyżniewską-Banaszak. Od tamtej pory utrzymywały koleżeński kontakt. Dr Kasicka bez problemu podjęła więc decyzję, gdy koleżanka zapytała: - A może pojechałabyś zbadać ludzi na Syberii?

Zanim wyjechali, nagłośnili akcję przez internet. Prosili o okulary w dobrym stanie. Takie, które mogliby przebadać, zdezynfekować i zabrać. Do Centrum Edukacji Medycznej, które w Tanowie prowadzi Żyżniewska-Banaszak, zaczęły napływać okulary nie tylko z Polski, nawet z USA. Przychodzą dotąd.

- Dwie trzecie plecaka zajęły mi okulary. Wzięłam jeszcze słodycze dla dzieci. Trochę bielizny. Plecak zapchany, więc większość ubrań musiałam założyć na siebie - wspomina dr Kasicka. Musiała jeszcze zmieścić podstawowy sprzęt: aparat do mierzenia ciśnienia oka. Oftalmoskop do kontroli dna oka. Skiaskopy, którymi sprawdzało się refrakcję oka (ostrość wzroku wyrażona w dioptriach) dopóki nie wyparły ich komputerowe autorefraktometry. Jeszcze tablice do badań ostrości widzenia.

Maciej Karczewski, optometrysta z Torunia w Irkucku załatwił autorefraktometr.

- Na szczęście - pomyślała dr Kasicka, gdy już pierwszego dnia na badania pojawiło się ok. 80 osób. Najpierw tylko Polacy, później także inni mieszkańcy okolicznych wiosek. Buriaci, Rosjanie. Wieść się rozchodziła, zjeżdżali z okolicy - Dundaj, Honzoj, Tichonowka, inne wioski.

Badania

W Wierszynie dopiero ok. godz. 11 robi się widno. Ale w Domu Polskim, gdzie przeprowadzali badania, już po siódmej pojawiali się pacjenci.

- Mówimy do mężczyzn: Może później przyjedziecie - opowiada Koperski. - A oni: "Z drzewem jedziemy do Irkucka. Jak wrócimy, może was nie być. Poczekamy".

Do godz. 17, kiedy znów zapadał zmrok, pracowali niemal bez przerwy. Dr Kasicka badała oczy. Optometryści dobierali szkła i oprawki. Jeśli mieli akurat identyczne, pacjent je dostawał. Żyżniewska-Banaszak prowadziła dokumentację wyników badań.

- Z tajgi syn 80-letnią matkę przywiózł saniami. Z 50 lat dobrze nie widziała - opowiada Romuald Koperski. - Dostała okulary. Rozglądała się dookoła. Syn przyszedł od sań, a ona zdumiona mówi: "Synku. Jak ty posiwiałeś".

Dr Kasicka była zaskoczona zachowaniem dzieci. W Polsce, gdy przed badaniem zakrapla do oczu szczypiące krople, dzieci drą się wniebogłosy. Mama, tata przytrzymuje. Proszą, krzyczą, obiecują nagrody. Tam nie było takich scen.

- Dzieci jakby w podniosłej sytuacji starały się nie okazywać emocji - mówi okulistka.

Dr Żyżniewską-Banaszak wzruszył jeden z pacjentów: - Przyjechał konno na badania. Na odchodne rzucił: "Dziękuję tej Polsce, że do nas przyjechała".

Przez 10 dni przebadali 260 osób.

- To było coś więcej niż tylko podróż. Daliśmy coś ludziom stamtąd. I to było wspaniałe - mówią medyczki. W lutym do Polski przyjechała pani Franciszka z córką, u której mieszkały w Wierszynie. Była m.in. w Tanowie. Zabrała do Wierszyny kolejne, zrobione po przyjeździe okulary, głównie dla dzieci.



Akcja "Okulary dla Wierszyny" została nominowana do Travelerów 2012 - nagrody "National Geographic" w kategorii społeczna inicjatywa roku.

Marcin Dzierżanowski, sekretarz redakcji "National Geographic" mówi, że regulamin konkursowy w tej kategorii wyróżnia tych, którzy przyczyniają się do poprawy świadomości ekologicznej, ocalenia dzikiej przyrody lub dziedzictwa kulturowego: - W praktyce tę nominację otrzymują ci, którzy swoją podróż lub inicjatywę związaną z podróżami potrafią połączyć z głęboko humanistycznym przesłaniem, pokazującym, że podróżuje się nie tylko do miejsc, ale też do ludzi - wyjaśnia Dzierżanowski. - Akcja "Okulary dla Wierszyny" to idealny przykład tego, że podróże zbliżają ludzi i uczą, jak dzielić się dobrem.

Na tegoroczne Travelery głosować można do 28 kwietnia. Akcja "Okulary dla Wierszyny" ma silną konkurencję: elektryfikację kliniki w Etiopii przeprowadzoną przez polskich wolontariuszy z korporacji, kampanię na rzecz ochrony niedźwiedzi brunatnych, wyprawę rowerową osób po nowotworach za Zwrotnik Raka.

- Kto zwyciężył, dowiemy się 24 maja - mówi Marcin Dzierżanowski.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA
Zdjęcia:

http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/51,34959,13650251.html?i=1

Tags: polacy, rosja, syberia
Subscribe
Comments for this post were disabled by the author