clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Na rowerze na Słowację

Оригинал взят у nikola_inc в Na rowerze na Słowację
W pewnym momencie pomyślałem, że chcę znowu zwiedzić Słowację. Kilka tygodni temu kupiłem sobie rower i postanowiłem więc, że to będzie wycieczka rowerowa. Najpierw chciałem pojechać z Warszawy przez Radom, ale przeczytawszy fora, okazało się, że nocleg pod namiotem jest w Polsce dosyć niebezpiecznym przedsięwzięciem. Toteż pojechałem najpierw pociągiem do Krakowa.




Dzień 1. Warszawa - Kraków - Jezioro Rożonowskie.
Z Warszawy do Krakowa dojechałem w 3 godziny, całkiem nieźle jak na PKP :) 
Nowość w Warszawie: na dworcach oznaczenia peronów i torów są po polsku, po angielsku i... po rosyjsku. 



Drugi zaś odcinek przejechałem na rowerze: 


Start z Rynku w Krakowie


Rzeczywiście "Polska w bałaganiebudowie", bo w Krakowie też drogi są rozkopane...
Jazda po Małopolsce była spoko, zwiedziłem Wieliczkę, Bochnię i zobaczyłem małopolskie wioski.

3D malowidło na Rynku w Wieliczce. 




Kiedy dopiero zaczynałem swoją przygodę z j. polskim (w roku 2004? 2005?), pamiętam z wiadomości, że bus z rosyjskimi sportowcami miał w Polsce wypadek, i prezenterka powiedziała, że to przez wąskie polskie drogi. Jak widać, czasami są naprawdę wąskie. 


Kobitka i prosiaczek


Kościół w Bochni:


Dopiero w okolicach jeziora Rożonowskiego (które zresztą jest sztucznym zbiornikiem wodnym =/ ) zaczęły się wzgórza i jechało się trudno. Tereny były piękne.


Ruiny zamku Tropsztyn


Ciemniało. Mapy googla zawiodły, bo na wskazanym miejscu nie było żadnego pola namiotowego, musiałem więc rozbić namiot gdzie indziej, udałem się do jakiegoś klubu jachtowego, natrafiłem na psy... Byłem zmuszony rozbić namiot w lesie. Ziemia była mokra i nad ranem było zimno, a byłem w szortach. Po 100 km na rowerze to była nie najlepsza noc. 

Dzień 2. Nowy Sącz


Postanowiłem tego dnia pojechać tylko do Nowego Sącza (jakieś 20 km), żeby się wykąpać i wyspać w schronisku, które przed wyjazdem znalazłem. Dyrektorka była dosyć miłą panią, dała mi wiele broszur o Małopolsce i Nowym Sączu (zobaczywszy, że mam ruski paszport, dała po rosyjsku, niepotrzebnie)
Drugi dzień spędziłem w Nowym Sączu. Miasteczko jest ładne, ale jak na takie małe miasto, liczba samochodów jest zbyt duża, i do tego za mało sygnalizacji świetlnej. I tak, też w niektórych miejscach remontowano drogi... 

Stare miasto, ulica Jagiellońska


Rynek


Test systemu


Ruiny zamku


Dzień 3. Karpacki Szlak Rowerowy (Stary Sącz - Bardejov)


Najciekawszy odcinek, bo jechałem i w lesie, i wzgłuż rzeki, i wzdłuż drogi kolejowej + przekroczenie "granicy" i piękny Bardejov.
Do tego dosyć duży odcinek jechałem z niewyobrażalną prędkością bo cały czas w dół (na schemacie akurat dobrze widać położenie nad poziomem morza). Po trudnym dniu to była ulga.

Przedszkole gdzieś w małopolsce


Solary na moście


Stary Sącz


Rzeka Poprad


W lesie


Na szczęście towarzyszyły drogowskazy dla rowerzystów


Tabliczka


Góry


Granica


Pierwsze co wywołało wielkie zdziwienie - cyrylica na Słowacji


W porównaniu z Polską Słowacja jest biedniejsza


Nietypowe rozmieszczenie bloków mieszkalnych, możliwe że to cygańskie getto. Cyganów na Słowacji jest mnóstwo.


Charakterystyczne dla Słowacji, i zresztą dla Polski też, przezroczyste ogrodzenia.


Cudowny Bardejov


Starówka Bardejova jest zapisana na liście dziedzictwa UNESCO. Mimo że miasto jest mało, ale ma swój urok. To była sobota, nieopodal starówki był lunapark z głośną muzyką, ze śmiechem i krzykami. Na placu ratuszowym był jakiś koncert i targowisko. Innymi słowy toczyło się życie.




Po pewnym czasie zachciało mi się sprawdzić pogodęfejsa, i zapytałem pewne dziewczyny, gdzie mogę naładować komórkę i znaleźć darmowe wi-fi. Zapytałem najpierw (próbowałem mówić po słówacku), czy rozumieją po polsku. Powiedziały, że trochę. Ze słowackim to jest tak, że Słowak w 90% rozumie Polaka i na odwrót. Poradziły mi pójść do dowolnej restauracji. Tam będzie darmowe wifičko :) i można też poprosić skorzystać z gniazdka.
Ale potem przyszło mi do głowy poszukać wi-fi na Rynku, okazało się, że w Bardejovie działa darmowa sięc miejska, niestety tylko przez godzinę, dalej trzeba czekać 3 godziny, zanim zacznie znowu działać. W każdym razie tego mi wystarczyło. Siedziałem przy kolorowej fontannie wśród wielu bawiących się ludzi. 

Nocleg pod namiotem na krańcu miasta.


Dzień 4. Bardejov - Prešov - Košice


Rano opuściłem Bardejov w kierunku Prešova i Košic.

Typowy Słowacki pociąg :)  (regionalny)  :)


I to nie rzadkość, że w składzie tylko 1 lub 2 wagony.  


Prešov to miasto blokowisk, ale wyglądają całkiem nieźle.




Prešov to także idealne miasto do robienia zdjęć, bo w centrum w ogóle nie ma ludzi. 


Toaleta przy pomniku armii radzieckiej :) jakie to miłe  :)


Cyganie to frajerzy (napisane po serbsku, wtf)


Do kiedy będziemy płacić za cyganów? Zmieńmy to. - Billboard Słowackiej Partii Narodowej, która zresztą nie odnosi sukcesów w wyborach.  


Dzień 5. Košice
W Košicach postanowiłem przenocować w hostelu, i wyszło na dobre, ponieważ w nocy strasznie lało, pod namiotem byłoby zimno. Košice to piękne miasto, stolica europejskiej kultury w roku 2013. Niestety moja wizyta wypadła na niedzelę i poniedziałek, kiedy wszystkie muzea były zamknięte. 
Zdjęcia nie odzwierciedlą piękna tego miasta.






Mozaika na dachu kościoła Św. Elżbiety


Na starówce jest park z fontanną, tańczącą w rytm muzyki i z drzewem z dzwonów, które gra co godzinę. 




Hlavna ulica z wieży kościoła św.Elżbiety


Skrzynka pocztowa


Fajna nazwa kawiarni (coffice - Košice)


Rower i tata z córką


Słowacki drogowiec


Košicki autobus. Ciekawostką jest to, że po słowacku czasowniki z "ne" pisze się łącznie.


Dworzec w Košicach 


Nie sprawdzając specjalnie pogody (a tej nocy było strasznie zimno, zaledwie 8 stopni) postanowiłem spędzić noc w pociągu, szkoda że Słowacja jest taka mała, bo w trzy godziny dojechałem do Žiliny. W pociągu poznałem Słowaka, który też jeździ na rowerze. Polecił mi pojechać do Czadcy, a stamtąd do Czech. Tak więc zrobiłem. Chciałem wyjechać rano, ale było tak zimno, że musiałem czekać do 10-ej, kiedy stało się mniej więcej ciepło.

Dworzec w Žilinie. Dworce na Słowacji to pomniki socjalizmu.






Dzień 6. Czadca - Czeski Cieszyn - Czyżowice


Wieża Eiffla przy granicy z Czechami. 


Z jakiegoś powodu Czesi przesunęli swą granicę o kilkaset metrów. 


Śląsk Cieszyński wita.


Napisy w tym regionie są po czesku i po polsku.


Bardzo się zainteresowałem tym regionem, bo coś ze szkoły pamiętałem o tzw. rozbiorze Czechosłowacji, że niby Polska to hiena Europy. Po przeczytaniu kilku artykułów wyszło na jaw, że tak naprawdę to Czechosłowacja po pierwszej wojnie światowej w nieładny sposób okupowała tereny, zamieszkałe przez Polaków, akurat w tym czasie, kiedy Polska miała wojnę na wschodzie z bolszewicką Rosją, a zachodnie mocarstwa nie chciały poprzeć Polski, bo myślały, że przegra z bolszewikami. W roku 1938 Polska więc postanowiła wrócić to co jej się należało. I to nie była zmowa z Hitlerem tylko ultimatum dla rządu Czechosłowacji, który nie został odrzucony przez Czechów.
Ktoś zamazał polskie "Witamy". Skandal. 


Ładne bloki i ścieżka rowerowa w Trzyńcu. 


Fabryka w Trzyńcu. No i wiadomo dlaczego Czechom aż tak zależało na tych obszarach. Zapach w okolicach fabryki był specyficzny, nigdy wcześniej nie czułem nic takiego. 


Cieszyn - miasto położone po obu stronach granicy. 
Tak wygląda teraz granica. W ciągu dnia kilka razy przekroczyłem polsko-czeską granicę bez jakichkolwiek przeszkód. 


Potem postanowiłem odwiedzić znajomego, mieszkającego przy granicy w Czyżowicach. 

Dzień 7. Czyżowice
Zafascynowały mnie polskie wsie. Są ładne i nowoczesne. Przynajmniej tam, gdzie byłem, nie ma takiej nędzy o której słyszałem. 
Basen wśród pól. Trudno sobie wyobrazić takie coś za Bugiem. 




Dzień 8. Czyżowice - Katowice - Warszawa
Stacja kolejowa w Czyżowicach :)


W Katowicach spędziłem półtorej godziny. Mam złe wspomnienia związane z tym miastem, dlatego nie lubię Katowic. Do tego dworzec w Katowicach jest od kilku lat remontowany i znaleźć swój peron było najtrudniejsze w całej mojej wyprawie. 

Spodek  


Wróciłem do Warszawy jak do domu :)  
Tags: Słowacja, czechy, polska, turystyka, ue
Subscribe

Comments for this post were disabled by the author