clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Pierwszy niekomunistyczny premier Polski. Первый некоммунистичный премерь Польши.

Это короткая биографиа  первого некоммунистического премера Польши после выборов в 1989 году.
Было бы хорошо, если бы это прочитали русские оппозиционеры. Сейчас ему исполнилось 80 лет


Tadeusz Mazowiecki
Urodził się 18 kwietnia 1927 roku w Płocku. Studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 50. związał się z grupą tygodnika "Dziś i jutro", którą kierował przedwojenny nacjonalista Bolesław Piasecki. Był to ruch katolików świeckich związany z władzą komunistyczną, który później przekształcił się we współpracujące z władzami stowarzyszenie PAX.
Mazowiecki odszedł od nich w 1955 r., kiedy kończył się stalinizm, a Piasecki poparł partyjnych "twardogłowych". W 1956 r. był współtwórcą Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie - jednej z nielicznych niezależnych od władz PRL organizacji społecznych. Pisał do tygodnika "Po prostu" działającego na rzecz liberalizacji systemu.
W 1958 r. zakłada miesięcznik "Więź", którego redaktorem naczelnym będzie przez 22 lata. To pismo poświęcone religii i sprawom społecznym, poważny miesięcznik, wydawany legalnie i akceptowany przez władze - chociaż źle widziany i surowo cenzurowany. Na łamach "Więzi" toczą się ważne dla wielu pokoleń polskiej inteligencji debaty o religii, historii, tożsamości.
Od 1961 do 1971 r. Mazowiecki jest posłem na Sejm PRL. Należy (m.in. ze Stefanem Kisielewskim i Stanisławem Stommą) do koła Znak - tolerowanej przez władze opozycji.






W marcu 1968 r. redaguje interpelację Znaku protestującą przeciwko biciu studentów przez milicję i politycznym pogromom. W 1971 r. wnosi o powołanie komisji poselskiej do zbadania zajść na Wybrzeżu.
W latach 70. Mazowiecki angażuje się w działanie powstającej wtedy opozycji demokratycznej. Działa w Towarzystwie Kursów Naukowych. Kiedy w sierpniu 1980 r. wybucha strajk w Stoczni Gdańskiej, zostaje przewodniczącym komisji ekspertów "S". Potem "Solidarność" powołuje go na redaktora naczelnego związkowego pisma - "Tygodnika Solidarność".

Internowany w stanie wojennym. Przy Okrągłym Stole jest jednym z najważniejszych uczestników rozmów po stronie opozycji. Znów jest naczelnym odnowionego "Tygodnika Solidarność".

24 sierpnia 1989 r. zostaje premierem pierwszego niekomunistycznego rządu w dawnym bloku radzieckim. W 1990 r. startuje w wyborach prezydenckich, zajmując w pierwszej turze trzecie miejsce - za Lechem Wałęsą i Stanem Tymińskim, polonijnym biznesmenem z Peru. Po wyborach podaje swój gabinet do dymisji.

W grudniu 1990 r. Mazowiecki zostaje wybrany na przewodniczącego nowej partii - Unii Demokratycznej (potem Unii Wolności).

W 1992 r. ONZ mianował go specjalnym wysłannikiem w Bośni i Hercegowinie, w której wówczas toczyła się krwawa wojna domowa. Mazowiecki zrezygnował w 1995 r. w proteście przeciw bezczynności mocarstw wobec zbrodni wojennych. Przygotował raport w sprawie łamania praw człowieka podczas wojny.

Poseł w Sejmie kontraktowym oraz I, II i III kadencji. Laureat licznych nagród międzynarodowych i orderów; doktor honoris causa uniwersytetów w Leuven, Genui, Giessen, Poitiers, Exeter, Uniwersytetu Warszawskiego, Akademii Ekonomicznej w Katowicach oraz Uniwersytetu w Tuzli.
Od 2010 r. doradca prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Ma trzech synów, siedmioro wnucząt i jednego prawnuka.

*******************************************************************************************************************************************************************
Adam Michnik, 2012-04-18

Nasz premier

Tadeusza Mazowieckiego poznałem w 1966 r. Ta pierwsza długa, pasjonująca rozmowa ustawiła moje myślenie o Kościele i grupach katolików świeckich. Zacząłem rozumieć specyfikę Tadeusza i jego miejsce w polskim życiu publicznym.

Miał biografię nieprostą, dlatego też umiał rozumieć biografie innych ludzi. Będąc redaktorem katolickiego miesięcznika "Więź" i posłem na Sejm PRL, uczestniczył w dwóch polskich rzeczywistościach. Pierwsza to polska oficjalność. Druga - prawda, którą mówiło się w prywatnych mieszkaniach. Te połączone perspektywy czyniły go rozmówcą szczególnie interesującym.

W latach 50. Mazowiecki należał do PAX-u. Rozstał się z nim w 1955 r. - nie mógł się pogodzić z jego akceptacją stalinizmu. Był gorącym zwolennikiem polskiego Października '56, a więc przeciwnikiem tego, co w tradycji socjalistycznej kojarzyło się z dyktaturą. Jednocześnie nie zgadzał się z katolicką tradycją autorytarną czy wręcz totalitarną, z której wywodził się PAX.

W tamtym czasie Tadeusz uważał się za katolicką lewicę. Entuzjasta Soboru Watykańskiego II, nawiązywał do chrześcijańskiego personalizmu. Prezentował katolicyzm otwarty, wolny od szowinizmu i nacjonalizmu, nieklerykalny. Jednocześnie miał pełną świadomość polskiej tradycji, często zakłamywanej i cenzurowanej przez oficjalne życie. Dlatego o nią zabiegał, podtrzymywał. Najpełniej etos kierowanej przez Mazowieckiego "Więzi" i samego Tadeusza oddaje książka "Rodowody niepokornych" Bohdana Cywińskiego, rzecz o postawach inteligencji przełomu XIX i XX w., która również kształtowała postawy sporej części inteligencji czasów PRL.

Zawsze będę pamiętać bardzo odważną i godną postawę Mazowieckiego w Marcu '68. I koła poselskiego Znak, do którego należał. Można wszak mówić różne rzeczy, ale dopiero w godzinie próby okazuje się, kim człowiek jest naprawdę.

Jest człowiekiem zasad, co nieraz prowadziło go do konfliktów z władzą, ale też do sporów m.in. z prymasem Wyszyńskim, dość podejrzliwie spoglądającym na inteligencję humanistyczną mówiącą własnym głosem. Mazowiecki nie zgadzał się z tym, że najpierw trzeba upominać się o prawa dla Kościoła. Odwrotnie - trzeba upominać się o prawa obywatelskie, których fragmentem są prawa Kościoła. Za kluczowe pojęcie miał "dialog", konieczność przekraczania magicznych kredowych kół. Stąd w kręgu "Więzi" mogli się znaleźć Jan Strzelecki i Leszek Kołakowski, ludzie z innej półki i o innych biografiach.

Muszę Mazowieckiemu podziękować i za to, że w tamtych latach drukował moje teksty w "Więzi" podpisane pseudonimem. Sam był publicystą odważnym i przenikliwym, pisał o dialogu chrześcijan i ludzi spoza Kościoła, o antysemityzmie czy o Dietrichu Bonhofferze, pastorze protestanckim skazanym na śmierć w III Rzeszy.

Tadeusz uważał, że działalność niezależna - KOR i wydawnictwa drugoobiegowe - jest bardzo ważna, lecz może zostać zniszczona metodami policyjnych represji, jakimi w Związku Sowieckim rozbito samizdat. Mimo to działał w radzie programowej niezależnego Towarzystwa Kursów Naukowych, zgodził się być w 1977 r. rzecznikiem głodówki prowadzonej w obronie aresztowanych członków KOR w warszawskim kościele św. Marcina.

W 1977 r. zorganizował w warszawskim KIK-u sesję o prawach człowieka, w tamtych latach wielkie wydarzenie. Mówił w znakomitym referacie, czym jest zaangażowanie chrześcijanina w politykę: gdy ludzie zniewoleni prostują karki, chrześcijanin nie może powtórzyć gestu Piłata.

Mazowiecki szefował zespołowi ekspertów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w sierpniu 1980 r. Internowany w stanie wojennym; został zwolniony jako jeden z ostatnich. O sporze między środowiskiem KOR-u a ekspertami - jak go wówczas widziałem - pisałem w 1985 r. w książce „Takie czasy”: „Tadeusz Mazowiecki - zdecydowanie najwybitniejsza osobowość polityczna środowiska » Znaku «- nie widział już od lat miejsca dla siebie w Sejmie i innych instytucjach oficjalnego układu. Coraz bardziej angażował się więc w działania » szarej strefy «Jacek Kuroń miał w kościach sześć lat więzienia i cztery lata korowskiej harówki Mazowiecki nie mógł się z nim równać w popularności. Ale to Mazowiecki dysponował atutami, o których Kuroń nie mógł marzyć. Miał przetarte drogi do Prymasa Polski i był do zaakceptowania - choć niechętnie - dla posierpniowego kierownictwa PZPR. Był też do zaakceptowania przez Lecha Wałęsę, któremu w niczym nie zagrażał, nie aspirując do roli przywódcy mas, podczas gdy Kuroń do takiej roli niewątpliwie aspirował Miałem wrażenie, że Tadeusz Mazowiecki i inni eksperci traktowali porozumienie gdańskie jako finał procesu zmian. Dla Jacka Kuronia - i dla mnie - było oczywiste, że gdańska ugoda zmiany zapoczątkowała A jednak [eksperci] byli » Solidarności «niezbędni. Właśnie dlatego, że wywodzili się z oficjalnego układu i byli akceptowalni dla władz. Spokojniejsi, nawykli do gabinetowych układów - mogli i umieli prowadzić rozmowy z rządem. Mieszcząc się w konwencjach, mogli być uznani za partnerów. Kuroń i inni korowcy - ucieleśnienie mocy diabelskich dla aparatu - nie mogli w tej roli wystąpić. I chybaby nie umieli”.

W maju 1988 r. Tadeusz uczestniczył w strajku stoczniowców. Powtarzał, że to druga młodość "Solidarności"; strajkowali robotnicy, którzy w Sierpniu '80 byli jeszcze dziećmi, żądali legalizacji związku, a nie tylko podwyżek. Miał rację.

Był w grupie rozgrywających polityków opozycji przy Okrągłym Stole. Uważał, że w kontraktowych wyborach do Sejmu powinna startować jak najszersza reprezentacja opozycji. Ostatecznie wygrała koncepcja, by na listach kandydatów była zwarta "drużyna Wałęsy".

Zwycięstwo "Solidarności" w wyborach okazało się miażdżące, Polacy opowiedzieli się za radykalną zmianą. To praprzyczyna koncepcji "wasz prezydent, nasz premier". Mazowiecki był przeciwnego zdania. Pisał w kierowanym przez siebie "Tygodniku Solidarność": "Czy po naszej stronie istnieje program, który można przedstawić społeczeństwu jako zwartą koncepcję wyjścia z kryzysu gospodarczego, czy byłby on przez społeczeństwo zaakceptowany i czy jest to program możliwy do natychmiastowej realizacji? Pospieszne domaganie się udziału we władzy może zniszczyć właściwą opozycji odpowiedzialność za państwo, a wcale nie zbudować skutecznej i trwałej odpowiedzialności za rządy". Nie był jedynym politykiem opozycji, który tak sądził.

Jednak został pierwszym niekomunistycznym premierem. W tym specjalnym historycznym momencie był znakomitym szefem rządu. Ostrożny, co okazało się słuszne i rozumne. Polska chodziła po kruchym lodzie, nie wiadomo było, jak na przemiany zareaguje Moskwa i polski beton, którego w MSW, w wojsku, w państwowej administracji było aż nadto.

Mazowiecki zaznaczył w exposé, że Polska nie będzie państwem ideologicznym i państwem wyznaniowym. Nie pozwolił na odwet, lecz każdego dnia spokojnie demontował totalitarne państwo. To właśnie wówczas dokonała się dekomunizacja Polski.

Za to Tadeuszowi należy się wdzięczność Polaków.




Adam Leszczyński


Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA


Tags: polska
Subscribe

Comments for this post were disabled by the author