clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Rolnictwo i przewóz towarów - przeszkody Ukrainy w swobodnym handlu z UE

Rolnictwo i przewóz towarów - przeszkody Ukrainy w swobodnym handlu z UE
...

Rafał Zasuń 2011-04-20, ostatnia aktualizacja 2011-04-19 21:39:49.0

Rolnictwo i przewóz towarów - to dwie główne przeszkody na drodze Ukrainy do swobodnego handlu z UE


W zeszłym tygodniu skończyła się kolejna, 16. już runda rozmów UE z Ukrainą o strefie wolnego handlu. Rozmowy trwają od kilku lat, ale dopiero od kilku miesięcy ruszyły na dobre. Ukraiński wiceminister gospodarki Walerij Piatnicki ogłosił, że udało się osiągnąć znaczący postęp w najtrudniejszym punkcie - warunkach eksportu ukraińskich płodów rolnych do UE.

Kraje Unii chcą, aby bezcłowy import odbywał się w ramach kwot importowych. Gdy kwota się skończy, zboże będzie objęte cłem. Kijów zgadza się na kontyngenty, ale domaga się ich stopniowego zmniejszania i wyznaczenia daty całkowitej liberalizacji handlu. Premier Mykoła Azarow, który spotkał się wczoraj ze swoim francuskim odpowiednikiem Francois Fillonem i szefem Komisji Europejskiej José Manuelem Barrosem, stwierdził, że dla Ukrainy jest to kluczowa kwestia. Według niego unijny rynek jest dla Ukrainy atrakcyjny właśnie ze względu na możliwość sprzedaży płodów rolnych. - Unia nam mówi: Dostajecie unijny rynek z 500 mln ludzi. Ale my pytamy: A co będziemy tam dostarczać? - mówił wczoraj Azarow. - Ukraina to kraj rozwijający się, znacząca część produkcji przypada na rolnictwo. I akurat ten sektor Komisja Europejska chce przed nami zamykać.

Otwarcie unijnego rynku jest dla ukraińskich kombinatów rolniczych tym cenniejsze, że sporą część zbóż eksportowały dotychczas na Bliski Wschód. Ale rewolucje w tamtym regionie spowodowały, że perspektywy handlu nie wyglądają tam już tak różowo jak jeszcze pół roku temu.

Druga ważna sprawa, której nie udało się rozwiązać, to przewóz towarów ukraińskimi ciężarówkami w UE. Dziś po Europie jeżdżą kolumny ukraińskich ciężarówek wożących towary z Unii nad Dniepr.

- Ukraińcy mają wielką chrapkę także na wewnątrz unijny rynek. Byliby konkurencyjni, gdyż Ukraina ma niższe standardy ochrony środowiska i socjalne, i tego właśnie boją się unijni przewoźnicy i kraje członkowskie UE. Chcą restrykcji. Z kolei Ukraińcom bardzo na otwarciu tego rynku zależy, bo wiedzą, że w innych usługach - telekomunikacji, finansach czy transporcie lotniczym - nie będą mogli konkurować.

- Dziesiątki tysięcy ludzi zajmują się u nas biznesem przewozowym. Jak im powiemy, że granica jest dla was zamknięta? I to w sytuacji, w której nasi wschodni sąsiedzi otwierają swoje rynki - pytał Azarow.

Ukraina jest w trudnej sytuacji, bo w przeciwieństwie do opływającej w ropę i gaz Rosji od wielu lat notuje deficyt w handlu zagranicznym. Jej najważniejszymi artykułami eksportowymi są stal i ruda żelaza oraz właśnie artykuły rolne. Ukraińskie hutnictwo dokonało ogromnego skoku technologicznego, ale rolnictwo eksportuje towary nieprzetworzone - zboże, olej, mięso. Jadą do UE, a potem wracają na Ukrainę w postaci makaronów czy wędlin. W sklepach w Kijowie czy Doniecku łatwiej kupić makaron włoski czy polski niż ukraiński, choć ten polski może być produkowany z ukraińskiej pszenicy.

Ukraińscy politycy i biznesmeni boją się, że po wstąpieniu Kijowa do strefy wolnego handlu z UE powtórzy się sytuacja z WTO. Kiedy w 2008 r. Ukraina wstępowała do Światowej Organizacji Handlu, towarzyszyły temu ogromne nadzieje. Politycy mówili, że dzięki otwarciu gospodarki do kraju popłynie strumień zagranicznych inwestycji, tak jak to się stało w Chinach. Wówczas eksport z nowo powstałych fabryk zrównoważyłby deficyt handlowy, która Ukraina ma od lat.

Rychło okazało się, że redukcja ceł to za mało. Inwestorów odstraszała wszechobecna korupcja, niedowład administracyjny wynikający z wyniszczającej kraj wojny politycznej, niekompetencja urzędników.

Drugi problem Ukrainy: jak wejść do strefy wolnego handlu z UE i nie spowodować jednocześnie wojny handlowej z Rosją. Premier Władimir Putin kilkakrotnie zapowiadał, że Rosja, Kazachstan i Białoruś będą musiały podnieść cła na ukraińskie towary, żeby uniknąć przenikania na swój teren wyrobów unijnych sprzedawanych bez cła jako ukraińskie. Tymczasem Rosja jest drugim po UE partnerem gospodarczym Ukrainy, przypada na nią 25 proc. wymiany handlowej. Handel z UE to 29 proc. Ukraińskie koła gospodarcze uważają więc, że rząd musi lawirować między Rosją a UE, unikając tarć.



Dla "Gazety"

Ihor Mitiukow, były minister finansów Ukrainy, szef banku Morgan Stanley na Ukrainie

Na Ukrainie coraz więcej ludzi rozumie, że wejście do Związku Celnego w zamian za tańszy gaz oznacza zatrzymanie restrukturyzacji gospodarki. Strefa wolnego handlu z UE otwiera nam znacznie większe perspektywy. Ale Ukraina już wstępując do Światowej Organizacji Handlu, poszła na większe ustępstwa niż inne kraje, dlatego teraz tak mocno broni swoich interesów. Rząd nie może więc teraz jeszcze bardziej ustępować, zwłaszcza w sprawach eksportu artykułów rolniczych, ale mimo to moim zdaniem szansa na to, że negocjacje zakończą się w tym roku, jest bardzo duża.

not. zas

Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny kwartalnika "Rosja w Polityce Globalnej"

Rosja chciałaby oczywiście jak najściślej współpracować z Ukrainą we wszelkich dziedzinach - polityce, gospodarce, obronności. To nasz program maksimum, którego, co wiemy, zrealizować się już nie da, bo nasze interesy są często bardzo różne. Ale jest też i program minimum - za nic nie chcemy się zgodzić na to, by Kijów przystąpił do sojuszu, aliansu, grupy państw nam nieprzyjaznych. Bo to dla Rosji byłoby bardzo niebezpieczne. Dlatego zachodnia granica Ukrainy jest dla nas czerwoną linią, za którą nie chcemy nikogo puścić. Przez cały czas rządów pomarańczowych w Kijowie Kreml bardzo nerwowo przyglądał się poczynaniom prezydenta Wiktora Juszczenki. On przecież otwarcie dążył do związania się z NATO. Teraz przy Wiktorze Janukowyczu zrobiło się znacznie spokojniej. Są sprzeczności, konflikty interesów. Ale załatwiamy to wszystko bez głośnych sporów, bez emocji. Bo wcześniejsze napięcie opadło.

not. ricz

Cornelius Ochmann, ekspert niemieckiej Fundacji Bertelsmanna

- To, że Ukraina zwróci się ku Zachodowi, to marzenie ściętej głowy. Kiedyś to ukraiński biznes pchał kraj do Unii, bojąc się, że pod wpływem Moskwy podzielą los rosyjskich oligarchów. Ale pod rządami Janukowycza w kraju zachodzi "mała putinizacja". Służby specjalne przejmują kontrolę nad gospodarką na szczeblu narodowym i lokalnym. Jeśli MFW i Zachód odmówią pomocy, Janukowycz natychmiast przejdzie pod kuratelę Moskwy i przyłączy się do unii celnej. Ale to tylko kupowanie czasu. Janukowyczowi na Europie nie zależy.

not. bart

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz - http://wyborcza.biz/biznes/0,0.html © Agora SA
Subscribe
Comments for this post were disabled by the author