clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Kiedy Polska dogoni Niemcy?

Kiedy dogonimy Niemcy?

wtorek, 13 marca 2012


Statystyki dotyczące poziomu życia u schyłku PRL-u mogą szokować: średnia płaca 34 dolarów, PKB na osobę na poziomie 29 proc. średniego w Europie Zachodniej. Polacy znacznie się wzbogacili w ciągu ostatnich 20 lat. Kiedy osiągniemy poziom rozwoju Niemiec?


Przyjęty w 1989 roku polski program reform jest niekiedy nazywany ”terapią szokową”, wywołując do dzisiaj dyskusje i polemiki. Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, zwraca uwagę, że zmiany uwolniły energię i przedsiębiorczość Polaków. – ”Terapią szokową” nie były rozpoczęte zmiany, tylko okres gospodarki socjalistycznej, w której aktywność obywateli zastąpiono aktywnością urzędników. Dzięki ustawie Wilczka obywatele mogli korzystać z szerokiej wolności gospodarczej, co przyniosło cud gospodarczy – uważa Sadowski. Uchwalona w końcówce 1988 roku ustawa Wilczka stała się fundamentem polskiej przedsiębiorczości, przyznając każdemu prawo do prowadzenia działalności gospodarczej na równych zasadach.

Dzięki między innymi tym zmianom Polska była pierwszym krajem regionu, który powrócił na ścieżkę wzrostu gospodarczego (1992 rok). Szybka poprawa następowała również w Rumunii i na Węgrzech

Z kolei w Bułgarii, Rosji, Ukrainie czy Białorusi załamanie gospodarki trwało dłużej i było głębsze.

Na początku transformacji Polska była znacznie biedniejsza od krajów kapitalistycznych i niektórych socjalistycznych – np. Czechosłowacji i Węgier. Według danych MFW w 1989 roku PKB na osobę według parytetu siły nabywczej (PPP) wynosił w Polsce 6119 dolarów, a na Węgrzech 8994 dolarów. Po 20 latach Polska wyprzedziła Węgry i zmniejszyła dystans do Czech. Według Macieja Bukowskiego, eksperta z Instytutu Badań Strukturalnych i współautora Planu Hausnera, zadecydowały o tym błędy kolejnych rządów w Budapeszcie.

- Węgrzy liczyli na to, że rozwój nastąpi samoistnie, że żeby się rozwijać nie trzeba pracować. Stopa aktywności zawodowej oraz zatrudnienia kształtowała się tam na jednym z najniższych poziomów w Europie. Problemem był również zbyt duży sektor publiczny i hojny, demotywujący system transferów socjalnych – twierdzi Bukowski. We wszystkich krajach opóźnianie reform nie zmniejszyło kosztów społecznych, tylko je zwiększyło. Najnowszym przykładem jest Białoruś, która jest blisko bankructwa.

Polski sukces nie byłby możliwy bez głębokich zmian strukturalnych. Dynamicznie rozwijał się sektor małych i średnich firm, który wytwarza około 50 proc. polskiego PKB i zatrudnia 70 proc. ogółu pracujących. Według danych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, do 2010 roku napłynęło do Polski ponad 150 mld euro w postaci bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Dzięki tym zmianom szybko rosła konsumpcja, również importowanych dóbr, które w czasach PRL-u były niedostępne lub bardzo drogie.

W ostatnim 20-leciu średni dochód Polaka wzrósł z ok. 30 do 53 proc. dochodu przypadającego na mieszkańca Niemiec. Polska względnie łagodnie przechodzi przez światowy kryzys, jednak dalszy wzrost zamożności wymaga wielu lat trwałego wzrostu gospodarczego.

Według prognoz MFW, do 2016 roku dochód na osobę według PPP wzrośnie w Polsce o 24 proc.  W tym czasie dobrobyt Włochów zwiększy się o 7 proc., Niemców i Francuzów o 13 proc., Czechów o 19 proc. i Szwedów o 20 proc. Gdyby takie tempo wzrostu gospodarczego utrzymało się przez najbliższe dekady, Polska przegoniłaby Włochy w 2026, Hiszpanię w 2033, Czechy i Francję w 2040 roku, natomiast Niemcy w 2046 roku.

Prognoza zakładająca utrzymanie obecnego tempa wzrostu jest jednak zbyt optymistyczna, gdyż nie uwzględnia zmian demograficznych czy też ryzyka związanego z kryzysem zadłużenia. W starzejącej się Europie, zmiany w rankingu zamożności będą raczej kształtowane przez różnice w tempie, z jakim będą wyhamowywać poszczególne gospodarki.

Według raportu Komisji Europejskiej ”2009 Ageing Report”, w latach 2020-2040 średnie tempo wzrostu PKB na osobę wyniesie w Polsce zaledwie 2 proc. Zdaniem Krzysztofa Rybińskiego, obecna dekada jest ostatnią, w której można osiągnąć szybki wzrost gospodarczy. Przyczyną jest czekający Polskę negatywny szok demograficzny. Z kolei Witold Orłowski w książce ”W pogoni za straconym czasem” zaznacza, że jeśli Polska nie przeprowadzi reform instytucjonalnych i nie zwiększy stopy oszczędności, może nigdy nie dogonić Niemiec czy Francji.

Poza tym, należy wziąć po uwagę, że zrównanie PKB na osobę w Polsce i Niemczech nie oznacza wcale równego poziomu życia. Ta statystyka wyraża wartość dóbr i usług, jakie zostaną wytworzone w ciągu roku na 1 osobę. Tymczasem ogólny dobrobyt zależy również od zgromadzonego wcześniej majątku we wszelkiej postaci: publicznej infrastruktury, prywatnych oszczędności czy nieruchomości.

PKB nie obejmuje również innych czynników określających poziom życia. Dotyczy to wszelkich nierynkowych transakcji, np. opieki nad dziećmi w rodzinie. Wreszcie, ten wskaźnik nie mówi nic o takich wielkościach, jak zasób wolnego czasu, stan środowiska, średnia zdrowotność i wykształcenie, które z pewnością wpływają na poziom życia.

Z drugiej strony, wzrost PKB umożliwia jednak zwiększanie nakładów na ochronę środowiska, ochronę zdrowia i edukację. Porównując z 1989 r., w Polsce poprawił się stan środowiska naturalnego i zdrowotność, dzięki czemu wzrosła średnia oczekiwana długość życia z 71,2 do 75,8 lat (dane OECD).

Co zrobić, by szybciej doganiać bogate kraje?

Według indeksu konkurencyjności 2011/2012 Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, do głównych atutów Polski należy duży wewnętrzny rynek, rozwinięty sektor finansowy oraz wykształceni pracownicy. Z kolei barierą rozwoju pozostaje infrastruktura, nadmiar regulacji, nieefektywne sądownictwo. Indeks wskazuje także na czynniki makroekonomiczne – wysoki dług publiczny i deficyt budżetowy oraz niską stopę oszczędności. W ogólnym rankingu konkurencyjności Polska plasuje się na 41 miejscu. Wyżej od nas jest m.in. Estonia oraz Czechy. Wyprzedzamy takie kraje jak Włochy, Węgry, Rosja.

Konkurencyjność gospodarki można rozumieć jako jej zdolność do długookresowego wzrostu. Z tego powodu ranking ten jest zbieżny z prognozami wzrostu opublikowanymi przez MFW. Najszybciej dogonimy bogatsze kraje, które są mało konkurencyjne - np. Włochy czy Portugalię. Z kolei doganianie Szwecji potrwa dłużej niż Niemcy. Szwecja dzięki konsekwentnie wdrażanym reformom – m.in. ograniczeniu wydatków publicznych i podatków, poprawiła konkurencyjność i cieszy się wyjątkowo dobrymi wynikami na tle Europy. Jeśli chodzi o Polskę, eksperci są zgodni: wzrost zamożności wymaga wprowadzenia wielu zmian.

- Obecnie Polska marnuje dużą część swojego potencjału wzrostu, gdyż nie wykorzystuje efektywnie posiadanych zasobów. Dotyczy to szczególnie pracy i kapitału. Niechętnie pracujemy i niewiele oszczędzamy. Po części to wina systemu podatkowego, który nadmiernie obciąża pracę, inwestycje i oszczędności. Sensowym rozwiązaniem byłoby przerzucenie większego ciężaru opodatkowania z pracy, oszczędzania i przedsiębiorczości na konsumpcję – uważa Maciej Bukowski. Według raportu Fundacji FOR ”Co zrobić, aby więcej Polaków pracowało?”, wzrost stopy zatrudnienia w Polsce do średniej OECD w ciągu 10 lat pozwoliłby na przyspieszenie rocznego tempa wzrostu PKB o 0,8 – 1,2 proc.

– Priorytetową sprawą jest również zmiana struktury wydatków budżetowych, zwiększenie wydatków na innowacyjność kosztem tradycyjnej konsumpcji publicznej i kontrproduktywnych, dezaktywizujących transferów socjalnych. Ponadto, musimy poprawić efektywność sektora publicznego – dodaje Bukowski. Polska wypada wyjątkowo źle pod względem uciążliwości regulacji, zajmując 124 miejsce na 142 państwa w rankingu Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Według OECD, ograniczenie biurokracji i zbędnych przepisów zwiększyłoby polski PKB w ciągu 10 lat o 14 proc. Andrzej Sadowski uważa, że ”uwolnienie” polskiej gospodarki pozwoliłoby na dogonienie Niemiec w ciągu 20 lat.

- Uwzględniając Polaków pracujących dla zagranicznych gospodarek, posiadamy potencjał na dwucyfrowy wzrost. Oczywiście, możemy nie robić żadnych reform i jedynie czekać na kolejne dotacje z UE, jeżeli głównym celem rządzących będzie wygranie wyborów – twierdzi. Również zdaniem Bukowskiego opieranie strategii rozwoju tylko na transferach z UE to droga donikąd.

- Fundusze UE trochę pomogą, ale nie bardzo wiele. Dzięki nim być może osiągniemy poziom Grecji, lecz już nie Niemiec, Szwecji czy Danii. Jeśli chcemy być naprawdę zamożni to potrzebujemy odrodzenia  reformatorskiego ducha, podjęcia fundamentalnych zmian w regulacjach gospodarczych, innowacjach, polityce makroekonomicznej i rynku pracy, a nie ograniczania się tylko do małych kroków – podsumowuje ekspert Instytutu Badań Strukturalnych.

W ciągu 20 lat dochód przypadający na przeciętnego Polaka zwiększył się ponad 3 razy, dzięki czemu polska transformacja uchodzi zagranicą za modelowy przykład sukcesu. Średnia płaca wzrosła do ok. 1100 USD. Czy następne 20 lat będzie równie udane? Zależy to od wszystkich Polaków – od ich przedsiębiorczości, pracowitości, a także postaw społecznych, które będą wspierały reformy i modernizację.

Źródło: Onet Biznes
Copyright 1996-2012 Grupa Onet.pl SA
Tags: Włochy, niemcy, pkb, polska, wynagrodzenie, wzrost gospodarczy
Subscribe

Comments for this post were disabled by the author