clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Złotym cielcem stał się trend giełdowy

Złotym cielcem stał się trend giełdowy
Leszek Czarnecki 2011-10-24, ostatnia aktualizacja 2011-10-23 21:43:37.0
Trendów kursów akcji i walut nie kreują specjaliści od finansów, ale najszybsze i najsilniejsze na świecie komputery. Wystarczy mały błąd programisty, by pogrążyć w recesji - i to realnej - całe gospodarki. Nikt mnie nie przekona, że to jest normalne
Nie mam szklanej kuli, nie potrafię wróżyć z fusów, więc nie odpowiem na pytanie: kiedy skończy się ten kryzys? Nie wiem, kiedy przestaniemy zaczynać dzień od sprawdzania, komu dziś obniżono rating, który bank ma problemy i jaki jest kurs franka. Jak każdy przedsiębiorca próbuję jednak zrozumieć istotę kryzysu i sens często zadawanych pytań: czy to koniec kapitalizmu i demokracji? Czy to koniec globalizacji i porządku gospodarczego, jaki znamy?
Podłożem dzisiejszych problemów są trzy niezależne, ale silnie wpływające na siebie zjawiska. Mamy europejski kryzys finansów publicznych. Rządy wielu krajów Unii przez lata wydawały więcej, niż pozwalał im na to budżet, i teraz nie mają już od kogo pożyczać. To wina polityków i ich populistycznych działań.
Skutki nieodpowiedzialnej polityki rozdawnictwa spotęgowane były przez dwa czynniki - znakomity, lecz niedopracowany projekt strefy euro oraz nie do końca rozwiązany kryzys sektora finansowego z 2008 r.
Nieodpowiedzialna polityka, nadmierne zadłużenie, niefrasobliwość w strefie euro oraz największy od lat 30. minionego wieku kryzys finansowy to nieuchronnie zapowiada katastrofę.
Euro do poprawki 
Gdy wprowadzano euro, nie zadbano o wspólną politykę fiskalną i koordynację budżetów państw członkowskich. Europejski Bank Centralny (EBC) nie ma instrumentów gwarantujących stabilność pieniądza, niezbędna jest zatem zmiana traktatu lizbońskiego. Unia walutowa będzie miała sens tylko wtedy, kiedy zadba o wspólną politykę budżetową i fiskalną oraz nadzór nad deficytami państw członkowskich. Musi im też dać możliwość opuszczenia strefy euro lub ogłoszenia bankructwa (prawdopodobnie lepsze rozwiązanie).
Proste recepty niestety mają to do siebie, że bardzo trudno jest je zastosować. 
Traktat lizboński w obecnym kształcie negocjowano wiele lat, a jego nową wersję niektórym państwom jeszcze trudniej będzie zaakceptować. Bez rozwiązania tego problemu nie ma jednak co myśleć o trwałej poprawie sytuacji gospodarczej w Europie.
Niezależnie od reform na szczeblu unijnym, pozostaje kwestia ogromnych długów niektórych krajów członkowskich. Nie jest prawdą, że powstały one w 2008 r., gdy ratowano sektor finansowy. Z pewnością nacjonalizacja i dokapitalizowanie banków na niespotykaną wcześniej skalę obnażyło i spotęgowało problem. Deficyty jednak istniały od lat i cały czas narastały.
Państwo opiekuńcze do lamusa 
To nie jest kryzys systemowy - po prostu wydajemy więcej, niż zarabiamy. Z punktu widzenia budżetu państwa jest wszystko jedno, czy okrada go afrykański watażka, czy też pieniądze są trwonione w ramach państwa opiekuńczego. Wiele krajów europejskich to tak naprawdę kraje socjalistyczne z nadmiernie rozbudowaną pomocą społeczną.
W Grecji pracownicy sektora publicznego mieli wysokie wynagrodzenia i dostawali jeszcze tzw. trzynastki oraz czternastki. W Wielkiej Brytanii 10 proc. PKB stanowiły benefity społeczne wypłacane w gotówce. Portugalia swoim pracownikom fundowała dodatek wakacyjny i bożonarodzeniowy (w wysokości miesięcznej pensji), a "trzynastki" i "czternastki" dostają także emeryci. Taki model państwa chyli się ku upadkowi. 
Konieczne reformy oznaczają radykalne ograniczenie wydatków socjalnych i ryzyko poważnych niepokojów społecznych. To może być zagrożeniem dla demokracji.
Społeczeństwa są nieustannie poddawane na przemian pozytywnym i negatywnym bodźcom. Taka huśtawka nastrojów jest na dłuższą metę nie do zniesienia. Chcemy spokoju, silnego przywódcy, który zrobi porządek. Nietrudno sobie wyobrazić, że w którymś z krajów borykających się z kłopotami gospodarczymi do władzy dojdzie populista. Na fali niezadowolenia ludzie zaczną szukać winnych. Najchętniej wśród określonych grup społecznych lub na zewnątrz kraju, bo przecież nikt nie lubi przyznawać się do własnych porażek.
Nie wiem, jak wprowadzić reformy i cięcia wydatków socjalnych, by nie spowodowały potężnej fali protestów na kontynencie. To pytanie powinni sobie zadać politycy. Niemniej bez niezbędnych reform w każdym kraju członkowskim, redukcji deficytów budżetowych, likwidacji niewiarygodnych czasami przywilejów socjalnych stabilizacja gospodarek nie będzie możliwa.
Podobnie jak w przypadku reform w strefie euro wraca oczywiste stwierdzenie: łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
Wciskamy Enter, a potem walczymy z kryzysem 
Ostatnim składnikiem trującej mieszanki kryzysowej są pozostałości kryzysu finansowego z lat 2007-08. Instytucje finansowe straciły setki miliardów dolarów i potrzebują czasu, by te straty odrobić. Osiągnięcie przez banki pełnej zdolności absorpcji swoich długów było możliwe tylko dlatego, że ktoś pożyczył im pieniądze. Miliardy dolarów. Na to stać było tylko poszczególne państwa. Same już nadmiernie zadłużone, by sprostać konieczności ratowania sektora finansowego, zadłużyły się jeszcze bardziej. To nie politycy ponoszą za to winę, lecz zarządzający sektorem finansowym.
Z uwagi na globalny zasięg i skalę oddziaływania instytucji finansowych, które - jak pokazał rok 2008 - mogą wywołać światowy kryzys, ich reforma i zwiększenie bezpieczeństwa działania jest sprawą absolutnie priorytetową. 
Warto zwrócić też uwagę na rzadko dostrzegany problem - coraz szybsze tempo podejmowania decyzji. To, co dziś opuszcza laboratoria, jutro jest już w sklepach na całym świecie. Identycznie funkcjonuje sfera finansów. Maklerzy, naciskając klawisz w komputerze, mogą w ciągu sekundy dokonać inwestycji o wartości setek miliardów dolarów. I nie podlegają żadnej kontroli czy nadzorowi. Świat zwariował.
Szybkość działania wyklucza głębszą refleksję. Decyzje zapadają pod wpływem emocji. Dotyczy to inwestorów nie tylko indywidualnych, ale także instytucjonalnych, którzy dysponują ogromnymi pieniędzmi - oszczędnościami drobnych ciułaczy.
Psychologowie dawno stwierdzili, że ludzie podejmują irracjonalne decyzje inwestycyjne, działając wyłącznie pod wpływem emocji. Moim zdaniem wraz ze wzrostem tempa podejmowania decyzji inwestycyjnej spada jej racjonalność, a rosną emocje. Jak groźne mogą być tego skutki? Jednym naciśnięciem klawisza Enter makler Jérčme Kerviel pozbawił bank Société Générale prawie 5 mld euro. Ponad 2 mld dol. stracił szwajcarski UBS przez swojego maklera Kweku Adobolego. Nie wspominając o "ikonie" tego rankingu, czyli Nicku Leesonie, który doprowadził do upadku najstarszy na świecie inwestycyjny bank Barings.
Szybkie tempo działania ogranicza możliwości sprawdzenia, czy pomysł jest dobry i jakie będą jego skutki. Tak było z ostatnim kryzysem w USA. Dopóki kredyty subprime sprzedawało kilka małych butików inwestycyjnych, nie było zagrożenia. Pojawiło się ono, gdy biznes ten odkryły duże banki, fundusze i towarzystwa ubezpieczeniowe. Zabrakło jednak czasu na zastanowienie się, jakie mogą być tego konsekwencje. Jak to się skończyło - dziś wiemy wszyscy.
Chciwość bankierów 
Presja na szybkość stworzyła najnowszy wynalazek w świecie finansów, czyli high-frequency trading (HFT). Są to całe sekwencje transakcji giełdowych wykonywanych w ułamku sekundy przez program komputerowy. Trendy giełdowe kreowane są przez najszybsze i najsilniejsze na świecie komputery, a nie przez specjalistów od finansów. To one decydują o wysokościach kursów walut, o rynku instrumentów pochodnych i całym rynku Forex. Wystarczy mały błąd programisty, by pogrążyć w recesji - i to realnej, a nie wirtualnej - całe gospodarki. Nikt mnie nie przekona, że jest to normalne i zdrowe działanie gospodarcze.
Negatywne skutki decyzji podejmowanych w szalonym tempie potęgowane są przez chciwość wielu bankierów. Opublikowane po kryzysie dane na temat wynagrodzeń wyższej kadry zarządzającej z Wall Street wywołały szok. W 2007 r. wynosiły one średnio 5,4 mln dol. rocznie, z czego około 95 proc. stanowiły bonusy (w postaci gotówki, akcji lub opcji) zależne od osiągniętego wyniku. Rekordzista - James E. Cayne z amerykańskiego banku Bear Stearns - otrzymał w 2006 r. 38 mln dol. wynagrodzenia, z czego tylko 250 tys. to była stała pensja. 
Na pierwszy rzut oka płacenie za efekty wydawało się logiczne. Niestety instytucja bankowa ma to do siebie, że w większości przypadków ryzyko straty pojawia się wiele lat po zawartej umowie kredytowej czy innej transakcji. Nie można zatem wypłacać ogromnych premii za wyniki osiągnięte w krótkim okresie, gdyż zachęca to do tworzenia niebezpiecznej struktury, którą nazywam up-front bankiem. To taki bank, który z góry wypłaca premię za transakcję, nie znając jej wyniku. Istnieje ogromne ryzyko, że zarząd, otrzymawszy wielomilionowe wynagrodzenie, nie będzie wykazywał staranności o bezpieczeństwo banku w następnych latach. Należy z uznaniem odnotować ostatnie rekomendacje naszej Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie zmian struktury wynagradzania menedżerów bankowych.
Spowolnijmy rzeczywistość 
Może więc warto wrócić do gospodarek i społeczności lokalnych? Myśleć jedynie o sobie, swojej rodzinie i najbliższym otoczeniu? 
Powrót nie jest możliwy. Globalizacja jest faktem, a gospodarka światowa to jedno wielkie naczynie połączone. Odcięcie się oznacza rezygnację z rozwoju gospodarczego oraz osobistego. 
Potrzebujemy mechanizmów spowalniających rozpędzoną rzeczywistość. Musimy wdrożyć narzędzia spełniające funkcje ostrzegawcze, zmuszające do zastanowienia się, zanim wciśniemy klawisz Enter. 
Istnieje duża szansa, że zakładany przez Komisję Europejską podatek od niektórych transakcji finansowych będzie takim narzędziem. Należałoby wprowadzić mechanizmy zniechęcające do wszelkich spekulacji, w szczególności na rynku walutowym i instrumentów pochodnych, co nie oznacza całkowitej ich likwidacji. Nie mogą one natomiast stanowić głównego źródła dochodów firmy.
Wszystkie rozwiązania powinny zmierzać do tego, aby system finansowy znów zaczął pełnić funkcję, do której został stworzony - ma odzwierciedlać transakcje dokonywane w realnej gospodarce. Ludzie zapomnieli, że posiadana akcja jakiejś firmy to potwierdzenie posiadania własności części realnego biznesu. Zanikł etos prawdziwego, odpowiedzialnego właściciela firmy. Złotym cielcem stał się trend giełdowy. Realne dane gospodarcze sprowadzono do roli parametru, który należy wprowadzić do modelu ekonometrycznego, a komputery wyliczą, czy mamy akcje sprzedać, czy kupić. Stąd już blisko do całkowitego oderwania od rzeczywistości. 
Nie ma szans na koniec świata 
Nie wiem, kiedy skończy się kryzys. Wprowadzenie koniecznych reform w poszczególnych krajach i w całej Unii Europejskiej oraz mechanizmów zapobiegających negatywnym skutkom globalizacji wymaga czasu. Kryzys finansowy, a potem gospodarczy nadwerężyły zaufanie społeczeństw do instytucji państwa, organizacji biznesowych, sektora finansowego i do polityków. Spowolnienie gospodarcze na pewno się nie skończy, dopóki nie odzyskamy tego zaufania.
Jak w tych warunkach prowadzić biznes? Jestem przeciwnikiem wieloletnich planów budżetowych. Każda firma, którą budowałem lub kupowałem, musiała przynosić dochód w ciągu roku, maksymalnie dwóch lat. Teraz perspektywa się skraca. Jeżeli chodzi o biznes, trzeba myśleć kilka miesięcy do przodu. Zysk musimy osiągać teraz, a nie w przyszłości. Skoro skrócił się czas podejmowania decyzji inwestycyjnych i nie ma czasu na poprawianie błędów, trzeba więcej energii wkładać w bieżące zarządzanie, a nie w realizację wieloletnich skomplikowanych biznesplanów.
Emocje biorą górę nad rozsądkiem, liderzy biznesowi muszą więc obudzić w sobie wrażliwość. Empatia, umiejętność odczytywania emocji ludzi jest teraz równie ważna, jak zdolność do rozumienia ich potrzeb. Inteligencja emocjonalna jest teraz ważniejsza niż wysoki poziom IQ i członkostwo w Mensie.
Ustalmy ważne dla biznesu wartości, a łatwiej będzie funkcjonować w zwariowanym świecie. Patrzenie na firmę przez pryzmat pieniędzy i bieżącego zysku prowadzi do podejmowania w sekundę decyzji inwestycyjnych, które chwilę później rujnują dorobek życia. Wartością powinna być duma z pracy w firmie i duma innych, że są jej klientami. Tak jak dumni (choć teraz pogrążeni w żałobie) są pracownicy firmy Apple i jej klienci, którzy tłumnie przybywali do Nowego Jorku, by pożegnać Steve'a Jobsa.
Warto też uświadomić sobie, że Europa to 28 proc. światowej gospodarki. Kryzysu nie ma w Azji ani w Ameryce Południowej, a Stany Zjednoczone powoli, ale jednak odbudowują swoją gospodarkę. Chociaż uważamy inaczej, ten kryzys nie jest niczym wyjątkowym. W 1997 r. podobny problem miały azjatyckie tygrysy, rok później w kryzysie pogrążyła się Rosja, a w 2001 r. zbankrutowała Argentyna, co odbiło się na całym regionie. Świat nie skończył się wtedy i z pewnością nie skończy się teraz. 
Leszek Czarnecki (7,576 mld zł)
Na trzecim miejscu w rankingu najbogatszych Polaków.
Niezrażony tym, że dwa lata temu, podczas kryzysu finansowego stracił ponad połowę swojego majątku (z 6,3 mld zł, w 2009 r. spadł do 3,15 mld zł), nadal inwestuje i pomnaża zyski. Posiada 395 mln akcji Getin Holdingu, czyli: Getin Noble Bank, Idea Bank, a także Noble Securities i Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Noble Funds, przez obsługujący finanse sektora medycznego MW Trade, po firmę doradztwa finansowego Open Finance. Getin Holding w ubiegłym roku przyniósł 3,1 mld zł przychodu i 421 mln zł zysku netto.
Leszek Czarnecki (ur. 9 maja 1962 we Wrocławiu) – wrocławski biznesmen, inżynier, doktor ekonomii.
Ukończył Wydział Inżynierii Sanitarnej na Politechnice Wrocławskiej, później obronił doktorat na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.
Większościowy udziałowiec sześciu spółek notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – Getin Holding, GETIN Noble Bank, Towarzystwo Ubezpieczeń Europa, Towarzystwo Ubezpieczeń Na Życie Europa, LC Corp, MW Trade oraz Open Finance.
Działalność gospodarczą rozpoczął w 1986r, tworząc Przedsiębiorstwo Hydrotechniki i Inżynierii TAN S.A. zajmujące się pracami podwodnymi. Był twórcą i głównym udziałowcem działającego od 1991 r. Europejskiego Funduszu Leasingowego – pierwszej i największej firmy leasingowej w Polsce. Firmę tę sprzedał francuskiemu bankowi Crédit Agricole w 2001 roku za 900 mln zł. Jednocześnie objął stanowisko Prezesa Zarządu w nowopowstałej spółce Credit Agricole Polska Sp. z o.o. – zarządzając spółkami wchodzącymi w skład Grupy Kapitałowej: EFL S.A., Lukas S.A. Lukas Bank, TU Europa S.A., TU Na Życie Europa S.A. oraz Getin Service Provider S.A.
W latach 1993-1995 pełnił funkcję Wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej, a następnie Prezesa Zarządu Polbanku S.A. (GMAC Bank). W latach 1996-1997 oraz od 2011 jest Przewodniczącym Rady Nadzorczej Towarzystwa Ubezpieczeniowego (Na Życie) Europa S.A. z siedzibą we Wrocławiu, a w latach 1997-1999 Prezesem Zarządu TU Europa S.A. i TU Na Życie Europa S.A.
W latach 2002-2003 zajmował stanowisko Prezesa Zarządu i Dyrektora Zarządzającego ds. Leasingu i Ubezpieczeń Credit Agricole Polska S.A. z siedzibą we Wrocławiu. Do końca listopada 2004 Leszek Czarnecki był Prezesem Zarządu Getin Holding S.A., a do maja 2006 r. był Prezesem Zarządu Getin Banku S.A.
Od czerwca 2007 pełnił funkcję Przewodniczącego i członka Rad Nadzorczych spółek zależnych, wchodzących w skład grupy Getin Holding S.A. Od września 2006 do marca 2007 oraz od kwietnia 2008 do dzisiaj pełni funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej Getin Holding S.A oraz LC Corp S.A. Po połączeniu Getin Banku oraz Noble Banku od stycznia 2010 pełni także funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej GETIN Noble Banku S.A. Na przełomie roku 2005 i 2006 za 17,5 mln euro kupił w centrum Wrocławia Poltegor Centre, najwyższy w mieście wieżowiec zbudowany pod koniec lat 70. Na miejscu wyburzonego Poltegoru powstaje Sky Tower. Inwestorem jest spółka LC Corp, należąca do Czarneckiego.
Główny akcjonariusz i współzałożyciel następujących firm:
TAN (sprzedana w 1991 roku)
Europejski Fundusz Leasingowy S.A. (IPO w 2001 roku, sprzedana do CA w 2002 roku)
TU Europa S.A. (IPO w 2000 roku)
TU na życie Europa S.A. (IPO w 2000 roku)
Getin Holding S.A. (IPO w 2001 roku)
Noble Bank S.A., po połączeniu z Getin Bankiem w 2010 roku – GETIN Noble Bank (IPO w 2007 roku)
LC Corp S.A. (IPO w 2007 roku)
Open Finance S.A.
Home Broker S.A.
Tax Care S.A.
Idea Bank
Autor dwóch książek: "Biznes po prostu"[1] oraz "Ryzyko w działalności bankowej. Nowe spojrzenie po kryzysie" wydanych w 2011 roku.
Publikacje
Biznes po prostu
Doświadczenia i przemyślenia autora spisane w formie sugestii i porad w jaki sposób założyć lub prowadzić własny biznes. Pokazuje główne ryzyka w prowadzeniu biznesu. Jest to publikacja będąca podsumowaniem cyklu spotkań ze studentami, które Leszek Czarnecki prowadził od 2009 roku. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza odpowiada na wiele pytań dotyczących rozpoczynania działalności gospodarczej. W części drugiej znajdują się opisy rzeczywistych sytuacji, które stawia przed przedsiębiorcą rynek, a część ostatnia, to wnioski autora związane z zarządzaniem sukcesem.
Ryzyko w działalności bankowej. Nowe spojrzenie po kryzysie
Analiza kryzysu z lat 2007-2008 i pokazanie nowego spojrzenia na ryzyko operacyjne. Autor skupia się na przyczynach politycznych i społecznych i stara się przekazać, że stosowane obecnie sposoby zarządzanie ryzykiem nie są wystarczające. Badając ryzyko w banku skłania się do stosowania entropii, która pozwala na mierzenie poziomu uporządkowania dowolnej struktury.
Wyróżnienia
W roku 1998, Leszek Czarnecki zdobył nagrodę dla jednego z dziesięciu najlepszych menadżerów w Europie Środkowej "The best CEO in Central Europe", przyznaną przez The Wall Street Journal. Również w 1998 r. został laureatem światowego finału konkursu "Young Business Achiever" w Pekinie.
W kwietniu 2004. dziennik The Financial Times z okazji 25-lecia wejścia na rynek ogólnoeuropejski uznał Leszka Czarneckiego za jedną z 25 wschodzących gwiazd europejskiego biznesu, które w najbliższej przyszłości wyznaczać będą kierunki rozwoju rynków finansowych. Na prestiżową listę "FT" Leszek Czarnecki wpisany został jako jedyny Polak.
W październiku 2004 Leszek Czarnecki został Honorowym Członkiem Polskiego Związku Przedsiębiorstw Leasingowych, a w listopadzie znalazł się wśród czterech osób wyróżnionych przez INSEAD – jedną z najlepszych w Europie uczelni biznesowych oraz Ministra Finansów Francji tytułem "Przedsiębiorca Roku z Europy Wschodniej". We wrześniu 2005 Leszek Czarnecki otrzymał prestiżową Nagrodę Lesława A. Pagi – za osiągnięcia i osobisty wkład w rozwój rynku usług finansowych w Polsce.
W rankingu organizowanym przez polską edycję magazynu Forbes, Leszek Czarnecki został wybranym na „Gracza Roku” w latach 2005, 2006 i 2007.
W listopadzie 2009 Leszek Czarnecki został wyróżniony w plebiscycie „Przedsiębiorca Roku” organizowanego przez Ernst & Young nagrodą honorową, za zatrudnianie nowych pracowników w czasie najgorszego kryzysu. W tym samym miesiącu został również mianowanym Przedsiębiorcą XX-lecia w konkursie Puls Biznesu.
Tytuł „Finansista Roku 2009” wg Gazety Finansowej został przyznany w marcu 2010 r[7]. W maju tego samego roku PKPP Lewiatan przekazał Leszkowi Czarneckiemu Nagrodę im. Andrzeja Wierzbickiego za osiągnięty sukces w biznesie oraz za aktywne uczestnictwo w działalności na rzecz środowiska biznesu.
Leszek Czarnecki został uhonorowany specjalnym medalem na XX-lecie Polskiej Izby Ubezpieczeń za długotrwałą współpracę i wspieranie prac samorządu ubezpieczeniowego.
W 2010 r. w rankingu Światowych Miliarderów zajął 721 miejsce z majątkiem szacowanym na 1,4 mld dolarów. W 2008 r. na liście najbogatszych ludzi świata miesięcznika Forbes, z majątkiem szacowanym na 2,6 mld dolarów zajął 446. miejsce, wśród Polaków – awans na 1. miejsce. Wcześniej, w 2006, Forbes plasował go z majątkiem szacowanym na miliard dolarów na 793. miejscu na liście.
Został uznany za „Przedsiębiorcę Roku 2010” w plebiscycie organizowanym przez organizację Pracodawców RP oraz dziennik Puls Biznesu.
W 2011 roku otrzymał wyróżnienie "Business Leader of the Year" przyznawane przez Warsaw Business Journal.
Działalność społeczna
W roku 2009 odbyła się pierwsza edycja „Przedsiębiorczość – inicjatywa Leszka Czarneckiego”, gdzie w debatach organizowanych przez czołowe uczelnie ekonomiczne Leszek Czarnecki dzielił się swoim doświadczeniem i wiedzą ze studentami. W tym samym roku ruszył konkurs „Studiuję, pracuję, zarządzam”, przez który Leszek Czarnecki chce wesprzeć najlepszych młodych przedsiębiorców finansując ich plany biznesowe. Trzecia edycja tego konkursu została zakończona w 2012.
Leszek Czarnecki jest założycielem fundacji Jolanty i Leszka Czarneckich. Fundacja, wtedy pod nazwą LC Heart, zainaugurowała swoją działalność w 2007 r. we Wrocławiu. Leszek Czarnecki przekazał na ten cel 55 mln PLN. Fundacja pomaga dzieciom i młodzieży w wyrównywaniu szans.
Miejsce na liście najbogatszych Polaków tygodnika Wprost
Leszek Czarnecki jest od lat notowany na liście najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”:
2004 r. – miejsce 10 (1,1 mld zł)
2005 r. – miejsce 12 (1,2 mld zł)
2006 r. – miejsce 9 (2 mld zł)
2007 r. – miejsce 4 (4,500 mld zł)
2008 r. – miejsce 3 (6,300 mld zł)
2009 r. – miejsce 5 (3,150 mld zł)
2010 r. – miejsce 3 (4,300 mld zł)
2011 r. – miejsce 3 (7,576 mld zł)
Życie prywatne[edytuj]
Od 2008 jest mężem Jolanty Pieńkowskiej. Posiada również licencję pilota.
Nurkowanie
Jest rekordzistą Polski i świata w nurkowaniu.
Leszek Czarnecki był jednym z najmłodszych instruktorów nurkowania w Polsce. Uprawnienia zdobył mając 22 lata, na początku lat 80. Jego pierwszą firmą było Przedsiębiorstwo Techniki Alpinistyczno-Nurkowej TAN S.A. prowadzące prace podwodne. W latach 1986–1990 pracował jako nurek zawodowy (nurek klasyczny korzystający z ciężkiego sprzętu do wykonywania prac podwodnych). Nurkowanie nadal jest jego pasją. Ma dwa rekordy, jeden polski, drugi świata. We wrześniu 2003 roku, w jaskiniach w Boesmansgat w RPA zszedł na głębokość 194 metrów. Dekompresja trwała 4 godziny 48 minut, przy temperaturze wody 16 stopni. Asystował mu Nuno Gomes, do którego z kolei należą rekordy świata głębokości – na otwartym morzu zanurkował na 318,25 metra, a w jaskiniach na 283 metry. W Meksyku Leszek Czarnecki pobił rekord w najdłuższym nurkowaniu w jaskiniach – w Dos Ojos przepłynął ponad 17 kilometrów podwodnych korytarzy. Było to najdłuższe na świecie nurkowanie jaskiniowe. W 2006 roku nurkował na Biegunie Północnym oraz na atolu Bikini (na którym nurkował 3 razy) – wziął udział w jednej z pierwszych ekspedycji nurkowych, której celem było eksplorowanie leżących tam wraków. W 2007 roku nurkował w jeziorze Bajkał na Syberii, a w 2008 brał udział w wyprawie nurkowej na Antarktydę. W 2010 roku eksplorował wraki w Lagunie Truk w Mikronezji (nurkował tam kilkakrotnie) oraz na Galapagos.
Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz i Wikipedii Polska.

Subscribe
Comments for this post were disabled by the author