clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Уже второй чернокожий депутат в сейме в Польше




Jestem "czarnym koniem" - mówi czarnoskóry poseł
Rozmawiał Tomasz Cylka 2011-10-11, ostatnia aktualizacja 2011-10-10 19:51:23.0

- Żona nie wierzyła, że "czarny koń" może wygrać w wyborach, i to właśnie ze względu na stereotypowe myślenie Polaków - mówi drugi w historii polskiego Sejmu czarnoskóry poseł Killion Munyama (PO) z Karczewa k. Grodziska.

Pierwszym czarnoskórym posłem był łodzianin John A. Godson (PO) z Nigerii. W niedzielnych wyborach mandat z okręgu pilsko-wolsztyńskiego zdobył radny sejmiku Killion Munyama (PO) z Zambii. Startując z ósmego miejsca, zdobył 7925 głosów i wszedł do Sejmu jako czwarty z listy Platformy z okręgu pilsko-wolsztyńskiego.

Rozmowa z Killionem Munyamą

Tomasz Cylka: Jak trafił pan do Polski?

Killion Munyama: Przyjechałem z Zambii na studia w 1981 r., na miesiąc przed wprowadzeniem stanu wojennego. Ukończyłem ówczesną Akademią Ekonomiczną w Poznaniu. Po 10 latach podjąłem decyzję, że zostaję w Polsce. Nie mogło być inaczej, skoro zakochałem się w Polce. Ożeniłem się, mamy trójkę dzieci. Dziś pracuję jako wykładowca akademicki m.in. na Uniwersytecie Ekonomicznym. Mam tytuł doktora nauk ekonomicznych, jestem specjalistą od finansów międzynarodowych.

Wyniki w wyborach traktuje pan jako zaprzeczenie stereotypu, że Polacy są nietolerancyjni dla czarnoskórych?

- Od 30 lat obserwuję, jak to się mocno zmienia. Kiedy byłem na studiach, dochodziło do różnych incydentów. Zdarzały się przypadki, że mój kolor skóry komuś "przeszkadzał". Ale dziś naprawdę jest lepiej. Mieszkam w małej miejscowości koło Grodziska Wlkp. Wydawać by się mogło, że takie środowisko nie sprzyja tolerancji. Ale jestem tu lubiany, mogę wskazać, gdzie kto mieszka i z jakimi boryka się problemami. Lubię ludziom pomagać, dlatego zaangażowałem się w życie publiczne.

Ale ma pan dystans do swojego koloru skóry. W wyborach do sejmiku w 2006 r. szedł pan z hasłem "czarny koń".

- A gdy wszedłem do sejmiku, najbardziej zaskoczona była moja żona. Ona nie wierzyła, że „czarny koń” może wygrać w wyborach, i to właśnie ze względu na stereotypowe myślenie Polaków. Ale, jak się okazało, mój kolor skóry nie ma dla wyborców znaczenia. Startując teraz do Sejmu, wybrałem już inne hasło - „Polak z wyboru. Społecznik z powołania”. Żona tak samo nie wierzyła w moje zwycięstwo. Musiała trochę ochłonąć, zanim to do niej dotarło. Zresztą ja sam nie wierzyłem, że z ósmego miejsca mogę wejść do Sejmu. Często ludzie z ostatniego miejsca zdobywają mandaty, ale niezwykle rzadko ze środka listy. Teraz żona się tylko martwi, że rzadziej będę bywał w domu...

Będzie pan drugim czarnoskórym posłem w naszym Sejmie. Jest pan przygotowany na zainteresowanie ogólnopolskich mediów?

- Kiedy po raz pierwszy zostałem radnym w powiecie, to już stałem się obiektem zainteresowania lokalnych i regionalnych mediów, które traktowały mnie jako małą atrakcję. Poradziłem sobie z tym bez problemu, to i w Warszawie sobie poradzę. Swojego wykształcenia wstydzić się nie muszę. Zresztą w Sejmie chcę pracować w komisji finansów publicznych, bo się na tym znam.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA


Tags: Польша
Subscribe
Comments for this post were disabled by the author