November 3rd, 2012

Polskie bogactwo w oczy nikogo nie kłuje

Polskie bogactwo w oczy nikogo nie kłuje

Polskie bogactwo w oczy nikogo nie kłuje

28 paź, 06:16

Polska zamożna jednym różni się od innych zamożnych krajów: wbrew pozorom i obiegowym opiniom, kontrast między tzw. klasą średnią a grupą osób posiadających wielomilionowe majątki praktycznie nie istnieje.


Collapse )

Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę. Rozważania na temat polskiej zamożności od lat osadzone są w kontekście kryzysu z 2008 roku. To pierwsze spowolnienie globalnej koniunktury, które odczuli na własnych portfelach klienci bankowości prywatnej, polscy multimilionerzy oraz biznesmeni i inwestorzy giełdowi. Mimo hossy, która trwała od 2010 r. do sierpnia 2011 r., część majątków nadal nie zdołała odzyskać dawnego blasku. Pieniądze jednak lubią ciszę, toteż niewiele wiemy o tym, jak bardzo ostatni kryzys uszczuplił majątki, ale też – z jakimi obawami zmagają się najzamożniejsi teraz, kiedy świat straszy ich recesją. Wybierających milczenie z roku na rok jest coraz więcej.

Liczba osób bogatych i zamożnych w Polsce w 2011 r. wyraźnie przekroczyła 650 tys. osób – wynika z danych firmy doradczej KPMG z zastrzeżeniem, że pod tym terminem rozumieć należy osoby, których przeciętny dochód miesięczny brutto wynosi od 7,1 tys. do 20 tys. złotych.

Do grupy bogatych analitycy KPMG zaliczają Polaków, którzy mają przeciętny dochód miesięczny powyżej 20 tys. zł brutto (oraz aktywa płynne o wartości ponad 1 mln dolarów w postaci gotówki, lokat, obligacji, akcji). Ich liczbę szacuje się w Polsce na ok. 50 tysięcy.

Jest jeszcze grupa tzw. aspirujących, szacowana na około 2 mln osób, ale jest to rzesza, która w bankach traktowana jest w kategoriach zaawansowanej bankowości – to klienci segmentu personal banking.

– Z roku na rok duża grupa osób zaliczonych do kategorii aspirujących, która liczy obecnie około 2 mln osób, będzie trafiać do kategorii osób zamożnych – uważa Andrzej Marczak, partner w KPMG.

Czy jednak za dynamicznym wzrostem liczby zamożnych i bardzo zamożnych idzie zmiana jakościowa? Innymi słowy, czy po Polakach widać ich zamożność? 

Odpowiedź jest krótka – nie. Portret bogatego Polaka jest daleko bardziej uboższy niż jego odpowiednika z Zachodu. Nie ma (jeszcze) w Polsce mowy o utracjuszach i ekscentrykach wydających pieniądze na prawo i lewo. Wszelkie badania – w tym przeprowadzone w 2011 roku przez MillwardBrown SMG/KRC na zlecenie ING Banku oraz „Forbesa” – potwierdzają przypuszczenia, że najzamożniejsi klienci banków, klienci private bankingu oraz osoby, których aktywa umożliwiają skorzystanie z oferty, bardzo niechętnie afiszują się z bogactwem. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że polskim milionerom wystarczy sama świadomość posiadanego majątku. Lęk przed barierami wywołany wystawnym trybem życia jest podstawową obawą polskiego milionera. Tym sposobem klienci sami dystansują się wobec swojej zamożności i spędzają czas tak samo jak klasa średnia. 

Taką konkluzją zakończyło się również badanie jakościowe klientów bankowości prywatnej Banku Pekao, które zostało przeprowadzone w 2010 roku. W tym przypadku badanymi byli klienci korzystający z usług private bankingu, podczas gdy w badaniu „Forbesa” i ING Banku część respondentów, mimo deklarowanego niekiedy wielomilionowego majątku, z propozycji zaawansowanej bankowości nie korzystała.

 

Obie te grupy łączy to, że są odporne na wszelkiego rodzaju przynęty zarzucane przez banki. Trudno trafić do nich nawet z usługami typu concierge czy art bankingiem.

Andrzej Rosłaniec, dyrektor departamentu bankowości prywatnej Citibanku, twierdzi, że z wartości dodanej, która towarzyszy ofercie private bankingu, korzystają klienci, którzy w swoim mniemaniu osiągnęli status majątkowy pozwalający im na realizowanie pasji czy to przy wsparciu specjalistów od art bankingu, czy np. poprzez zaproszenia na prezentacje najnowszych modeli luksusowych samochodów. Polskim milionerom wystarcza trochę więcej wolnego czasu spędzonego z rodziną oraz uznanie w oczach społeczeństwa. Wśród wymienianych pragnień znajdziemy oczywiście chęć podróżowania, inicjatywy charytatywne oraz wycofanie się z życia zawodowego, ale i tak brakuje ekscentrycznych zachcianek, które oprócz tego mógłby zorganizować doradca w ramach usługi concierge. 

Z doświadczenia bankowców wynika jednak, że większość klientów przede wszystkim cechuje powściągliwość w pokazywaniu statusu majątkowego.

 

Najbogatsi są, jak wynika z tegorocznego i ubiegłorocznego badania, patriotami i liberałami. Zamożni Polacy uważają wolność jako wartość nadrzędną, ważny dla nich jest także równy dostęp obywateli do podstawowych dóbr oraz brak ograniczeń krępujących wolny rozwój gospodarczy. Można  jednak wśród nich zauważyć wyraźną frustrację i niechęć względem obecnej klasy politycznej. 

– Przez ostatnie lata nie zrobiono tu nic, aby zmienić strukturę finansów publicznych, stworzyć podstawy rozwoju gospodarczego. Mamy do czynienia z sytuacją, gdy jedynie co trzeci absolwent wyższej uczelni znajduje zatrudnienie, jak więc ma myśleć o założeniu rodziny? Struktura demograficzna pcha nas ku katastrofie. Poza tym przez ostatnie 20 lat nie zrobiono nic, aby poprzeć rozwój tej klasy, która decyduje o obliczu demokracji czy gospodarki rynkowej, czyli klasy średniej  – mówi jeden z rozmówców.

Porównując polskich milionerów do tej samej grupy w Niemczech czy też Austrii, nasuwa się jeden wniosek – jesteśmy milionerami za krótko, żeby wyraźnie uformować profil całej grupy. Polscy milionerzy to grupa homogeniczna, we wczesnej fazie rozwoju, choć szefowie departamentów bankowości prywatnej odżegnują się od traktowania swoich klientów w ten sposób. 

Polscy milionerzy są też – zgodnie z badaniami – wyraźnie młodsi. W naszym kraju grupa między 40. a 50. rokiem życia stanowi około 45 proc. badanych, gdy tymczasem np. w Austrii i Włoszech jest to odpowiednio 15 i 25 procent. Na Zachodzie dominują milionerzy odpowiadający stereotypowi „zamożnego starca”. Jeden z bankowców stojących na czele departamentu bankowości prywatnej stwierdził: – Myślenie o najzamożniejszych w kategoriach Listy 100 Najbogatszych Forbesa nijak się ma do ludzi, z którymi się spotykamy, a trzeba przyznać, że wśród nich są tacy, którzy z powodzeniem mogliby znaleźć się w połowie listy.

– Ogromnym wyzwaniem byłoby stworzenie uproszczonego, schematycznego obrazu tego typu klienta. W przypadku Citi Handlowy mamy do czynienia przede wszystkim z trzema gru­pami społecznymi. Pierwszą z nich stanowią właściciele firm. W drugiej znajduje się tzw. senior management, czyli ludzie, którzy pracując dla często międzynarodowych organizacji, odnieśli zawodowy sukces i zajmują stanowiska zarządcze. I wreszcie trzecia gru­pa to profesjonaliści, a wśród nich przede wszystkim prawnicy, architekci czy partnerzy firm konsultingowych – tłumaczy Andrzej Rosłaniec. 

Pod względem konsumpcji i stylu życia rodzimi najbogatsi bardzo często nie odróżniają się od klasy zamożnej, a nawet średniej. Na tle aktywnych sportowo i angażujących się aktywnie w kulturę Włochów, Niemców i Austriaków nasi najbogatsi wypadają słabo. O wspieraniu sportu i kultury myślą raczej w sferze aspiracji niż aktywnego uczestnictwa. Pojedyncze przykłady tylko utwierdzają ich w tym stanowisku.

– Nie miałbym nic przeciwko posiadaniu np. drużyny piłkarskiej, zwłaszcza że kiedyś sam uprawiałem ten sport i nawet osiągałem niezłe wyniki. Teoretycznie jest to możliwe, choć może nie w pierwszej lidze. Być może kiedyś tak się stanie, na razie obserwuję, jak najbogatsi Polacy na sporcie tracą – uważa jeden z rozmówców. Powołuje się na przykład Józefa Wojciechowskiego, twórcę J.W. Construction, który ostatecznie rozstał się ze sponsorowaną przez siebie Polonią Warszawa, tracąc kilkadziesiąt milionów złotych.

 

Myślenie o sponsoringu w kategoriach „makro” jest jednostkowe. Najzamożniejsi, głównie przedsiębiorcy spoza wielkich miast, wolą raczej angażować się na poziomie lokalnym, np. fundują gminne stypendia dla utalentowanych sportowców i muzyków (będąc silnie związanymi z lokalnymi społecznościami, z których pochodzą i które znają, łatwo im znaleźć osoby potrzebujące). Jednak przyznają, że wyboru dokonują subiektywnie i nie mają ambicji np. utworzenia fundacji celowej. Jeden z ankietowanych, lokalny potentat spożywczy wyceniający swój majątek na ponad 50 mln złotych, każdego roku np. funduje dzieciom swoich pracowników wyprawki szkolne, co (z czego jest dumny) zyskuje mu dodatkową przychylność społeczności. 

Na pytanie, czym jeździ, odpowiada, że luksusowym Citroënem C6, ale używanym. 

– Po co wydawać 200 tysięcy złotych na najprostszy nowy model, skoro trzyletni samochód kupiłem za mniej niż jedną trzecią tej ceny? – mówi.

Maurycy Kühn, członek zarządu Ge­tin Noble Banku, twierdzi, że samochód przestał być traktowany jako atrybut zamożności. Zauważył pewną prawidłowość – im większe aktywa zdeponowane w banku, tym auto mniej rzucające się w oczy. Bardzo drogie samochody są dziś domeną nowej kasty najzamożniejszych: osób na eksponowanych stanowiskach menedżerskich, zarabiających po kilkadziesiąt, sto kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, przedstawicieli wolnych zawodów, prawników. Jeden z bankowców twierdzi, że „i tak większość z tych Porsche i Mercedesów to leasing, który sam zaproponowałem, kiedy usłyszałem o planach zakupu pojazdu”.

 

Po co najzamożniejsi zarabiają pieniądze?

– Ewidentnie chcę być bezpieczny finansowo. Ale posiadanie nadwyżek finansowych też jest pewnym wyzwaniem. Nie chcę powiedzieć, że jest kłopotem, chociaż można to postrzegać nawet i w tych kategoriach. W Polsce mało jest ludzi, którzy powiedzą: „tyle, ile mam, do końca życia nie wydam”. Z drugiej strony, zarabianie to ciekawe wyzwanie, bo jest pewną miarą sprawności, również intelektualnej, miarą współzawodnictwa z rynkiem, ze swoimi czasami, ze sobą. Dochodzi do tego satysfakcja z tworzenia. Jeżeli stworzy się firmę i odpowiednią, przyjazną, akceptowaną kulturę, w której ludzie dobrze się czują, to ma pan sporą bazę życzliwych, powiedziałbym nawet, wdzięcznych ludzi – wyjaśnia jeden z badanych.

Bankowcy przyznają, że większość ich klientów tak bardzo niechętnie eksponuje swój majątek, że bardzo prawdopodobna jest sytuacja, że za ścianą może mieszkać milioner, a sąsiedzi nie będą mieli o tym zielonego pojęcia. 

Bankowcy mówią o tej grupie klientów, że nie spotkali wśród nich ani jednego, który stwierdziłby, że zdołał zebrać na tyle duży majątek, by oddać się życiu rentiera. Co ciekawe, tak samo mówią ci, których zamożność związana jest z otrzymaniem np. spadku. Przykład klienta bankowości prywatnej jednego z mniejszych graczy na tym rynku, który oddał w zarządzanie kwotę 7 mln zł (strategia rentierska, z odsetkami wypłacanymi co kwartał), a przy tym wciąż pracuje na stanowisku, z którego osiąga niewiele ponad 4 tys. zł netto miesięcznie, wcale nie jest odosobniony. 

 

Polscy najzamożniejsi rzadko powiedzą o sobie, że są bogaczami. Ten termin, mimo niekiedy robiących wrażenie fortun, rezerwują dla osób ze szczytów rankingów najbogatszych Polaków. W ich opinii to ludzie, którzy mogą oddać się konsumpcji bez konieczności wykonywania jakiejkolwiek pracy. Bardziej czują się jak klasa średnia, o której chętnie mówią. Tyle że żyjąca na poziomie wyższym niż przeciętny przedstawiciel tej klasy. Charakterystyczne dla klasy średniej są również ich zachowania, ponieważ mając na myśli np. edukację dzieci, nie mówią o zagranicznych szkołach, zachodnich uniwersytetach. Są zgodni, że odpowiednie wykształcenie można uzyskać w Polsce. Płatna nauka czy studia na prywatnych uczelniach to wykorzystanie możliwości, które posiadają, ale nie standardowe zachowania. 

Mimo wszystko w rozmowach ostatecznie przyznają, że imponuje im styl życia czołówki listy najbogatszych Polaków, chociaż tak naprawdę niewiele wiedzą o ich życiu. Najsłynniejsi najbogatsi pilniej niż ich „ubożsi” koledzy strzegą prywatności. Numerem jeden w rozmowach o stylu życia najzamożniejszych z zamożnych jest Jan Kulczyk, kojarzony mniej z biznesem, bardziej z luksusowymi jachtami i podróżami prywatnym samolotem do ogromnej rezydencji w Londynie. O wiele więcej wiedzą o Józefie Wojciechowskim i jego pasji podróżowania własnym samolotem do miejsc, gdzie akurat kotwiczy jego wart 15 mln dolarów 40-metrowy jacht z 5-osobową załogą, o rezydencji nad Zegrzem, zakupach w Londynie i Nowym Jorku oraz o drogich samochodach. Dla kobiet, których reprezentacja wśród badanych jest – niestety – skromna, wzorem jest z kolei Irena Eris, która umiejętnie potrafiła zdywersyfikować działalność w ramach jednego rynku wellness, na którym działa. To jej ośrodki SPA są głównym celem weekendowych wypadów najzamożniejszych. Pałace nad jeziorami, jakie posiadają np. Dariusz Miłek, założyciel CCC, czy Mariusz Świtalski, założyciel m.in. sieci handlowych Żabka i Biedronka, uważają za zbytek, chociaż żaden z rozmówców nie kwestionuje prawa do posiadania takiego majątku, na jaki przyjdzie ochota. 

Liczą na to, że pewnego dnia będą mogli powiedzieć: „teraz moja kolej”. 

Autor: Paweł Zielewski


В России украли 37 триллионов за 10 месяцев

Оригинал взят у jazzylove2010 в Украли 37 триллионов за 10 месяцев
В понедельник, 29 октября, председатель Счётной палаты Российской Федерации Сергей Степашин подал президенту прошение об отставке.

Сергей Степашин подал в отставку«Прошу уволить меня по собственному желанию», — именно такими словами начинался текст заявления, поданного вчера Сергеем Степашиным президенту Владимиру Путину. Вместе с Сергеем Вадимовичем Счётную палату могут покинуть заместитель Степашина Валерий Горегляд, а также двенадцать человек из числа аудиторов ведомства — все они также подали заявления об увольнении по собственному желанию.

Несколько позже, в тот же день, Сергей Степашин дал нашему агентству эксклюзивное интервью, в котором рассказал о причинах своего решения и о том, что на самом деле происходит в высших эшелонах власти в России.

«Последней каплей, переполнившей чашу моего терпения и подвигнувшей меня написать заявление об отставке, стала проведённая в прошлом месяце плановая аудиторская проверка московского предприятия ОАО «Техмашоборон», подконтрольного Министерству обороны. Нами были вскрыты факты хищения государственных средств в размере 3 миллиардов рублей. Материалы проверки были переданы нами в Генеральную прокуратуру, которая в очередной раз отказала в возбуждении уголовного дела.

И в этот момент я окончательно перестал понимать — для чего существует наше ведомство? За 10 месяцев текущего года мы вскрыли хищений из государственного бюджета на 37 триллионов рублей. Вы только вдумайтесь в эту цифру! На закупку новых вооружений, техники и модернизацию стоящих на вооружении единиц, заработную плату военнослужащим и пенсионное обеспечение отставным военным будет потрачено лишь чуть более 19 триллионов рублей, в период с 2011 года по 2020 год. А здесь, всего лишь за 10 месяцев, из бюджета страны украдена и выведена за рубеж, через различные оффшорные компании, почти вдвое превышающая бюджет Минобороны за десятилетие сумма денежных средств!

Collapse )

А знаете ли вы вы, что износ основных фондов во всех отраслях промышленности достигает сегодня 90%, в то время как динамика их обновления не превышает 2%? По сравнению с 1970 годом средний возраст оборудования отечественной промышленности увеличился почти в семь раз. В 1970-м 70,8% мощностей имело возраст до пяти лет, а в настоящее время — лишь 9,6%. Знаете ли вы, что половину оборудования нужно просто выкидывать на помойку, — оно опасно для жизни рабочих и его нельзя использовать в производстве?

А мы всё это знаем — это наша работа.

Теперь как вы думаете, сколько уголовных дел было заведено прокуратурой по предоставленным ей материалам наших проверок? Пять! Да, да, всего пять уголовных дел, крайнее из которых — дело «Оборонсервиса». А теперь скажите, сколько человек понесло уголовное наказание? Ни единого! И если сегодня меня спросить: «Каков же смысл существования Счётной палаты Российской Федерации?», — я не сумею ответить на этот вопрос. Я не чувствую себя нужным. В связи с этим я подал прошение об отставке на имя президента Владимира Путина. И пусть теперь перед ним встаёт выбор: «Нужна ли России вообще Счётная палата или не нужна?». А я, и мои подчинённые, свой выбор сделали — бесцельно проедать деньги налогоплательщиков Российской Федерации мы более не намерены».

К настоящему моменту неизвестно, принял ли отставку коллектива Счётной палаты Владимир Путин. Пресс-секретарь президента Дмитрий Песков, отвечая на вопросы журналистов, ответил, что президент рассмотрит заявление об отставке и примет окончательное решение после личной встречи со Сергеем Степашиным, которая запланирована на последний день октября.

Отсюда


Самый бедный президент в мире

Оригинал взят у ingermann в Самый бедный президент в мире
Оригинал взят у anton_klyushev в Самый бедный президент в мире
Президента Уругвая Хосе Мухика (José Mujica) соотечественники называют «el presidente mas pobre», что в переводе с испанского означает «самый бедный президент». 77-летний Мухика жертвует на благотворительность почти всю свою президентскую зарплату, что делает его самым бедным (или самым щедрым) президентом в мире.
Из 12 500 долларов, которые президент получает каждый месяц, он оставляет себе только 1 250 долларов (то есть 10%). «Мне вполне хватает этих денег, – рассказал Мухика, – должно хватать, потому что доходы многих моих соотечественников намного ниже».

К слову сказать, Уругвай далеко не бедная страна. Её часто и небезосновательно называют южноамериканской Швейцарией. В столице Монтевидео расположены штаб-квартиры крупнейших банков континента и офисы ведущих промышленных компаний мира. Причина - благоприятный инвестиционный климат. Страна занимает 17-место в мире по притягательности для бизнеса. И всё это во многом благодаря президенту Мухика.
Жена президента – сенатор, тоже жертвует большую часть своих доходов. Супруги живут в доме на ферме под Монтевидео. Самой крупной личной покупкой Мухики за всё время его президентства стал старый «Фольксваген Жук», стоимостью 1 945 долларов.
У Мухаки нет никаких счетов в банках и нет никаких долгов. 

Хосе Мухика

Collapse )