April 16th, 2012

Нововьябленный президент обещает освежить рынок

Оригинал взят у kijuch в Нововьябленный президент обещает освежить рынок
ООН: Россия является крупнейшим рынком работорговли.
http://www.newsru.com/crime/20mar2008/slaves_ruscrime.html
Что-то резко изменилось за последние 4 года?

Грузия - Саакашвили помиловал 200 заключенных

Саакашвили помиловал 200 заключенных по случаю Пасхи

Президент Грузии Михаил Саакашвили в преддверии Пасхи помиловал своим указом 200 заключенных. Об этом сообщает 14 апреля "Интерфакс" со ссылкой на министра по исполнению наказаний Хатуну Калмахелидзе.

По словам министра, помилованные заключенные, среди которых есть женщины, выйдут на свободу уже к вечеру субботы.

Ранее интернет-издание "Новый регион" сообщало, что комиссия по помилованию при президенте Грузии рассмотрела в канун празднования Пасхи 417 прошений о помиловании. Комиссия рекомендовала Саакашвили удовлетворить 170 прошений, а также в два раза снизить сроки отбывания наказания еще 30 осужденным. Помимо комиссии, свои списки рекомендованных к помилованию предъявили президенту Прокуратура и Патриархия Грузии.

В Грузии регулярно амнистируются заключенные по случаю церковных праздников, Нового года, годовщины "Революции роз". В 2011 году в преддверии Пасхи Саакашвили помиловал более ста заключенных. В этом году православная Пасха отмечается 15 апреля.

Lenta.ru 16.04.2012,

Ещё о казне полаков под Катынью

16.04.2012,
Катынский мемориал. Фото Goku122
Катынский мемориал. Фото Goku122

Страсбургский суд частично удовлетворил иск родственников польских офицеров

Европейский суд по правам человека в Страсбурге постановил, что российские власти недостаточно информировали родственников о судьбе польских офицеров, расстрелянных под Катынью в 1940 году. Об этом 16 апреля сообщает РИА Новости.

В то же время, суд отказался вынести решение по части иска, требовавшей признать неэффективным расследование, проведенное российской стороной.

В жалобе, поданной родственниками расстрелянных офицеров в 2008 году, утверждалось, что, прекратив в 2004 году расследование казней под Катынью, Россия нарушила статьи 2 и 3 Европейской конвенции о защите прав человека.

В понедельник суд постановил, что в ходе расследования российскими властями была нарушена статья 3 (о запрете пыток и обращения, унижающего достоинство), однако отказался признать нарушения по статье 2 (право на жизнь). При этом нарушения по статье 3 были признаны в отношении 10 из 15 истцов.

Как добавляет "Интерфакс", ЕСПЧ квалифицировал массовый расстрел польских офицеров в Катыни как военное преступление, но на нашел основания для возобновления расследования.

"Даже с учетом того, что военные преступления не имеют срока давности, в период после ратификации Конвенции о правах человека не было обнаружено каких-либо новых свидетельств или доказательств, которые могли бы возложить обязанность на российские власти возобновить расследование", - подчеркивается в вердикте.

Расследование казни более 20 тысяч польских офицеров под Катынью в 1940 году началось в 1990 году. В 2004 году оно было прекращено в связи со смертью виновных. В 2010 году Государственная дума приняла заявление "О Катынской трагедии и её жертвах", в котором утверждалось, что массовый расстрел польских граждан в Катыни был произведен согласно прямому указанию Сталина и других советских руководителей и является преступлением сталинского режима.

Соляная шахта в Величке


— 26.01.10 19:27 —
Польское чудо № 1
Несколько лет назад по многим странам мира прокатилась мода на конкурсы по выбору «семи чудес» – по аналогии с древними семью чудесами света. Не обошла она стороной и Польшу. Опрос с целью выявления национальной «великолепной семерки» организовала газета Rzeczpospolita. Лидер определился практически сразу: соляная шахта в Величке под Краковом за неделю до конца голосования уверенно шла впереди с перевесом в 11 тысяч голосов (при 120 тысячах голосовавших). Потом, правда, жители Торуня устроили флешмоб и героически сократили отрыв до тысячи, но догнать Величку у них все равно не получилось. О ней сегодня и пойдет речь.

http://www.gazeta.ru/travel/2010/01/26_a_3316730.shtml

А если серьезно, то соляные копи в Величке обязательно хоть раз в жизни нужно увидеть самому: никакое описание и никакие фотографии не передадут того ощущения, которое вы обязательно вынесете с собой на поверхность.

Powstanie kościuszkowskie 1794 rok


Pomnik Wojciecha Bartosa (Bartosza Głowackiego) na polu bitwy pod Racławicami autorstwa Mariana Koniecznego. Fot. Grzegorz Kozakiewicz

4 kwietnia 1794 r. Psiakrew, moja harmata!

Włodzimierz Kalicki 2012-04-08,

Przed czterema dniami z Krakowa wyszło pod rozkazami Kościuszki w pole 2200 regularnej piechoty i 2000 jazdy

Za niewielkim wzgórkiem przycupnęły trzy z okładem setki chłopów w odświętnych sukmanach, granatowych, białych, burych, z wielkimi sukami, czyli przeszywanymi kołnierzami, z ozdobnymi haftami i czerwonymi frędzlami, w czerwonych rogatych czapkach z barankowym otokiem i pawim piórem. Każdy z nich dzierży w dłoni osadzoną na sztorc kosę - to krakowscy kosynierzy. Wielu z nich klęczy i żarliwie się modli. Inni stoją w grupkach i dopijają z manierek i kubków wódkę, którą już od dwóch godzin donoszą wozacy z taborów.

Collapse )

Powołanie pod broń chłopów i uzbrojenie ich w kosy to pomysł naczelnika insurekcji województwa krakowskiego Tadeusza Kościuszki. Na organizatora milicji krakowskiej wyznaczył Kościuszko zaraz na początku insurekcji syna swego znajomego, pułkownika wojsk koronnych Adama Slaskiego - Jana Feliksa Slaskiego, mianowanego na tę okazję generał majorem powiatów ksiąskiego i proszowickiego. Była to nader celna nominacja. Jan Feliks, wespół z bratem Andrzejem, energicznie zajął się zbieraniem tzw. rekrutów dymowych i formowaniem z nich oddziałów kosynierów. Zadanie miał gen. Slaski o tyle ułatwione, że nie potrzebował ani mundurów, ani broni. Chłopskie kosy na sztorc przekuć można w byle kuźni. Drugą, obowiązkową sztukę broni, noszoną za pasem siekierę, każdy ochotnik przyniósł z własnego gospodarstwa.

Przed czterema dniami z Krakowa wyszło pod rozkazami Kościuszki w pole 2200 regularnej piechoty i 2000 jazdy. Wczoraj we wsi Koniusza do sił naczelnika dołączyły posiłki - w sumie 1900 kosynierów. Największe grupy przyprowadzili Jan Slaski, imć Taszycki i naturalizowany Francuz Bernier.

Na rozkaz Kościuszki Slaski sformował elitarny oddział liczący ponad 300 kosynierów, którzy już służyli w wojsku. Reszty naczelnik obawia się rzucić do boju - jeśliby nieostrzelanych chłopów ogarnęła pod kulami panika, skutki najpewniej byłyby tragiczne.

Kościuszko postanowił rozbić korpus ścigającego go carskiego gen. Tormasowa, zanim zdoła on połączyć się z będącymi już bardzo blisko wojskami gen. Denisowa. Oddziały gen. Tormasowa zastąpiły drogę maszerującym na Racławice Polakom na Wzgórzach Kościejowskich pod Dziemierzycami. Kościuszko przyjął bitwę.

Ukryci za kurhanem, z którego dowodzi naczelnik Kościuszko, kosynierzy od dwóch godzin nasłuchują odległego huku armat i karabinowych salw. Koleje bitwy są zmienne - najpierw część polskiej kawalerii zmyka niechlubnie z pola walki, potem niesławą okrywają się Kozacy. Polska i rosyjska piechota bije się twardo, po obu stronach ciężkie straty powoduje celny ogień armat. Kosynierzy popijają dla kurażu gorzałkę i czekają. Nie muszą być trzeźwi, by w bitewnym strachu i napięciu precyzyjnie ładować karabiny, by celować i równo strzelać salwami - oni tylko muszą dziką hurmą runąć z kosami na wroga i ciąć, i zabijać.

Wśród podchmielonych żołnierzy w sukmanach stoi też Wojciech Bartos ze wsi Rzędowice należącej do starosty dymidowskiego i zagórskiego Antoniego Szujskiego. Do insurekcji poszedł Bartos za cichym przyzwoleniem pani starościny Szujskiej.

Starosta Szujski dumny jest ze starożytności swego rodu - pochodzi ze zruszczonych kniaziów Szujskich, których jedna gałąź się spolonizowała. Pan starosta, wychowany na dworze biskupa krakowskiego Stanisława Sołtyka, którego carski ambasador Repnin kazał porwać i wywieźć do Rosji podczas sejmu 1767 roku, jest znanym erudytą. Szujski towarzyszył biskupowi poecie Ignacemu Krasickiemu w jego podróżach zagranicznych, bywał często na dworze króla Stanisława Augusta. Starosta ma się za wielką figurę.

Gospodarką w swych majątkach nigdy się nie interesował, tak przyziemne sprawy scedował na swą praktyczną małżonkę Urszulę z domu Święcicką, córkę krakowskiego burgrabi. Pani starościna od pierwszych dni wspomaga siły insurekcji sowitymi datkami pieniężnymi, a i przymyka oko na swoich chłopów zaciągających się pod narodowe sztandary.

Rosjanie tracą impet w natarciu. Zmęczone oddziały polskie nie mają jednak dość sił, by przełamać szyki wroga. Kościuszko wyczuwa, że zbliża się moment zwrotny starcia. Bitwę trzeba rozstrzygnąć, zanim zjawi się gen. Denisow. Kościuszko spina konia i zjeżdża z kurhanu do dwóch kompanii piechoty stojących z tyłu, w odwodzie.

- Awansuj, waszmość, od środka z dwiema kompaniami, a ja resztę i chłopów poprowadzę na czoło! - mówi do dowodzącego rezerwami pułkownika Nideckiego.

Kościuszko, a za nim kilkunastu oficerów jego sztabu, podjeżdża do kosynierów. Naczelnik wyciąga z pochwy pałasz i woła do chłopów: "Kosy do ataku! Bóg i Ojczyzna! Naprzód, wiara!".

Kościuszko z pałaszem nad głową prowadzi kosynierów pod dowództwem Jana Slaskiego do ataku. Najpierw wiedzie ich lekkim łukiem w lewo, niewielkim wąwozem między wzgórzami, zasłaniającym od ognia Rosjan. Za koniem Kościuszki galopuje gen. Jan Slaski, przy jego boku biegnie Wojciech Bartos, za nim setka kosynierów. Potem druga setka prowadzona przez Bujaka i trzecia, pod wodzą porucznika Munkiewicza. Dopiero za chłopami, traktowanymi jak taran bojowy, truchtają dwie kompanie regularnej piechoty pod dowództwem Nideckiego.

Chłopi w sukmanach, nawet gdyby chcieli zrejterować z pola walki, nie mają gdzie uciekać: przed nimi Rosjanie, za plecami - bagnety polskiej piechoty.

Kosynierzy gnają w całkowitej ciszy.

Gdy wybiegają z wąwozu, ich oczom ukazuje się ustawiona nieco bokiem rosyjska bateria.

- Zabrać mi, chłopcy, te armaty! Naprzód, wiara! - krzyczy Kościuszko i pierwszy rusza na Rosjan z pałaszem uniesionym nad głową.

Huczą bębny. Chłopi z wzniesionymi w górę kosami, ze straszliwym krzykiem ruszają pędem na baterię wroga. Rosyjscy kanonierzy pośpiesznie odwracają armaty. Pierwsza salwa kartaczy kładzie trupem 16 kosynierów. Reszta nie zważa na straty i pędzi dalej. Rosjanie pospiesznie ładują działa. Kosynierzy są tuż-tuż, gdy druga armatnia salwa obala kilkunastu z nich.

Pierwszy między rosyjskie armaty wjeżdża Kościuszko. Odbija pałaszem ciosy bagnetów i wyciorów. Wojciech Bartos wpada na baterię jako drugi po naczelniku. Widzi, że rosyjski kanonier zamierza odpalić lontem 12-funtową armatę. Tnie go kosą, wskakuje na działo okrakiem jak na konia i zakrywa wypełniony prochem zapał swą czapką krakuską - teraz już odpalić armaty nie sposób.

- Moja harmata! Psiakrew, moja harmata! - krzyczy Bartos na całe gardło.

Zaraz za Bartosem na baterię wpadają chłopi Stanisław Świstacki z Zakrzowa i Jędrzej Łakomski. Wyrzynają kanonierów i piechurów - czterometrowe drzewca kos nie dają wrogom szansy sięgnięcia bagnetem kosyniera. Świstacki z Łakomskim zdobywają drugą armatę, chorąży Krzysztof Dębowski - trzecią.

Po chwili cała bateria jest w rękach chłopów. Kosynierzy atakują grenadierów pułkownika Tomatisa usiłujących odbić armaty.

Pod ciosami kos Rosjanie idą w rozsypkę. Rzucają karabiny, wołają: "Pardon!". Chłopi nie rozumieją, że to prośba o darowanie życia - tną równo straszliwymi kosami, rannych dobijają siekierami, obdzierają z butów, pasów, patrontaszy.

Ranny w rękę, z pokrwawionym czołem naczelnik Kościuszko zajeżdża przed resztę kosynierów stojących w odwodzie. Wiedzą już, że ich kumowie pięknie sprawili się w ataku na armaty. Teraz oni ruszają na piechurów pułkownika Pustowałowa. Tuż za ich plecami postępuje, wedle sprawdzonej receptury Kościuszki, półbatalion regularnej piechoty.

Po rozbiciu i wyrżnięciu kosami jegrów Pustowałowa bitwa jest wygrana - gen. Denisow, przestraszony opowieściami uciekających z placu boju niedobitków Tormasowa o straszliwych chłopach z kosami, wydaje rozkaz wycofania się do Kazimierzy Wielkiej.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA