March 9th, 2012

Wywiad z Cimoszewiczem, byłym premierem Polski

Cimoszewicz: Kaczyński jest totalnie zagubiony

09.02.2012, 10:26 Jacek Nizinkiewicz / Onet Onet
Włodzimierz Cimoszewicz i Leszek Miller, fot. PAP/Radek Pietruszka
Włodzimierz Cimoszewicz i Leszek Miller, fot. PAP/Radek Pietruszka

- Początek drugiej kadencji rządów Donalda Tuska jest porażająco kiepski. I już kosztuje. Niestety, okazuje się, że końcówka poprzedniej kadencji była roztrwoniona, że nie pracowano porządnie nad dokończeniem starych projektów i przygotowaniem nowych, że nie było skutecznego nadzoru ze strony premiera nad działaniami ministrów - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Włodzimierz Cimoszewicz. Z kolei lidera największej partii opozycyjnej, Jarosław Kaczyński, zdaniem byłego premiera, jest "totalnie zagubiony". - On nie ma obecnie żadnego pozytywnego pomysłu i wszystko odruchowo gromi. Nigdzie w ten sposób nie zajedzie - tłumaczy Cimoszewicz.

Z Włodzimierzem Cimoszewiczem – senatorem niezależnym, byłym premierem RP, rozmawia Jacek Nizinkiewicz:

Jak pan ocenia reakcję mediów i polityków na tragedię kolejową pod Szczekocinami? Kolejni politycy nagle przyznają się, że mieli podróżować pociągami, które uległy katastrofie.

Włodzimierz Cimoszewicz: Zarówno większość mediów, jak i wielu polityków zachowuje się histerycznie i z dużą przesadą. I nie wynika to z autentycznych uczuć, tylko z interesów. Sprzedaż, oglądalność i sondaże to siostrzane motywy tych zachowań. W mojej ocenie jest to dość nieprzyzwoite. Nie bardzo chodzi o szacunek, troskę i współczucie tylko o wykorzystanie okazji.

- Czy żałoba narodowa się dewaluuje? Czy jej wprowadzenie było słuszne?

- To wciąż nienajlepszy moment, żeby rozważać, czy żałoba była, czy nie była uzasadniona. Szanujmy uczucia tych, którzy w katastrofie utracili bliskich. Ale jest o czym niedługo rozmawiać. Być może trzeba jakoś nieformalnie umówić się, w jakich przypadkach żałoba powinna być ogłaszana.

- A czy można powiedzieć, że jakaś część winy za katastrofę leży po stronie rządzących? Jak pan reaguje na zestawianie przez polityków i publicystów prawicy Szczekociny ze Smoleńskiem, jako sytuacji porównywalnych, w których politycy nie potrafili zagwarantować obywatelom bezpieczeństwa?

- Zarzuty wobec rządzących są w tym momencie nieprzyzwoitą grą, ale i w tym przypadku jest podstawa do poważnych pytań. Mam od dłuższego czasu silne wrażenie, że koleje są kierowane po dyletancku. Niech przynajmniej przez jakiś czas codziennie podają komunikat o liczbie awarii i sytuacji kolizyjnych. Może szefowie tego przedsiębiorstwa czy też całej grupy sami zrozumieją, że nie wolno im spokojnie spać. Odpowiedzialność rządu za ogólny stan ma charakter pośredni i dotyczy to zarówno odpowiedniego ministra, jak i premiera. Ciekaw jestem, kiedy którykolwiek z nich ostatnio - przed katastrofą, wnikliwie zajmował się stanem PKP?

- Wspomniał pan o rządzie, ciekaw jestem jak pan ocenia 100 dni rządu Donalda Tuska? ACTA, służba zdrowia, emerytury, podniesienie podatku od kopalin, chaos w prokuraturze, ośmieszenie policji przez ex detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, zwlekanie z oddaniem Stadionu Narodowego, zwiększające się bezrobocie, ślimaczące się budowy dróg, to tylko wierzchołek góry lodowej? Czy wszystkie te potknięcie są w stanie zaszkodzić rządowi i PO?

- Początek jest porażająco kiepski. I już kosztuje. Niestety, okazuje się, że końcówka poprzedniej kadencji była roztrwoniona, że nie pracowano porządnie nad dokończeniem starych projektów i przygotowaniem nowych, że nie było skutecznego nadzoru ze strony premiera nad działaniami ministrów itd., itd. Zaskakujące jest, że wiele z tych wpadek ma charakter przedszkolnych błędów. Czyli aż tak kiepsko z profesjonalizmem wielu notabli na najwyższych szczeblach. Tusk musi to szybko opanować i musi albo sam więcej pracować, albo stworzyć system gwarantujący wyłapywanie na czas wszystkich niepokojących sygnałów, pozwalający zapobiegać rożnym wpadkom i katastrofom. Rzecz jednak nie w tym, żeby jedynie unikać takich błędów, ale przede wszystkim w tym, żeby pędzić do przodu z koniecznymi decyzjami, o których na ogół słusznie Tusk mówił w swoim expose. To jest ważniejsze i trudniejsze. Oczywiście nie wszystko zależy od premiera i rządu. Przykładem sytuacja w prokuraturze. Tam rzeczywiście jest źle. Tam tez panuje bezhołowie. Czytałem, że prokuratura zakazuje Sanepidowi ujawniania, w jakich produktach zawarta jest przemysłowa sól zamiast spożywczej. Ktoś chyba zwariował. Czego i kogo mają chronić te instytucje? Czego w ten sposób broni prokuratura? Co na to prokurator generalny? Przyznaję, że gdy patrzę na to wszystko, to czasami kipię.

- Jarosław Kaczyński zapowiada demonstracje antyrządowe w Polsce. Czy tego typu pomysły mogę zelektryzować wyborców niezadowolonych z rządów koalicji PO-PSL?

- Kaczyński, przez wielu uważany za geniusza polityki, jest totalnie zagubiony. On nie ma obecnie żadnego pozytywnego pomysłu i wszystko odruchowo gromi. Nigdzie w ten sposób nie zajedzie. Większość tych, którzy ewentualnie odwrócą się od PO ucieknie w bierność. Niektórzy, zwłaszcza młodsi, być może poprą Palikota, dając się nabrać kolejnemu politycznemu iluzjoniście.

- Jak dzisiaj radzi sobie wg pana partia Kaczyńskiego?

- PiS jest jak zamroczony po serii ciosów bokser w narożniku. Niewiele już widzi przez opuchnięte oczy, ale ciągle może machać pięściami i to na wszelki wypadek robi. Nie wiem, kogo zdecydują się wystawić. Mają dwa lata na podjęcie tej decyzji. Kaczyńskiemu pozwoli to grać na ambicjach ludzi w otoczeniu.

- Prezes PiS zapowiedział, że nie wystartuje w wyborach prezydenckich? Kogo PiS może wystawić w wyborach?

- Jak wiadomo, ostatnio już się zgłosił niedawny odszczepieniec Ziobro. Pewnie po to, żeby stopniowo przyzwyczajać wyborców prawicowych do takiej możliwości i przeciągać na swoja stronę rozczarowanych z PiS-u. To pewnie skłoni Kaczyńskiego do kontrposunięć. Być może opinia publiczna dowie się przy tej okazji więcej o idolach tego środowiska politycznego.

- Zmieńmy temat. Co zwycięstwo Putina oznacza dla Rosji? Czy zwycięstwo Putina było oczywiste z braku jednego realnego silnego kontrkandydata opozycji?

- Jak słusznie zauważył jeden z komentatorów, Rosjanie mogli głosować, ale nie wybierać. To nie były demokratyczne wybory. Zostały zmanipulowane, zanim się odbyły. Wykorzystano do tego możliwość nierejestrowania realnych kontrkandydatów pana Putina. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie było to nic nowego.

- Bo wcześniej robiono podobnie.

- Tak, ale tym razem panowie Putin i Miedwiediew z cyniczną szczerością powiedzieli kilka miesięcy temu Rosjanom, że ustalili między sobą, kto ma kim zostać w państwie. To najwyraźniej ku ich własnemu zaskoczeniu oburzyło sporą część obywateli, którzy niezależnie od różnych poglądów i sympatii politycznych poczuli się lekceważeni i instrumentalnie traktowani. Stąd protesty. Wydaje mi się jednak, że  tym razem nie potrwają one długo. Wielu ludzi nie będzie wierzyło w możliwość jakichkolwiek zmian przez najbliższe lata. I niestety będą mieli rację. Jeżeli przez kilkanaście lat rządzenia Rosją pan Putin nie zrobił zbyt wiele ani dla unowocześnienia gospodarki, ani dla walki z korupcją (w tym czasie Rosja spadła o ok. 40 pozycji w rankingach korupcji), ani dla poszanowania demokracji, czy skutecznej walki z patologiami niszczącymi społeczeństwo tego kraju, to dlaczego oczekiwać, że zmieni swoją politykę teraz? W kampanii i już po wyborach premier/prezydent Putin prezentował zdumiewający obraz otaczającego świata. Świata wrogiego i zagrażającego Rosji. To niestety zła zapowiedz na przyszłość.

- A co zwycięstwo Putina oznacza dla Polski i UE?

- Europa i Polska powinny traktować Rosję nadal jako ważnego partnera. W naszym interesie nie leżą kłopoty gospodarcze czy niestabilność tego sąsiada. Szereg wspólnych interesów zachowuje ważność. Gdybyśmy jeszcze byli zdolni do wykazania większej dozy solidarności i jedności wewnątrz UE, to jakoś te nasze relacje moglibyśmy w miarę sensownie układać. Nikt za Rosjan nie zmieni realnego ustroju tego kraju.

- Czy w obecnej sytuacji ma jakieś znaczenie, kto będzie teraz premierem w Rosji?

- To nie ma większego znaczenia. Pewnie pan Miedwiediew. Inna sprawa, jak długo.