January 10th, 2012

Korupcja w polskiej policji

Ruszył mega-proces policjantów. 16 osób poddało się karze

...

ada 2012-01-10, ostatnia aktualizacja 2012-01-10 14:05:25.0

Przed Sądem Rejonowym w Pińczowie rozpoczął się dziś proces w najgłośniejszej policyjnej sprawie korupcyjnej ostatnich lat. Akt oskarżenia obejmuje 44 osoby: 11 policjantów oraz 33 osoby, którym zarzucono wręczanie im łapówek

Proces przeniesiono z Buska do Pińczowa, bo tylko w tamtejszym sądzie znajduje się sala, która jest w stanie pomieścić tak dużą liczbę oskarżonych i ich obrońców. Dzisiejsza rozprawa zaczęła się od wniosków o dobrowolnie poddanie się karze - złożyło je aż 16 osób, wszyscy to ci, którzy mieli wręczać policjantom łapówki. Zaproponowane przez nich kary to rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz od tysiąca do 2 tys. zł grzywny.

Kwadrans po godzinie 11, po dwóch godzinach formalności - m.in. odebrania danych od pozostałych oskarżonych, prokurator Agnieszka Madej rozpoczęła odczytywanie aktu oskarżenia. I potrwa to zapewne dosyć długo bo sam opis zarzutów liczy aż 217 stron. Nie wiadomo więc czy starczy czasu by sąd rozpoczął dziś odbieranie wyjaśnień od oskarżonych.

W sumie w sprawie oskarżone zostało 44 osoby: 11 funkcjonariuszy policji oraz 33 kierowców, którym zarzucono wręczanie łapówek policjantom.

Wszyscy oskarżeni policjanci pracowali w komendzie w Busku-Zdroju. Wpadli we wrześniu 2010 roku. Jednego dnia Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji zlikwidowało praktycznie cały wydział tamtejszej drogówki. Komenda wojewódzka zmuszona była wysłać do pracy w Busku policjantów z Kielc.

Dowody na korupcję Biuro zdobyło, montując w radiowozie podsłuch. Akt oskarżenia obejmuje aż 767 czynów popełnionych - od 30 grudnia 2009 roku do 7 lutego 2010.

Rekordzista, co ciekawe laureat "Konkursu na policjanta ruchu drogowego", ma aż 217 zarzutów, z czego 58 korupcyjnych. Według ustaleń śledczych policjanci przyjmowali od 20 do 250 zł. Czasem zadowalali się butelką wódki, kalendarzem, a nawet chipsami czy orzeszkami. Wszyscy oskarżeni policjanci nie przyznają się do winy.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

Poławiacze bursztynu w Polsce

Poławiacz bursztynu może jednego dnia zarobić nawet kilkaset złotych

...

Hubert Bierndgarski 2012-01-10, ostatnia aktualizacja 2012-01-10 14:44:23.0

Ostatnie sztormy sprawiły, że na usteckiej plaży pojawili się poławiacze bursztynu. Za dzień pracy zawodowy poławiacz może otrzymać nawet kilkaset złotych

Specjalny wodoodporny kombinezon i czerpak to podstawowe wyposażenie zawodowego poławiacza bursztynu. Po ostatnich sztormach można spotkać ich na usteckiej plaży. Zawodowcy, z których większość utrzymuje się z odławiania bursztynu, sami, niezależnie od warunków pogodowych, wchodzą do morza i wyciągają to, co przyniesie woda. Nie przeszkadza im nawet niska temperatura i wysoka morska fala.

- Najważniejsze to znać szczegółowe warunki pogodowe, wiedzieć, kiedy kończy się sztorm i z jakich kierunków wieją wiatry - mówi Jerzy Szymeczko, ustecki poławiacz bursztynu. - Nie zawsze jest tak, że wzburzona woda podnosi z dna bursztyn i wyrzuca go na brzegu. Trzeba również wiedzieć, gdzie morze najczęściej wyrzuca wodorosty, w których najczęściej kryje się bursztyn. W Ustce jest kilka takich miejsc, oczywiście nie zdradzę gdzie, bo to moja tajemnica.

Bursztyn, który znajdzie, skupują lokalni bursztynnicy. Ten najmniejszy przeznaczany jest na nalewki. Większe okazy, jeżeli się nadają, po obróbce trafiają do naszyjników, pierścieni i ozdób.

- Największy jantar, jaki znalazłem, miał prawie półtora kilograma. Dzisiaj stoi jako eksponat w jednym z muzeów - dodaje Jerzy Szymeczko.

Zawodowi bursztynnicy, którzy na co dzień zajmują się obróbką jantaru, nie ukrywają, że poławiacze dostarczają znaczną część materiału, który trafia później do klienta.

- Oczywiście wielkie bursztyny trafiają się rzadko, ale dostajemy je właśnie od poławiaczy - mówi Narcyz Kalski, bursztynnik i właściciel Galerii Bursztynowej w Słupsku. - Najwięcej jednak dostajemy drobnicy, która idealnie nadaje się na naszyjniki i nalewkę bursztynową, która nieprzerwanie od lat cieszy się popularnością wśród kuracjuszy. Zapewne dlatego, że ma wszechstronne właściwości lecznicze.

Aby oficjalnie poławiać bursztyn, należy wykupić specjalne pozwolenie w Urzędzie Morskim w Słupsku. Jednorazowa, roczna opłata wynosi 85 zł. Stawki, jakie otrzymują bursztynnicy, są bardzo zróżnicowane. Za kilogram drobnego bursztynu poławiacz może dostać od 50 do 200 zł. Natomiast za duże samorodki o wadze około kilograma można dostać nawet od 3 do 4 tys. zł. Sami bursztynnicy przyznają, że jantar przeżywa obecnie swoją drugą młodość. Znowu modne robi się noszenie bursztynowych kolii, naszyjników, brosz i pierścieni. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się również lecznicze właściwości bursztynu. Modna jest nalewka bursztynowa, kadzidełka i maści ze zmielonego bursztynu.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA

Chiny odnotowały najniższą nadwyżkę w handlu od 6 lat

Chiny odnotowały najniższą nadwyżkę w handlu od 6 lat

...

kataza 2012-01-10, ostatnia aktualizacja 2012-01-10 11:33:13.0

Nadwyżka handlowa w Chinach w zeszłym roku wyniosła 155 mld dol. Jest to najniższy poziom od 2005 roku.

W zeszłym roku w Chinach szybciej rósł import niż eksport. Jest to spowodowane przede wszystkim dużymi zakupami surowców m.in. ropy, czy rud żelaza.W grudniu 2011 nadwyżka wyniosła 16,5 mld dol, w tym czasie wartość eksportu wyniosła 174,7 mld dol i była o 13,4 proc. wyższa niż rok wcześniej. - Spodziewam się, że także w tym roku nadwyżka będzie mniejsza i w pewnym momencie może nawet pojawić się deficyt - powiedział gazecie Financial Times Ken Peng, ekonomista z banku BNP Paribas. - Proces będzie kontynuowany w 2012 ponieważ Chiny zmniejszyły cło na dużą liczbę importowanych produktów, a zapotrzebowanie na eksportowane towary będzie kontynuowane - dodał Peng. Jak podkreślają ekonomiści, mniejsza nadwyżka w handlu pokazuje jak chińska gospodarka zmienia się pod wpływem powolnego wzrostu gospodarczego na świecie i rosnącego zapotrzebowania w samych Chinach.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz - http://wyborcza.biz/biznes/0,0.html © Agora SA

Grecja kupuje niemiecką broń za fundusze z pakietów pomocowych

Grecja kupuje niemiecką broń za fundusze z pakietów pomocowych

...

fila 2012-01-10, ostatnia aktualizacja 2012-01-10 16:02:29.0

Czołgi, okręty podwodne, myśliwce - Ateny zbroją się na potęgę. Jak na tym zarobią Niemcy, czyli "europejski mistrz oszczędzania", wyjaśnia "Die Zeit".

Niemiecki dziennik "Die Zeit" przedstawia listę życzeń greckiego ministerstwa obrony: 60 myśliwców za 3,9 mld euro, francuskie okręty za ponad cztery miliardy, łodzie patrolowe za 400 mln euro, warta tyle samo nieodzowna modernizacja greckiej floty. Amunicja do czołgów Leopard, dwa amerykańskie śmigłowce Apache i dwa niemieckie okręty podwodne kosztować mają kolejne 2 mld euro.

Jeśli Grecja dostanie w marcu 80 mld euro kolejnej transzy pomocy z UE, to kontrakty na broń są w pełni możliwe, zapewnia informator "Die Zeit".

W czasie, kiedy ważą się losy, czy Grecja utrzyma się w strefie euro, a rząd ogłasza program oszczędnościowy, wojsko i przemysł zbrojeniowy pozostają bez cięć. W 2010 roku grecki budżet na zbrojenia wynosił prawie 7 mld euro, czyli ok. 3 proc. PKB - więcej na ten cel w krajach NATO przeznacza tylko USA.

Najwięcej na podejściu Aten do zbrojenia korzysta "europejski mistrz oszczędzania - Niemcy", pisze gazeta. Kiedy jesienią UE zastanawiała się, co począć z Grecją, hiszpańska i grecka prasa donosiła, że kanclerz Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy domagają się od byłego już premiera Jeorjosa Papandreu wywiązania się z kontraktów zbrojeniowych. Choć tych informacji nigdy nie potwierdzono, gazeta przypomina, że jeszcze w 1999 roku Grecja zamówiła 90 myśliwców Eurofighter produkcji europejskiego koncernu EADS. O tej transakcji Berlin przypominał Atenom także w latach 2005, 2007 oraz wiosną 2010 roku, zaledwie parę tygodni przez początkiem kłopotów greckiej gospodarki.

Samoloty to jednak nie wszystko. Według najnowszych danych na temat eksportu Grecja w 2010 roku importowała z Niemiec między innymi 223 haubice pancerne oraz okręt podwodny za łączną kwotę 403 mln euro czy leopardy za 1,7 mld euro.

Zakupy broni miały się według gazety przyczynić do gwałtownego wzrostu zadłużenia Grecji. Szwedzki Instytut Badań nad Pokojem "Sipri" szacuje, że w latach 2005-09 większy import sprzętu militarnego miały tylko: Chiny, Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Korea Południowa.

Nie wszystkich jednak te liczby oburzają. Dimitris Droutsas, były minister spraw zagranicznych Grecji, tłumaczy, że wydatki na cele zbrojeniowe są konieczne ze względu na falę migracji z Afryki Płn. i Azji oraz z powodu prawie codziennych konfliktów z Turcją.

W budżecie na 2012 roku grecki parlament przewiduje zmniejszenie wydatków socjalnych o kolejne 9 proc., czyli ok. 2 mld euro. Jednocześnie wkład do NATO wzrośnie o 50 proc. (60 mln euro). Bieżące wydatki na obronę zostaną zwiększone o 200 mln euro, do 1,3 mld euro, czyli o 18,2 proc.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz - http://wyborcza.biz/biznes/0,0.html © Agora SA

Грузия-2011: Батуми

Оригинал взят у 486 в Грузия-2011: Батуми



Батуми. Последяя точка маршрута.


Collapse )


С Грузией все.
Вывод: страна категорически рекомендуется к длительному посещению.

Причем безотлагательно. Пока они там (или им там) не свергли ихнего Саакашвили и страна не скатилась обратно в сраный совок.

Предыдущие части – по тэгу Грузия 2011