October 14th, 2011

Балласт человечества (Иран, Северная Корея, Росиия...)

Оригинал взят у pavel_slob в Балласт человечества (Иран, Северная Корея, Росиия...)
Тема, которую я хотел бы обсудить немного футурологическая, но на прямую имеет отношение к сегодняшнему дню, да и к нашему общему прошлому.

Давайте представим на секунду, что в таких странах, как Иран и Северная Корея пали террористические режимы.
Неважно каким способом, то ли эти страны проиграли войну с Соединенными Штатами, а Северная Корея проиграла еще и Южной Корее, то ли эти режимы были уничтожены иной силой, но вот обеим народам представился уникальный шанс начать жить по новому... (Так, как живут в США, Южной Корее).
Северная Корея поглощена. Страна объеденена, так же, как в свое время объеденилась Германия.
Иран получил возможность вернуться на те рельсы, на те пути, которые были подорваны Картером и исламистами..
Вопрос заключается в следующем:
Наивно предполагать, что 24 миллиона корейцев смогут жить в новом обществе: в обществе где царят овершенно иные принципы, психология, цели и жизненные приоритеты.
Получается, что все эти миллионы людей - огромный балласт, который необходимо будет интегрировать, необходимо будет перевоспитывать, делать все, чтобы сознание этих людей "встало на место".
Готова ли к таким проблемам Южная Корея?
Война не закончена, страна разделена. Возможно это состояние "не войны не мира" самое удобное?
Раньше, возможно, в конце пятидесятых, да даже еще в начале семидесятых, объединение двух Корей имело бы смысл, а сейчас?
Справится ли южнокорейская экономика с балластом Северной Кореи?
Имеет ли смысл такое объединение сейчас?

Конечно, можно привести в пример денацификацию Германии после Второй Мировой войны, но надо помнить, что режим национал-социалистов был у власти всего 12 лет и было оболванено всего-то пару поколений немцев, и то, "перевоспитание" длится до сих пор.
Северная Корея существует уже более пятидесяти лет....
А Иранский режим аятолл уже больше тридцати лет...
Во что обошлось миру, в конечном итоге, "перевоспитание" немцев?

Но вернемся в сегодняшний день.
Посмотритте на объединенную Германию где ФРГ поглотило ГДР.
Население ГДР было всего то 16 миллионов, а экономика новой Германии до сих пор эти шестнадцать миллионов не переварила.
Один час своего рабочего времени каждый западный немец работает бесплатно. Все заработанные им, в этот час, деньги уходят на "Восточную Германию".
До сих пор, спустя столько лет не преодолены ментальные различия и так далее и тому подобное.
Так каким способом Корее справиться с этой огромной человеческой массой, которая иначе, как балластом и не является.?
Более того, чем дальше - тем сложнее. В Северной Корее рождаются и подрастают новые поколения коммунистиических зомби.
Этого человеческого балласта становится все больше и больше...

Та же ситуация с Ираном.
Хотя еще есть те, кто прекрасно помнят, что поезд этого государства шел по севершенно другому пути и если бы не стрелочники, то возможно в лице Ирана мы имели бы сейчас мощнейшую страну с развитой капиталистической экономикой и высоким уровнем жизни.
Достаточно взглянуть на то, как жили в этой стране до прихода к власти мусульманских мракобесов:



Может быть и весь Восток выглядел бы иначе, но....
Иран стал таким, каким мы его знаем сейчас...

Разница тоже хорошо показана здесь:



А ведь население Ирана это 66 с половиной миллионв человек!
Смогут ли они спокойно пересесть в поезд идущий в нужном направлении или так и остануться в вагонах стоящих на тупиковой ветке исторического развития?
Что нужно будет сделать, чтобы эта страна снова стала Ираном, который мы все знали до 79-го года?
Смогут ли люди преодолеть этот барьер, этот гигантский разрыв, пропасть?
Не являются ли жители этой страны огромным балластом, который так и не сможет измениться?
Ведь абсолютно недостаточно поставить забегаловки Макдональдс или открыть огромные торговые центры, а так же запретить шариатские законы.
Необходимо "менять головы" людей.
И способны ли другие ситраны помочь Ирану стать обновленной страной?

Способны ли жители Ирана стать другими, принять иные ценности?
Или остануться балластом, как например росияне, которые уже как двадцать лет свободны от коммунистического режима, могли бы жить свободно, но предпочитают сдохнуть, а не думать, так и остаются ни на что не пригодным балластом.
И вроде бы шансов у росиян никто не отнимал сейчас, однако же шансом никто не пользуется.
И если действительно есть смысл этот человеческий балласт в Иране, Северной Корее, в той же России превратить в настоящих людей, сделать так, чтобы они научились думать сами, а не быть зомбированными идиотами, то что для этого необходимо сделать?
И кто должен взять на себя ответственность за эти изменения?
Ведь с каждым годом этого балласта становится все больше и больше....
А ведь мы не сказали о балласте, которым являются страны всего мусульманского мира и Африки....



W kantorach na Białorusi dolar dwa razy droższy od oficjalnego kursu

W kantorach na Białorusi dolar dwa razy droższy od oficjalnego kursu
...

Andrzej Kublik 2011-10-13, ostatnia aktualizacja 2011-10-13 21:48:06.0

Władze Białorusi mają kolejny problem na rynku walutowym. Na giełdzie, w banku centralnym i w kantorach za dolara trzeba dać dwa razy więcej białoruskich rubli niż po oficjalnym kursie.
Przez ostatnie trzy dni na giełdzie organizowanej przez bank centralny Białorusi białoruska waluta straciła aż 13,8 proc. na wartości w stosunku do dolara. W czwartek za 1 dolara na tej giełdzie trzeba było zapłacić 9010 białoruskich rubli, jak nigdy wcześniej. A w białoruskich kantorach już od środy za 1 dolara trzeba było zapłacić 10 tys. rubli. Licząc po tym kursie, np. białoruscy nauczyciele zarabiający około pół miliona rubli miesięcznie dostają równowartość 50 dol. (czyli ponad 160 zł).

Kursy na bankowej giełdzie i w kantorach są niemal dwa razy wyższe od tego oficjalnego. W czwartek wynosił on 5731 rubli za dolara.

To nagłe zamieszanie na rynku walutowym opóźni plany władz w Mińsku, które chciały pod koniec października wprowadzić jeden rynkowy kurs białoruskiego rubla i skończyć ze szkodliwą dla przedsiębiorstw wielością kursów. Częściowo kurs białoruskiego rubla został uwolniony w połowie września, gdy bank centralny zorganizował giełdę walutową. Pierwszego dnia na tej giełdzie za 1 dolara trzeba było zapłacić 8600 rubli, o 60 proc. więcej od oficjalnego kursu. Po tym oficjalnym kursie są sprzedawane np. dolary do zapłaty rachunków za import gazu z Rosji. Ale stopniowo na tym wolnym rynku białoruska waluta zaczęła się umacniać i 3 października za 1 dolara trzeba było zapłacić już 7630 rubli. Wydawało się, że wkrótce kurs giełdowy i oficjalny tak bardzo się zbliżą, że będzie można wprowadzić jeden, rynkowy kurs.

Jednak 3 października prezes centralnego banku Białorusi Nadieżda Jermakowa zapowiedziała, że w październiku bank może interweniować, by nie dopuścić do gwałtownego osłabienia białoruskiego rubla. Ale zaraz potem białoruska waluta zaczęła tracić na wartości - zauważyli analitycy portalu Biełorusskije Nowosti.

Jak tłumaczą, importerzy odwlekali zakupy obcych walut, bo liczyli na to, że z czasem zapłacą za nie mniej białoruskich rubli. A z kolei eksporterzy zwlekali ze sprzedażą obcych walut, bo dostawali za nie coraz mniej rubli.

Eksporterzy na Białorusi mają jeszcze jeden problem. Muszą sprzedawać państwu 30 proc. dewizowych wpływów z eksportu po oficjalnym kursie. A ponieważ jest on dużo niższy od giełdowego kursu, firmy zaniżają w oficjalnych sprawozdaniach swoje wpływy z eksportu, by sprzedać państwu jak najmniej dewiz po oficjalnym, niższym kursie. Ale jednocześnie obawiają się wprowadzić "zaoszczędzone" w ten sposób dewizy do obrotu na walutowej giełdzie. W efekcie na tej giełdzie ostatnio znowu popyt na dewizy przewyższał podaż i to dodatkowo wywindowało cenę obcych walut.

Z tych właśnie powodów białoruska gospodarka skorzystałaby na pełnym uwolnieniu kursu swojej waluty. Tyle że na efekty tego zabiegu trzeba by poczekać. A wcześniej Białorusinów czekałaby fala podwyżek i dodatkowe nakręcenie inflacji, która od początku roku do końca września już wyniosła 75 proc.

Uwolnienie kursu białoruskiego rubla po ostatnim osłabieniu staje się więc coraz większym problemem politycznym. - Trudno będzie przekonać prezydenta Aleksandra Łukaszenkę, żeby oficjalny kurs wyniósł 8000 rubli za dolara - powiedział jeden z bankowców cytowany przez Biełorusskije Nowosti.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz - http://wyborcza.biz/biznes/0,0.html © Agora SA

Чеченский дикар у швейцарского озера




Dziki Czeczen nad szwajcarskim jeziorem
5 paź, 09:14 Źródło: Le Monde
Bułat Czagajew, fot. Reuters

"Jak można było do tego dopuścić?", łamie sobie głowę 35 tysięcy mieszkańców spokojnego szwajcarskiego miasteczka Neuchâtel, leżącego nad brzegiem jeziora o tej samej nazwie. 12 maja czeczeński biznesmen kupił Xamax, pierwszoligowy szwajcarski klub piłkarski, chlubę całego kantonu. Były właściciel, miejscowy przedsiębiorca, miał już dość łatania pojawiającego się co roku deficytu. Postanowił więc sprzedać Xamax temu, kto da najwięcej, a przy tym ma najmniejsze wymagania. Takim kupcem okazał się właśnie Bułat Czagajew.

Przybysz z daleka kupił sobie pannę młodą całą w długach. Pięćdziesięcioletni biznesmen chwali się, że ma mnóstwo pieniędzy. Ile? W jaki sposób je zdobył? Tego nie wie nikt. Źródła jego bogactwa owiane są tajemnicą. A on sam? W liczącym tysiąc lat Neuchâtel, słynącym ze sztuki zegarmistrzowskiej i produkcji czekolad Sucharda, Czeczen wygląda jak Mike Tyson przy jednym stole z amiszami.

Im gorszy czarny charakter, tym lepszy film – uważał Hitchcock. W tym sensie Bułat Czagajew przysłużył się Neuchâtel. Działa szybko – od czasu, kiedy przejął klub poleciały już głowy pięciu trenerów. 27 sierpnia, pod koniec przegrywanego meczu wszedł do szatni sportowców, obrzucił ich wyzwiskami i omal nie pobił się z trenerem, Hiszpanem Joaquinem Caparrosem (którego wkrótce potem zwolnił). Czagajewowi towarzyszyło dwóch uzbrojonych ochroniarzy.

Takie zachowania niepokoją prasę i władze Neuchâtel, choć nie mogą zaprzeczyć, że goryle, ich broń i ich klient są pod z punktu widzenia prawa w porządku. Nowy prezes Xamaxu przypomina potwory z gier internetowych – im więcej dostaje ciosów, tym bardziej jest butny i tym sprawniej je oddaje. Oczekiwano, że postara się rozwiać towarzyszące jego pojawieniu się lęki i uprzedzenia. Tymczasem on chętnie i bez kompleksów je podtrzymuje. Zachowuje się jak kaukaski wilk w szwajcarskiej owczarni.

W jeden z wrześniowych czwartków, w przeszklonej wielkiej loży nowoczesnego stadionu Maladiere (12 tysięcy miejsc siedzących) spotykamy trzech mężczyzn. Bułat Czagajew – szpakowate włosy, potężny, z kwadratowymi ramionami i z lodowatym uśmiechem. Obok niego Islam Satużew, rodak z Czeczeni, mianowany wiceprezesem klubu. A koło baru szef ochrony. Jest południe, stół nakryty dla dziesięciu osób czeka na gości. – W naszej kulturze lubimy ugościć! – woła gromko prezes Xamaxu.

Na stole owoce, chleb, sery Babybel, soki, woda z gazem i bez gazu. – Od piętnastu lat nie piję alkoholu – wyznaje po czeczeńsku. Islam Satużew służy za tłumacza. Nowy szef klubu, znany ze swojej opryskliwości, próbuje pokazać milsze oblicze. Jak wielu Rosjan, którzy szybko zbili fortunę, zachował wygląd prostego człowieka – koszula rozpięta pod szyją, dżinsy, papieros w ustach – lokalny wyrób pod nazwą "Parisienne". Jedynie wielki zegarek z masą funkcji zdradza jego bogactwo.

– Chcecie znać prawdę? – pyta, gdy wszyscy już zasiedli do stołu. Bułat Czagajew przekonuje, że miejscowi notable gardzą nim tylko dlatego, że pochodzi z Czeczeni i wygląda jak twardziel. Ale on się nie podda. – Zrozumiałem, że futbol w Xamaxie to biznes – mówi. – I że nie jest to czysty biznes. A ja nie chcę takich interesów. Podpisywano umowy z piłkarzami, którzy nigdy tu się nie pojawili. Władzom Neuchâtel, bankowi, sponsorom i tym, którzy kręcą się wokół klubu, agentom graczy, nie podoba się, że tu jestem, bo nie zgodziłem się przyjąć ich reguł gry. Chcą, żebym dziś za to zapłacił.

Biorąc w dłonie serek otoczony skórką z czerwonego wosku, ciągnie dalej: – Mój poprzednik, pan Bernasconi, zrobił przede mną to samo, co ja – zobaczył serek Babybel i kupił go, nie zaglądając, co jest w środku.

Faktycznie, Bułat Czagajew dopiero po pewnym czasie odkrył, jak wielkie straty przynosi klub – 3,2 miliona franków szwajcarskich (2,6 miliona euro). Skąd wziąć środki finansowe, żeby postawić klub na nogi? – Mam dwie spółki w Genewie, Dagmarę i Envergure, specjalizujące się w usługach finansowych, w budownictwie, giełdzie, zakupie i sprzedaży firm – oświadcza. Po czym zmienia temat.

Urodzony w Czeczenii Bułat Czagajew o aktualnym prezydencie tej wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej republiki Ramzanie Kadyrowie mówi jak o bracie. – Zachód zbyt surowo ocenia pana Kadyrowa – uważa właściciel Xamaxu. – Jaser Arafat był jednym z najbardziej poszukiwanych terrorystów świata. A potem dostał pokojową nagrodę Nobla.

Niestety, satrapa z Groznego nie odpłaca biznesmenowi tym samym. W połowie września w wystąpieniu telewizyjnym zarzucił Czagajewowi, że jako jeden ze sponsorów drogiego sercu czeczeńskiego prezydenta klubu piłkarskiego Terek Grozny, nie okazał się wystarczająco hojny. Świat jest mały – hiszpański trener Victor Munoz, który w Xamaxie zajął miejsce swojego rodaka Joaquina Caparrosa, wcześniej przygotowywał drużynę Tereka Groznego.

Kwadrans po godzinie pierwszej, w loży na stadionie Maladiere rozlega się niespodziewanie wezwanie muezzina. Głos płynie z telefonu komórkowego Islama Satużewa. Właściciel klubu i wiceprezes idą razem odprawić modły. Zaznaczają, że ramadan mieli w sierpniu. W Szwajcarii, podobnie jak w innych krajach Europy, islam budzi nieufność.

Szef rządu kantonu Neuchâtel, Jean Studer (z partii socjalistycznej) nie uważa, żeby niechęć części obywateli wobec Bułata Czagajewa miała korzenie w ich ksenofobii czy rasizmie. Jego zdaniem "kanton Neuchâtel jest otwarty na obcokrajowców. W 1850 roku zostały tu przyznane cudzoziemcom prawa wyborcze na poziomie gmin, potem rozszerzone na poziom kantonu. A od pewnego czasu mają też prawo kandydować do władz".

A jednak objęcie rządów w Xamaxie przez tego ekscentrycznego cudzoziemca wzbudziło w mieszkańcach żywiołową niechęć. Pod koniec sierpnia, podczas specjalnego walnego zebrania klubu, nieobecnego tam Czagajewa porównano do "Kaddafiego" i "dyktatora". Klub stracił wielu sponsorów, zwłaszcza przedsiębiorców z sektora budownictwa. Aż do przybycia Czeczena system wymiany usług podtrzymywał ekonomiczną współzależność między nimi a prezesem klubu, Sylvio Bernasconim, miejscowym potentatem w sektorze budownictwa i robót publicznych. Sprzedaż klubu budzi dziś wiele emocji i wątpliwości, a Bernasconi nie odpowiada na pytania prasy.

Stojący na czele federacji piłkarskiej Swiss Football League (SFL) Edmond Isoz także czuje się oszukany. – Kiedy pan Bernasconi był jeszcze prezesem, przyznaliśmy mu licencję na organizację rozgrywek w sezonie 2011-2012 – tłumaczy "Le Monde’owi" – Trzy dni później dowiedzieliśmy się, że nowym właścicielem jest już pan Czagajew, o którego sytuacji finansowej nic nie wiemy.

Tak więc SFL zażądało od tego ostatniego gwarancji wypłacalności – pod groźbą przewidzianych w przepisach sankcji. Credit Suisse odmówił dalszego sponsorowania klubu i zwolnił swoją lożę na stadionie. W liście z 16 sierpnia adresowanym do Neuchâtel Xamax SA bank zwrócił się z prośbą o podanie numeru konta jakiegoś innego szwajcarskiego banku, aby można tam było przelać fundusze z dotychczasowego konta. Na zmianę banku wyznaczono Bułatowi Czagajewowi czas do 30 listopada tego roku. Kto zechce wziąć jego pieniądze? Bankierzy z Neuchâtel zasłaniają się ustawą o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy, zobowiązującą ich do bacznego zwracania uwagi na źródła bogactwa ich klientów.

Dla Bułata Czagajewa przekonanie do siebie społeczności Neuchâtel – jeśli w ogóle jest to jego zamiarem – stanowi trudne zadanie. Niełatwo oswoić te surowe, protestanckie ziemie, rozciągające się między szczytami Jury a jeziorami szwajcarskiej równiny. Przed nim już inni próbowali tego dokonać – na przykład poprzedni właściciele Xamaxa. Dwaj ostatni, z pochodzenia Włosi, przejęli od miejscowych szacunek do ciężkiej pracy, przeszli wszystkie stopnie kariery w sektorze budownictwa i robót publicznych, by w końcu zbudować własne małe imperia. Pierwszy z nich, Gilbert Facchinetti, kierował klubem w jego złotej epoce, w latach 80. – W tamtych czasach uściśnięcie dłoni z trenerem oznaczało zawarcie umowy – wspomina z nostalgią.

Bernard Monnier, lekarz, jeden z nielicznych sponsorów, którzy nie porzucili Xamaxu, uważa, że Czeczen ma "sympatyczną gębę". – Albo to bandzior – a to się szybko okaże – albo człowiek dobrej woli i trzeba dać mu szansę – przekonuje. – Jedyna rzecz, która mnie niepokoi, to fakt, że nie mieszka w naszym kantonie.

Czagajew nie ma żadnego lokum ani w kantonie Neuchâtel, ani w ogóle w Szwajcarii, bo – jak sam mówi – żeby wjechać do tego kraju za każdym razem musi wyrabiać sobie wizę. Czy chciałby się zintegrować? Bogacz z Czeczeni usiłuje ominąć ten temat: – Kocham Szwajcarię – zapewnia – ale nie jestem Szwajcarem. Żeby myśleć jak Szwajcar, trzeba się tu urodzić.

Zapewne dlatego podczas przerw w meczach Xamaxu na gigantycznym ekranie wyświetlane są występy ludowych zespołów z gór Kaukazu.
Copyright 1996-2011 Grupa Onet.pl SA


Inflacja 80 proc. u sąsiada Polski

ROSNĄ CENY PRAKTYCZNIE NA WSZYSTKO
Inflacja 80 proc. u sąsiada Polski
Na Białorusi inflacja przekroczyła 80 proc., po tym gdy w ciągu pierwszych 10 dni października ceny towarów i usług wzrosły o 3,4 proc. - podał w piątek portal Telegraf.by, powołując się na dane narodowego urzędu statystycznego.
Za podstawę wyliczeń przyjęto ceny konsumpcyjne 155 rodzajów towarów i usług w 31 miastach Białorusi.

W pierwszej dekadzie października najbardziej podrożały produkty żywnościowe - na przykład cena płatków owsianych wzrosła o ponad 20 procent, o kilkanaście procent podrożały jaja i półprodukty z drobiu. Ponadto o ponad 15 proc. wzrosły opłaty za energię elektryczną, podrożały usługi komunalne i medyczne.

Sytuacja gospodarcza Białorusi pogorszyła się znacznie w ostatnich miesiącach w wyniku spadku wartości krajowego rubla, niskich rezerw walutowych i ujemnego bilansu handlowego. W maju Białoruś przeprowadziła dewaluację krajowej waluty w stosunku do obcych walut o ponad 50 procent.

//gak

Artykuł TVN24.pl:
http://www.tvn24.pl/12692,1720913,0,1,inflacja-80-proc-u-sasiada-polski,wiadomosc.html
Publikacja: 21:22 14.10.2011 / PAP
© TVN24