August 22nd, 2011

Arrinera: polskie Lamborghini już jeździ po Polsce!

Arrinera: polskie Lamborghini już jeździ po Polsce!
1 sierpnia 2011
prej / Onet.pl
Onet.pl
Arrinera
fot. Arrinera Automotive
Firma Arrinera Automotive  zaprezentowała supersamochód o nazwie Arrinera.
Auto prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Pod lekką kevlarową karoserią, której drapieżna stylistyka nawiązuje do samochodów Lamborghini, ukryto rurową ramę przestrzenną wykonaną ze stali. Takie rozwiązanie pozwoliło na ograniczenie masy pojazdu, jednocześnie gwarantując jego wytrzymałość.


Wnętrze auta ozdobiono elegancką tapicerką ze skóry oraz elementami wykończeniowymi, które zostały wykonane z karbonu i aluminium. W centralnej części środkowej konsoli oraz na jej szczycie umieszczono ekrany, które dostarczą kierowcy wszystkich niezbędnych informacji oraz umożliwią obsługę systemów auta. Warto wspomnieć, że samochód zostanie wyposażony także w kamerę termowizyjną, dzięki czemu dostrzeżenie pieszych na nieoświetlonej drodze będzie łatwiejsze.


Za napęd polskiego "sportowca" odpowiada centralnie umieszczony, turbodoładowany silnik V8 o poj. 6,2 litra. Jednostka zaadaptowana z Corvetty ZR1 jest w stanie wygenerować 638 KM mocy oraz 819 Nm maksymalnego momentu obrotowego.


Jeśli wszystko będzie przebiegało zgodnie z planem, produkcja samochodu rozpocznie się w 2012 roku. Model Arrinera będzie oferowany w Europie, Chinach, na Bliskim Wschodzie i w USA.





















Польша: пожар в музулманском центре в Биалымстоке




Atak na Centrum Muzułmańskie. Ogień w domu modlitwy


...


Wojciech Więcko, jok 2011-08-21, ostatnia aktualizacja 2011-08-21 22:19:59.0


Ktoś próbował podpalić dom modlitwy muzułmanów,
który znajduje się przy ul. Hetmańskiej w Białymstoku. Nikomu nic się
nie stało. - Czujemy napiętą atmosferę, ale dla tych kilku nieważnych
ludzi nie będziemy zmieniać życia - mówi Husam Freikh, imam i dyrektor
Centrum Kultury Muzułmańskiej.



Pożar w budynku użytkowanym przez Muzułmańskie
Stowarzyszenie Kształtowania Kulturalnego w Białymstoku zauważyła
kobieta, która mieszka w pobliżu. Zaniepokoił ją dym wydobywający się z
okna. Była sobota, około godz. 1.20.
Strażacy na miejsce wysłali od razu cztery wozy, bo sam obiekt jest
dość duży i było podejrzenie, że mogą być potrzebne znaczne siły.
- Na miejscu okazało się, że pożar jest niewielki i udało się go
zgasić w szybkim natarciu. Kilkadziesiąt litrów wody załatwiło sprawę -
mówi st. kpt. Marcin Janowski, rzecznik podlaskiej straży pożarnej.
Zaznacza jednak, że gdyby ogień zauważono później, zagrożenie mogło być
dużo większe.
Z pierwszych policyjnych ustaleń wynika, że sprawcy - prawdopodobnie
łomem - przed godziną 1 wyważyli drzwi wejściowe do budynku. Potem
zaczęli niszczyć drewniane elementy wyposażenia parteru, m.in. podłogę i
meble (sala modlitw jest na piętrze, do niej nie wchodzili). Później
poszli do łazienki, oblali ją łatwopalną cieczą i podpalili. Strażacy
wspominali, że czuć tam było jakąś ropopochodną substancję.


Zapaliły się drzwi, część płomieni przedostała się do korytarza, na
firanki i zasłony. Ogień na szczęście nie spowodował wielkich zniszczeń,
bo pomieszczenie było wyłożone glazurą.


- Generalnie straty w skali całego budynku nie są duże. Szacujemy je
na ok. 20 tys. zł. Łazienka wymaga całkowitego remontu, bo od ognia
popękały płytki, jest wybite okno, są zniszczenia armatury i drewnianego
wyposażenia parteru - wylicza imam. Budynek nadal będzie pełnił swoje
funkcje (ma też drugą łazienkę).


- Zabezpieczyliśmy mnóstwo śladów działania sprawców - mówi aspirant
Justyna Aćman z zespołu prasowego podlaskiej policji. - Na miejscu
pracował też pies tropiący, który doprowadził policjantów do jednej z
pobliskich ulic i tam ślad się urwał, ale akurat w tym miejscu są kamery
do monitoringu. Zobaczymy, co się nagrało.


W Białymstoku od kilku lat co jakiś czas dochodzi do ksenofobicznych
i rasistowskich aktów agresji. Najczęściej są to wymalowywane różne
faszystowskie hasła i symbole w miejscach ważnych dla Żydów i muzułmanów
(różne pomniki czy cmentarze). Często dzieje się to tuż przed jakimiś
ważnymi historycznie datami. Policja zatrzymuje sprawców, a sądy skazują
ich na kary w zawieszeniu i ci ciągle są na wolności.


Sobotnie podpalenie to nie pierwszy atak na to akurat miejsce -
budynek przy ul. Hetmańskiej. Poprzedni - w sierpniu 2007 roku - polegał
na wymalowaniu na frontowej elewacji ogromnych rozmiarów różnych
hitlerowskich symboli i rasistowskich haseł: "Polska dla Polaków",
"White power". Policja dość szybko zatrzymała sprawców, którzy okazali
się skinami. Muzułmanie sami odnowili ważny dla nich budynek.


Imam Husam Freikh jest zaskoczony tym, co się dzieje wokół
muzułmanów w Białymstoku. Przed niespełna pół rokiem przeprowadził się z
Wielkopolski do naszego miasta. - Tam nie działo się nic negatywnego
wobec nas, a w Białymstoku bardzo czuje się niepokojącą atmosferę, to,
że nas się nie lubi - mówi. Jak sam zaznacza, nie chce używać zbyt
mocnych słów.


Niepokoi go jeszcze jedna sprawa. Policja na miejscu zabezpieczyła
nóż, który zostawili tam sprawcy. A to znaczy, że gdyby ktoś w nocy był w
domu modlitwy, mogłoby dojść do nieszczęścia.


Po sobotnim pożarze imam chce lepiej zabezpieczyć budynek. Na pewno będzie chciał zamontować kamery monitorujące.
A budynek ten jest jednym z dwóch centrów muzułmańskich w
Białymstoku. Drugim jest Dom Modlitw przy ul. Grzybowej, gdzie mieści
się też biuro Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP - najstarszej
organizacji muzułmańskiej w Polsce, gromadzącej polskich Tatarów.
Muzułmańskie Stowarzyszenie Kształcenia Kulturalnego z kolei powstało
w 1996 roku, a jego założycie wcześniej współtworzyli i rozwijali
Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich. Centrum propaguje informacje o
islamie, jego kulturze i historii w Polsce, stara się budować dobre
stosunki z rządem oraz pozarządowymi instytucjami, daje mieszkającym tu
wyznawcom islamu miejsce, gdzie mogą się wspólnie modlić. Zwłaszcza
teraz, w sierpniu, podczas świętego miesiąca ramadan. Spotykają się tu
studenci, lekarze, przedsiębiorcy i uchodźcy z państw islamskich.


- Syn był tam w piątek - mówi pani Marina, Czeczenka od lat
mieszkająca w Białymstoku. - Teraz, w poście, nie możemy nawet
powiedzieć nikomu nic złego, nawet źle pomyśleć. Ale ja nie mam słów na
ludzi, którzy to zrobili. Jakie oni mają serca?



KOMENTARZ
Podpalenie muzułmańskiego domu modlitwy nie jest tylko aktem
chuligańskim czy zniszczeniem mienia. Policja powinna jak najszybciej
złapać sprawców, a wymiar sprawiedliwości - osądzić ich z całą
surowością. Idąc bowiem z nożem do miejsca, gdzie ludzie się modlą i
podpalając je, musieli przynajmniej liczyć się z tym - jeśli nie iść z
takim zamiarem - że wyrządzą krzywdę. I to ludziom, którzy przeżywają
akurat teraz miesiąc wyciszenia, skupienia, wyrzeczeń. Ofiarowują Bogu
wszystkie swoje uczynki, dlatego starają się nawet źle nie myśleć o
innych. Proszą o błogosławieństwo i wierzą, że obdarzy ich łaskami. Za
tydzień zakończą post i zaczną świętować Ramadan Bajram (Id Al-Fitr).
Czy będą mogli robić to bez lęku?


Cóż złego zrobili komukolwiek ci ludzie, by mieli się bać? Mieszkają
w naszym województwie od pokoleń (Tatarzy), albo przybyli tu w
poszukiwaniu azylu, bezpieczeństwa, po okropnościach wojny, których
doświadczyli (uchodźcy).
Szczycimy się przy każdej okazji wielokulturowością Podlasia,
współistnieniem i tolerancją dla innych wyznań, narodowości. Chełpimy
się tatarską kulturą, podsuwamy ją turystom na tacy.
Takie akty agresji niweczą cały trud.
Brak słów, by wyrazić, jak bardzo mi przykro i wstyd.
Joanna Klimowicz





Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA



Польша: экспорт в Россию в 2011 году

2011-08-21 07:25

Druga noga polskiego eksportu - nasze towary podbijają Rosję

W ślad za tym jak gospodarka Rosji rośnie w 4-proc. tempie, zwiększa się szybko eksport do tego kraju. W pierwszym półroczu był już o 36 proc. większy niż przed rokiem, po tym jak w całym 2010 r. zwiększył się o blisko 40 proc. – wynika z najnowszych danych GUS.

Udział Rosji w całym polskim eksporcie wzrósł do 4,3 proc. z 3,6 proc. w pierwszych sześciu miesiącach ubiegłego roku. Tak dużego przyspieszenia w sprzedaży na zagranicznych rynkach nie notujemy z żadnym innym krajem należącym do głównych partnerów handlowych Polski.

– To dobrze, że wzmacnia się druga noga naszego eksportu. Bo można oczekiwać, że w najbliższych miesiącach może słabnąć koniunktura w Unii Europejskiej w związku z perturbacjami finansowymi wielu krajów – mówi prof. Krzysztof Marczewski z Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. Dlatego ekspansja polskich firm na rynku rosyjskim i w innych krajach WNP jeszcze się nasili.

Wśród polskich towarów sprzedawanych w Rosji dominują wyroby przemysłu elektromaszynowego. Ich udział w całym eksporcie do tego kraju wzrósł do 37 proc. z 29 proc. w roku ubiegłym. Hossę potwierdzają przedstawiciele branży. – Sprzedaż szybko rośnie – mówi Grzegorz Widera, szef działu eksportu w Śląskich Zakładach Armatury Przemysłowej ARMAK.

Dodaje, że firma wygrywa konkurencję z producentami z Zachodu nie tylko wysoką jakością produktów, ale i szybką, terminową ich dostawą. – To bardzo trudny i wymagający rynek pod wieloma względami. I choć nasze produkty wyróżniają się doskonałą jakością i smakiem, to walka o rosyjskich klientów jest bardzo trudna – podkreśla Edmund Borawski, prezes Mlekpolu, największej polskiej spółdzielni mleczarskiej; Mamy tam graczy z całego świata, zatem producenci walczą ceną i poniesionymi nakładami promocyjnymi.

Niemniej jednak polski eksport produktów rolno-spożywczych do Rosji jest bardzo duży. W całym ubiegłym roku osiągnął wartość 752 mln euro, a w tym może się zwiększyć do nawet mld euro. A to oznacza, że udział żywności w polskim eksporcie do wschodniego sąsiada może wynieść ok. 15 proc. Jeszcze większy, bo 20-proc. udział mają w nim wyroby chemiczne (m.in. farmaceutyki, kosmetyki, tworzywa sztuczne).

Przedsiębiorcy obecni na rynkach wschodnich są przekonani, że będą zdobywać nowych klientów. A to oznacza, że eksport będzie nadal rósł w szybkim tempie.

– Sprzyjać mu będzie prawdopodobne przyjęcie jeszcze w tym roku Rosji do Światowej Organizacji Handlu – ocenia prof. Marczewski. Ograniczy to wpływ polityki na handel tego kraju.
Autor: Janusz K. Kowalski
Artykuły z: Dziennik Gazeta Prawna

Польша послала оружье в Ливю




Polska wysłała broń libijskim rebeliantom




...




Paweł Wroński 2011-08-22, ostatnia aktualizacja 2011-08-22 10:53:04.0


Jak się dowiedzieliśmy dziś ze źródeł rządowych,
Polska wysłała do Libii prawdopodobnie broń przeciwpancerną i środki
transportu.



Dokładnie ile sprzętu poleciało do libijskich rebeliantów i
kiedy, nasi rozmówcy nie wiedzą. Dowiedzieliśmy się jednak, że w
ostatnim czasie 15 polskich oficerów dołączyło do sztabu libijskiej
operacji NATO we Włoszech.


Polska początkowo wstrzemięźliwie odnosiła się do interwencji
NATO w Libii i materialnego wspierania powstańców libijskich. Mimo
wezwań Francji i Wielkiej Brytanii Warszawa nie wzięła udziału w
operacji lotniczej w Libii. Jednak w maju tego roku Radosław Sikorski
był pierwszym europejskim politykiem, który przyjechał do stolicy
powstańców Bengazi. Polska jako pierwsza ustaliła tam także swego
ambasadora.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA







Поляки не хочут работать в Германии




"Zeit": Polacy nie chcą pracować w Niemczech


...


fila 2011-08-22, ostatnia aktualizacja 2011-08-22 11:16:16.0


Wbrew prognozom młodzi mieszkańcy wschodniej części Unii Europejskiej nie zalewają niemieckiego rynku pracy.



Kiedy na początku maja Niemcy otworzyły swój rynek pracy,
eksperci szacowali, że z Polski wyemigruje nawet 400 tys. osób,
przypomina cytowana przez gazetę Agata Guzowska z agencji pracy tymczasowej. Na razie prognozy się nie sprawdzają.


Według danych Federalnej Agencji Pracy liczba zatrudnionych z
Europy Wschodniej wzrosła z 30 tys. pod koniec maja do 250 tys. obecnie.
Większość z nich stanowili pracownicy sezonowi, a nie wysoko
wykwalifikowani kandydaci. Polaków poszukujących pracy w Niemczech urząd
ds. migracji zarejestrował w maju ok. 6,8 tys.


Rodacy niechętnie wyjeżdżają do Niemiec z kilku powodów, między
innymi ze względu na rosnące płace w Polsce, a także zbyt późne otwarcie
niemieckiego rynku pracy. Wiele młodych, dobrze wykształconych osób
pracuje już w całej Europie. Potencjalnym kandydatom nie zależy już na
jakiejkolwiek pracy, ale na zdobyciu międzynarodowego doświadczenia i
doskonaleniu umiejętności.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.biz - http://wyborcza.biz/biznes/0,0.html © Agora SA