clickkey (clickkey) wrote,
clickkey
clickkey

Polska kończy wojnę w Afganistanie

Polska kończy wojnę w Afganistanie

...

Marcin Górka 2011-08-13, ostatnia aktualizacja 2011-08-13 06:18:48.0

Wiosną przyszłego roku Polacy zaczną oficjalnie przekazywać Afgańczykom prowincję Ghazni - dowiedziała się "Gazeta". Na początek oddamy miasto Ghazni i zapewne kilka najspokojniejszych dystryktów na północy

Taką obietnicę złożył szefowi polskiej dyplomacji Radosławowi Sikorskiemu dowódca sił NATO w Afganistanie, amerykański gen. John Allen na początku sierpnia, gdy minister był w Kabulu. Sikorski rozmawiał o tym także z prezydentem Afganistanu Hamidem Karzajem.

- Zależało nam, by przekazywanie Ghazni rozpoczęło się już jesienią, ale usłyszeliśmy od Amerykanów, że nie ma na to szans - mówi nam dyplomata, który był z Sikorskim w Afganistanie. - Jeśli amerykańskie dowództwo nie zmieni zdania, byłby to i tak sukces naszej dyplomacji i MON, bo dotrzymalibyśmy słowa danego polskiemu społeczeństwu.

W Ghazni jest obecnie 2,6 tys. polskich żołnierzy. Warszawa ogłosiła, że ich wycofywanie powinno się rozpocząć w przyszłym roku, a do 2014 r. polskich żołnierzy w Afganistanie już nie będzie. Wtedy odpowiedzialność za bezpieczeństwo całego kraju mają przejąć afgańska policja i armia.

- Wycofując część kontyngentu wiosną 2012 r., moglibyśmy przejść od operacji militarnych do szkolenia afgańskiej armii i policji - mówi nasz rozmówca z MSZ.

To ostatnie zadanie jest dziś kluczowe dla sił zachodniej koalicji. Amerykanie wzięli na siebie ciężar działań militarnych, ale chcą, by sojusznicy mocniej zaangażowali się w szkolenie afgańskiej policji i armii. Bez tego nie ma mowy o stabilności Afganistanu po wycofaniu wojsk zachodnich.

Żeby jednak przekazać afgańskim władzom choć część Ghazni, trzeba najpierw zwiększyć siły w prowincji. Gen. Allen zapowiedział, że na przełomie roku we wschodniej części Afganistanu wzmocnione wojska USA wraz z sojusznikami przeprowadzą wielką operację przeciwko talibom. Obecnie w samej Ghazni oprócz Polaków stacjonuje prawie tysiąc Amerykanów i 3,5 tys. żołnierzy afgańskich.

Zgodnie z planem po tej ofensywie miasto Ghazni przejdzie wyłącznie pod kontrolę Afgańczyków, którzy już dziś praktycznie je kontrolują. Do niektórych dzielnic nie zapuszczają się polscy żołnierze, nawet z sił specjalnych.

- Przekazanie miasta Ghazni będzie więc raczej symboliczne - mówi nasze źródło. - Tak jak oddanie afgańskim władzom kilku dystryktów na północy prowincji, o co też zabiegamy u Amerykanów.

Chodzi o tereny zamieszkane przez plemiona hazarskie, które niechętnie współpracują z talibami wywodzącymi się głównie z plemion pasztuńskich. W ramach Prowincjonalnych Zespołów Odbudowy siły zachodnie finansują Hazarom budowę dróg, mostów, szkół, elektrowni czy wodociągów. Dowódca polskich wojsk w Afganistanie gen. Sławomir Wojciechowski nazywa te rejony zielonymi wyspami. - Można by je przekazać afgańskiej administracji, i to szybko - mówił "Gazecie". - Ale nie chcą tego sami Afgańczycy. Bo pieniądze z zewnątrz i nasza obecność zdejmują z nich wiele obowiązków.

Sytuacja w innych dystryktach Ghazni nie jest już tak różowa. W wielu rządzą talibowie - jak w Nawie, gdzie tylko czasami zapuszczają się żołnierze sił specjalnych. Raczej nie ma szans, by Afgańczycy przejęli nad nimi kontrolę przed końcem 2013 r.

Afgańskie władze w tym roku wzięły już odpowiedzialność za bezpieczeństwo najspokojniejszych prowincji, jak Bamjan czy Pandższir, oraz największych miast: Kabulu, Heratu i Mazar-i-Szarif.

Od 2007 r., kiedy polskie wojsko rozpoczęło udział w operacji NATO, w Afganistanie zginęło 27 naszych żołnierzy i jeden cywilny ratownik medyczny.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA

Subscribe

Comments for this post were disabled by the author